„Prawo nie musi być trucizną” - konferencja pod patronatem wydawnictwa Wolters Kluwer
16 grudnia w siedzibie Polskiej Akademii Nauk w Warszawie odbyła się debata akademicka na temat szkodliwości prawa, które uchwalane jest w pośpiechu, nieprzemyślanie bądź przyjęte bywa pod wpływem nacisków różnych środowisk. Debatę rozpoczął profesor Leszek Balcerowicz, wybitny ekonomista, wicepremier, autor reform gospodarczych lat transformacji.

Następnie głos zabrała Ewa Łętowska, pierwszy Rzecznik Praw Obywatelskich oraz członek rzeczywisty Polskiej Akademii Nauk. Oboje, choć z wykształcenia, on ekonomista, ona prawnik, zgodnie stwierdzili, że jednym z głównych zagrożeń dla ówczesnych demokracji jest tzw. „overhill’ing” prawny , czyli zbyt głęboka ingerencja „państwa” w to co powinno zostać w gestii obywatela.
W drugiej kolejności głos zabrali profesorowie: Aleksander Chłopecki oraz Jan Woleński. Podobnie jak poprzednicy różniący dziedziną, w której się specjalizują. Aleksander Chłopecki, wybitny znawca prawa bankowego, Jan Woleński, wykładowca logiki, autor tłumaczeń. W ich ocenie współczesna nam demokracja choruje. Choruje na lobbystów oraz naciski wpływowych grup społecznych i to według nich jest głównym zagrożeniem, trucizną (nie tylko) polskiego ustawodawstwa. Debata okraszona pytaniami publiczności mogłaby trwać do rana…
Konkluzją spotkania, z którą zgodzili się wszyscy prelegenci była zasada proporcjonalności przejawiająca się w ograniczenia „państwa” w państwie oraz większym zaufaniu do obywateli, redukując kazuistykę kodeksową.
Osobiście jako uczestnikowi rzeczonej konferencji przyszła na myśl do głowy teza Paracelsusa, wybitnego lekarza, alchemika z przełomu XVI wieku, która idealnie koresponduje z wnioskami przedstawionymi przez głównych gości : „ wszystko jest trucizną, decyduje tylko dawka”.
PS: Drogi PANie dziękujemy za możliwość spotkania w twoich murach.
Konrad Kuć




