Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz uważa, że limity przyjęć w odniesieniu do kierunku lekarsko-dentystycznego nie powinny jedynie wzrastać. Takie jest też stanowiska prezydium NRL.


Sondaż w tym roku przeprowadził portal infoDENT24.pl pod patronatem Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii. Objęto nim 921 młodych dentystów oraz studentów stomatologii.

Przeczytaj także: MZ chce ratowników medycznych tylko po licencjacie

82,6 proc. badanych uważa, że studentów stomatologii kształci się w kraju stanowczo zbyt dużo. Z tego powodu aż 97,4 proc. ankietowanych opowiedziało się za wprowadzeniem limitów przyjęć na wydziale lekarsko-dentystycznym.


Młodzi stomatolodzy nie chcą czasowego zawieszenia rekrutacji na studia, choć takie rozwiązanie sugeruje część doświadczonych dentystów. Sprzeciw wobec takiego właśnie rozwiązania wyraziło 81,7 proc. ankietowanych, w tym 62,3 proc. zdecydowanie.

Prezes NRL Maciej Hamankiewicz uważa, że tak zdecydowane opinie dotyczące ograniczenia przyjęć na wydziały lekarsko-dentystyczne wynikają z tego, że co roku wzrasta liczba studentów przyjmowanych na pierwszy rok studiów stomatologicznych. W stosunku do roku akademickiego 2011/2012 proponowany limit tych przyjęć w tym roku był wyższy o 127 miejsc, a w stosunku zaś do roku akademickiego 2004/2005 - aż o 554 miejsca. W ciągu dekady limit przyjęć na pierwszy rok stomatologii zwiększył się o 77 proc.

Przeczytaj także: Uczelnie medyczne chętnie przyjmą obcokrajowców

Prezydent Polskiego Towarzystwa Studentów Stomatologii lekarz dentysta Jakub Łada uważa jednak, że rynek stomatologiczny w Polsce jest już mocno nasycony.
„Kształconych jest za dużo lekarzy dentystów w stosunku do zapotrzebowania. To zdecydowanie nie ułatwia absolwentom wydziałów lekarsko-dentystycznych dobrego startu zawodowego, gdyż muszą zmagać się z ogromną konkurencją, nie wspominając o braku doświadczenia. Proces ten szczególnie jest widoczny w miastach uniwersyteckich, w których część młodych lekarzy decyduje się pozostać i rozpocząć pracę w zawodzie. W mniejszych miejscowościach, nie jest to aż tak widoczne” – podkreśla Łada.

Prezes NRL Hamankiewicz argumentuje, że zawód lekarza dentysty jest nadal bardzo atrakcyjny i popyt na takie wykształcenie nie maleje. „Liczba kandydatów na jedno miejsce na wydziałach stomatologicznych jest wyższa niż na lekarskich. Na przykład w Gdańsku o indeks stomatologiczny w 2014 r. walczyło 36 kandydatów (we Wrocławiu rekordowa liczba – 52 kandydatów – przyp. PAP), a na kierunek lekarskim o jedno miejsce starało się 18 osób” - podkreśla.

Według Hamankiewicza, „potrzeby lecznicze w zakresie chorób jamy ustnej są tak ogromne, że nawet gdyby było dwa razy więcej lekarzy dentystów, wszyscy mieliby co robić”.

Uczestnicy ankiety sprzeciwiają się wprowadzeniu opłat za naukę zawodu dentysty. Tylko niespełna 12 proc. respondentów uważa, że częściowa odpłatność za studia dobrze uregulowałaby liczbę studentów, a jeszcze mniej, bo zaledwie 7,3 proc., opowiedziało się za wprowadzeniem pełnej odpłatności za naukę.

Przeczytaj także: Indywidualny tok studiów tylko za zgodą studenta

94,6 proc. ankietowanych chciałoby przywrócenia stażu podyplomowego, zlikwidowanego przez ministerstwo zdrowia. Prawie wszyscy ankietowani (92,7 proc.) godzą się na to, żeby przynajmniej częściowo opłacać z własnej kieszeni kształcenie podyplomowe. 47,4 proc. badanych przystałaby na wprowadzenie takiej odpłatności za kształcenia specjalizacyjne, o ile tylko odpowiadałoby ich oczekiwaniom.

Opłaty za kształcenie specjalizacyjne nie powinny być jedynie znaczące. 44,4 proc. pytanych przeznaczyłaby na ten cel od 3 do 25 tys. zł. Kwoty powyżej 100 tys. zł gotowych jest zapłacić zaledwie 20 spośród 916 ankietowanych. (PAP)