Od 2021 roku koszt ten wzrośnie i nie będzie można go opłacić korzystając z pomocy przyznawanej przez Student Finance England. Uczelnie dopiero podadzą wysokość nowego czesnego. Najprawdopodobniej będzie ono wynosiło tyle, ile obecnie płacą studenci spoza UE, czyli od 10,5 tys. funtów do nawet ponad 40 tys. za kierunki medyczne. Zmiany, które ogłoszono nie dotyczą tegorocznych kandydatów i osób, które już studiują. Będą oni mogli nadal korzystać z pożyczek, a cena za rok studiów się nie zmieni.

 

Wielka Brytania chce punktowym systemem imigracyjnym przyciągać tylko wykwalifikowane osoby>>

 


Szansa na inne rozwiązanie

Czy studenci będą mogli liczyć na sfinansowanie nauki w innej formie? - Wiele uniwersytetów, z którymi jesteśmy w stałym kontakcie, informuje nas, że trwają prace nad różnymi opcjami oraz dalsze rozmowy z rządem Wielkiej Brytanii. Część z nich wspomina o programach stypendialnych, które obniżyłyby opłaty do rozsądnego poziomu. Staramy się równocześnie, by na polskim rynku pojawiły się produkty, które będą mogły zastąpić dotychczas dostępne student loans. Prowadzimy w tej sprawie rozmowy z instytucjami finansowymi - mówi Thomas Ravensdale, CEO Elab Education Laboratory, firmy doradztwa edukacyjnego.


Popularny kierunek

Mimo zmian, Wielka Brytania najprawdopodobniej pozostanie najpopularniejszym kierunkiem wybieranym przez polskich studentów, którzy często traktują studia jako inwestycję. Trzeba jednak zauważyć, że w związku z brexitem coraz większa część Polaków szuka też innych kierunków.
- Wiele osób pyta o oferty studiów w Holandii, Francji, we Włoszech, ostatnio mamy też bardzo dużo pytań o kraje skandynawskie. Czekamy również cały czas na informacje dotyczące warunków na uczelniach w Szkocji, ponieważ do tej pory Polacy mogli tam studiować za darmo - mówi Przemysław Jeziorowski z Elab Education Laboratory.

 

 



Duży odpływ studentów z zagranicy byłby znaczącą stratą dla brytyjskich uczelni. - Według statystyk jeszcze dwa lata temu ponad 6 proc. wszystkich studentów w Wielkiej Brytanii stanowili obywatele krajów Unii Europejskiej. Łącznie prawie 14 proc. studentów w UK pochodzi z krajów nienależących do Wielkiej Brytanii. To co siódmy ze studiujących, czyli niemal 328 tysięcy młodych ludzi płacących czesne - podkreśla Przemysław Jeziorowski.