Beata Igielska: - Jak pani zamierza uczyć HiTu?

Agnieszka Jankowiak-Maik: Zastanawiam się, czy zamierzam. To pytanie zadaje sobie bardzo wielu nauczycieli historii. Nie wiem, czy też nauczycieli WOS-u, ponieważ nie ma żadnych informacji, kto ma uczyć HiT-u. Czy uczyć będą nauczyciele WOS-u, którzy nie mają uprawnień do nauczania historii? Czy oni wszyscy stracą pracę? Wiele osób dziś zadaje sobie pytanie, czy jeszcze warto, czy to nie jest symboliczna kropla, która przelewa czarę. Sama mocno się nad tym zastanawiam. Jeśli podejmę decyzję: uczyć, będę uczyć HiT tak jak uczę historii, wykorzystując jak najwięcej narzędzi krytycznego myślenia, które sprawią, że moi uczniowie i uczennice sami zauważą, że podstawa programowa do tego przedmiotu jest upartyjniona, że nie wszystko, co tam jest przedstawione jako prawda objawiona, może być prawdą. Zawsze tak uczę, żeby moja młodzież dużo dyskutowała, żeby robili metaplany, analizy SWOT, debaty oksfordzkie. Te metody obnażą wszystkie wady podstawy programowej. Jednocześnie zostanie ona zrealizowana.

LINIA ORZECZNICZA: Przeniesienie nauczyciela mianowanego bez jego zgody, do innej szkoły >

Czytaj: Historia i teraźniejszość już od 1 września 2022 r. - projekty rozporządzeń przekazane do konsultacji>>

Krytyczną opinię na temat podstawy programowej HiT wydała Rada Wydziału Historii UW, popierając wcześniejsze stanowiska Polskiego Towarzystwa Historycznego oraz Komitetu Nauk Historycznych PAN. Stwierdzili, że jest skandalem, indoktrynacją i jest przeładowana. Czy nie są skandalem zapisy w stylu: uczeń ma potrafić uzasadnić, że katastrofa smoleńska była największą katastrofą w historii po II wojnie światowej?

Dużo w podstawie takich zdań oceniających i kojarzących się z ulubionym słowem ministra Przemysława Czarnka - z „pewnymi ideologiami”. To skandaliczne. Trąbimy, że trzeba młodych uczyć samodzielnego myślenia, wyciągania wniosków i formułowania własnych opinii, więc nie można im powiedzieć, jak mają myśleć. Akurat w przypadku wymagania szczegółowego odnośnie katastrofy smoleńskiej świetnie sprawdzi się debata oksfordzka. Jedna drużyna będzie uzasadniała, że katastrofa jest największa, a druga, że nie jest. Dzięki temu będzie pełne spektrum. Każdy, kto z takiej lekcji wyjdzie, wyrobi sobie własne zdanie. Ale to skandal, że w ogóle taki zapis pojawił się. To była wielka tragedia, tego nikt nie neguje, ale być może, mając inne doświadczenia, różną wiedzę, młodzi ludzie wskażą inne momenty historyczne równie katastroficzne. Nie wyobrażam sobie, że w XXI w szkole mamy narzucić młodemu człowiekowi taki, a nie inny sposób myślenia. To niezgodne z ideą szkoły.

Czytaj: Nagroda jubileuszowa na przykładach >

 

Istotne też jest, w jakich warunkach odbywają się tzw. konsultacje i w jakim czasie przygotowano tę podstawę.

Pisana była absolutnie na kolanie, zespół, który ją przygotowywał, był wielokrotnie krytykowany za skład. Zasiadają w nim wszyscy z nadania osobistego pana ministra, głównie osoby z KUL. Co ciekawe, mimo że są specjalnie dobrani przez ministra, już zdążyli pokłócić się. Jeszcze bardziej na kolanie będą tworzone podręczniki pod tę podstawę programową. Konsultacje, owszem, są. Zostały ogłoszone w przededniu świąt i potrwają do 17 stycznia br. Jak na nasze ministerstwo, to całkiem długo. Żeby przeanalizować porządnie, trzeba nam czasu. Dopiero teraz pojawiają się merytoryczne analizy środowisk naukowych. Sama jestem w różnych grupach organizacji pozarządowych. Jest pospolite ruszenie, siedzimy po nocach, żeby cokolwiek wysłać.

 

Wasz wysiłek jak para w gwizdek?

Tak, nic z niego nie wyniknie. Co nie znaczy, że nie należy tego robić. Trzeba pokazywać sprzeciw. Osiągnięcia są takie, że cała opozycja jednym głosem dziś mówi: jak tylko przejmiemy władzę, prawo (lex Czarnek) zostanie uchylone. Ale trzeba dotrwać do wyborów. Czy będą wygrane?

W tej chwili rząd we wszystkich działaniach edukacyjnych idzie na rympał. Siłą, 14 głosami, przy czym gowinowcy zagłosowali źle, przepchnęli ustawę lex Czarnek, mimo ogromnych protestów środowiska nauczycielskiego, które trochę podniosło głowy. Rządzący robią, co chcą, zabierają nauczycielom, co chcą. Czy musi dojść do katastrofy?

Dla mnie to, co się dzieje, już jest katastrofą. Pocieszające, że mimo nasilonej propagandy pisowskiej, było to tylko 14 głosów. Nie pomyślą, że takie wzmocnienia kuratoriów, taki zamordyzm w stosunku do szkół jest mieczem obosiecznym. Jak się zmieni ekipa rządząca, prawo zostanie. Wtedy te wszystkie pomysły będzie realizował ktoś, kto myśli zupełnie inaczej o edukacji niż PiS. Polska oświata, niezależnie, kto nią zarządza i tak jest w opłakanym stanie. Edukacja nie jest, wbrew wszelkim deklaracjom, nastawiona na dobro dziecka, tkwimy w postpruskim systemie, nastawiamy się na bezmyślne wkuwanie, nie uczymy w sposób nowoczesny, nie skupiamy się na palących problemach, jak pomoc psychologiczna. Jako człowiek i empatyczna osoba ryczę nad raportami na temat stanu psychicznego dzieci i młodzieży. A pan minister z mównicy z ironiczną miną potrafi powiedzieć, że to wszystko dlatego, że wchodzą do szkół organizacje pozarządowe, robią dzieciom wodę z mózgu i one dostają „tej” depresji. To są na wielu poziomach wystąpienia krzywdzące, głupie, niezgodne z prawdą, nie poparte żadną analizą. Odchudzenie podstaw programowych to od lat powtarzany postulat. Zamiast po dwóch latach udawanej edukacji zająć się egzaminem ósmoklasisty, maturą, dowalamy jeszcze bardziej, jeszcze bardziej uszczegóławiamy. Chodzą głosy, że rodzice chcą zrobić pozew zbiorowy z powodu braku dobrego dostępu do edukacji zgodnego z gwarancjami konstytucyjnymi. To są palące problemy, a nie wmówienie młodemu człowiekowi, że katastrofa smoleńska jest największą tragedią po II wojnie światowej.

Agnieszka Jankowiak-Maik, nauczycielka historii i wiedzy o społeczeństwie w III Liceum Ogólnokształcącym w Poznaniu. Autorka bloga „Babka od Histy”, redaktorka serwisów historycznych. Współtwórczyni Narady Obywatelskiej o Edukacji. Laureatka XIV edycji Nagrody im. Ireny Sendlerowej „Za naprawianie świata”; odznaczona medalem Wolności Słowa w kategorii „Obywatel” za uczenie młodych ludzi, czym jest postawa obywatelska i prawo do protestu. Ostatnio znalazła się na liście „50 Śmiałych 2021” magazynu „Wysokie Obcasy” za „sprzeciw wobec absurdalnych pomysłów Ministerstwa Edukacji i Nauki”