Przemysław Czarnek stanął na czele połączonego Ministerstwa Nauki i Edukacji - został powołany tydzień później niż pozostali ministrowie, którzy nominacje odebrali 6 października. Wszystko przez to, że był zakażony koronawirusem.

Przez koronawirusa zaprzysiężenie ministra edukacji i nauki może się opóźnić>>

 

Protesty przeciwko nowemu ministrowi

Przeciwko powołaniu byłego wojewody lubelskiego na to stanowisko protestowała lewica czyli m.in. Partia Razem i Zieloni, zorganizowała protest przed Ministerstwem Edukacji Narodowej. Protestowali także naukowcy.

- Wyrażamy zaniepokojenie decyzją o zamiarze powołania na stanowisko Ministra Edukacji i Nauki Pana Posła dr. hab. Przemysława Czarnka. Kandydat na to stanowisko wielokrotnie w publicznych wypowiedziach okazywał brak szacunku dla godności człowieka w odniesieniu do osób należących do mniejszości, w szczególności osób LGBT. W czerwcu br., podczas debaty na antenie TVP nt. osób nieheteronormatywnych, dr Czarnek powiedział: “skończmy słuchać tych idiotyzmów o jakichś prawach człowieka czy jakiejś równości. Ci ludzie nie są równi ludziom normalnym”. Niepokój muszą budzić także głoszone przez dr. Czarnka poglądy dotyczące wspólnej polsko-żydowskiej historii, szczególnie w odniesieniu do jej najtragiczniejszych kart, i niezrozumiałe wypowiedzi na temat Muzeów – Miejsc Pamięci, z których nigdy się nie wycofał - czytamy w liście, pod którym podpisało się ponad 100 naukowców.

 

Prezydent: Rodzice uczniów zaniepokojeni pewnymi treściami w programie nauczania

Prezydent ocenił, że połączenie w jednym ministerstwie dwóch działów, w tym nauki i szkolnictwa wyższego nakłada odpowiedzialność na szefa resortu, ale i daje możliwość lepszej koordynacji dwóch części procesu edukacyjnego.

- To zadanie bardzo trudne, bo dzisiaj cały czas w polskim systemie edukacji jest bardzo wiele takich treści, co do których polskie rodziny mają ogromne wątpliwości, czy chciałyby, żeby w ten sposób, takimi treściami były edukowane ich dzieci - powiedział Duda.

 


 

Podkreślił, że jego intencją jest, by "rodzice mieli realny wpływ na te decyzje, które są podejmowane - jakie treści programowe i inne są przekazywane dzieciom na terenie szkoły, a przed którymi rodzice mają prawo swoje dzieci bronić".  Prezydent odniósł się też do kwestii autonomii uczelni. Stwierdził, że nie tylko programy w szkołach podstawowych i ponadpodstawowych wymagają "głębokiego przepracowania", ale także funkcjonowanie uczelni wyższych.

- Na przestrzeni ostatnich lat osoby próbujące osiągnąć wyższe stopnie w rozwoju naukowym, sformalizować to, są w sposób brutalny atakowane za to, że nie mają światopoglądu, który jest politycznie poprawny, czyli liberalno-lewicowego - powiedział Duda. - Mogą być różne poglądy i nie jest tak, że na polskich uczelniach mogą występować i może być głoszony wyłącznie profil liberalno-lewicowy, powinny istnieć tam różne poglądy i te poglądy powinny się ścierać ze sobą - mówił prezydent.