- Każda informacja wzmacniająca identyfikację osoby, to dane osobowe - tłumaczyła prelegentka, dodając, że ochrona danych wcale nie polega na odmowie ich udostępniania. Zwłaszcza że szkoła ma w tej kwestii obowiązki wynikające z innych przepisów, np. dotyczących dostępu do informacji publiczne. Tak jest m.in. z informacjami o pracownikach udostępnianych w Biuletynie Informacji Publicznej  -Nie da się wykonywać zawodu dyrektora lub nauczyciela incognito. Każdy nauczyciel wykonuje funkcje publiczne - podkreślała dr Marlena Sakowska-Baryła.

 

RODO w szkołach to ciągle wyzwanie>>

 

Rejestr przetwarzania to zwykła tabela

Aby prawidłowo przetwarzać dane osobowe, szkoły nie muszą wdrażać skomplikowanych procedur, choć - jak mówiła ekspertka - na szkoleniach dotyczących RODO dowiadują się, że konieczny jest zakup specjalistycznych programów, choćby do stworzenia zgodnego z unijnymi przepisami rejestru przetwarzania. 

 


- Rejestr jest szczególnie ważny dla dyrektora, bo z tego właśnie zostanie on rozliczony, ale wystarczy wykorzystanie zwykłego arkusza kalkulacyjnego lub tabeli - podkreślała dr Sakowska-Baryła.

 

Przypomniała też, że każda operacja wykonywana na danych jest ich przetwarzaniem, co oczywiście nie oznacza, że konieczne jest wdrożenie jakichś wyjątkowo restrykcyjnych procedur, jak np. trzymanie wszystkich dokumentów w zamkniętych kopertach.

- Musimy wiedzieć, kto i jakie czynności wykonuje na danych - podkreślała prelegentka - Jeżeli mamy to ustalone i wiemy, co dokładnie dzieje się z danymi, to nie powinno być większych trudności. Wszystkie legendy, jakie narosły wokół stosowania RODO wynikają z nieznajomości tych przepisów - podkreślała. 

 

Odmowa informacji po wypadku to absurd

Tak też jest m.in. z kwestią danych wrażliwych - szkoła w praktyce rzadko ma do czynienia z takimi informacjami. Jak podkreśliła dr Marlena Sakowska-Baryła, szkoły w przeważającej większości przetwarzają zwykłe dane.

- To jak nazywa się uczeń, na jakie zajęcia uczęszcza i kto go odbiera, to nie są dane wrażliwe. Podobnie jak PESEL - tłumazyła prelegentka - Nawet wykonywanie władzy rodzicielskiej przez jednego rodzica to dane zwykłe - dodała.

 

Odniosła się też do sytuacji, gdy po wypadku szkolnego autobusu odmówiono rodzicom informacji o tym, do jakiego szpitala trafiły ich dzieci. 

- To absurd, RODO nie zabrania udzielania takich informacji - podkreśliła dr Marlena Sakowska-Baryła - Unijne rozporządzenie pozwala na przetwarzanie danych, które jest niezbędne dla żywotnych interesów danej osoby, a trudno znaleźć bardziej adekwatny przykład niż próba uzyskania przez rodziców informacji o stanie zdrowia ich dzieci.

 

Zgoda w wyjątkowych wypadkach

Prelegentka tłumaczyła, że należy odróżnić zgodę na przetwarzanie danych od spełnienia obowiązku informacyjnego. Ten ostatni trzeba spełnić zawsze, gdy przetwarzamy jakieś dane osobowe. O zgodę prosimy natomiast w wyjątkowych sytuacjach. Podstawę do przetwarzania większości danych osobowych w szkole dają przepisy oświatowe, dlatego na ogół nie trzeba pozyskiwać dodatkowej zgody. Wyjątkiem jest np. publikacja zdjęć na stronie internetowej lub portalu społecznościowym.

 

- Rekomenduję uzyskiwanie zgody tam, gdzie nie ma przepisu, który wyraźnie mówi, że pozyskanie danych jest niezbędne - podkreślała dr Marlena Sakowska-Baryła - W szkołach tak jest np. z informacjami o tym, że dziecko jest chore na cukrzycę lub ma na coś alergię. Nie ma w Prawie oświatowym jasnego zapisu, który obliguje do pozyskiwania takich informacji - podkreśla.