- W ramach trzeciego kryterium powinna się, moim zdaniem, pojawić lista czasopism branżowych, w których publikowaliby autorzy, którzy dotychczas się z tym wstrzymywali, bo nie przynosiło to wymiernych korzyści dla uczelni – mówił w wywiadzie dla Prawo.pl wiceminister nauki Włodzimierz Bernacki. Nie wiadomo oczywiście na razie, o jakie konkretnie czasopisma będzie chodzić i jak tworzona będzie ich lista, pomysł budzi jednak mieszane uczucia ekspertów. Wiceminister wskazywał też, że w ramach trzeciego kryterium należy brać pod uwagę to, że osoby z grona pracowników naukowych uczelni pełnią funkcje w administracji samorządowej i rządowej.

Czytaj: ​Prof. Bernacki: Nie chcemy rewolucji w ewaluacji naukowej, ale modyfikacje będą>>

Czytaj w LEX: Problemy oceny parametrycznej polskich czasopism naukowych z dziedziny nauk prawnych >>>

Praktyka i działalność popularyzatorska ważne, ale konieczne doprecyzowanie

Na konieczność doprecyzowania tej koncepcji zwraca uwagę dr hab. Grzegorz Krawiec, prof. Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Podkreśla, że w pismach branżowych publikuje się artykuły, które odnoszą się do praktycznych problemów, jakie w tej dziedzinie się pojawiają, a praktyka nie zawsze ma związek z nauką. 

- Nasuwa się pytanie: jakie pisma będą wchodzić w grę? Czy także będzie lista takich czasopism. Jak się wydaje, może to być trudne do ustalenia. Poza tym, czy każdy pracownik będzie musiał przedstawić takie publikacje? Wydaje się, że nie. Wydaje się, że trzeba będzie pewnie wykazać jakąś minimalną liczbę takich publikacji – zauważa prof. Krawiec.

 

Podobnie z działalnością popularyzatorską – choć promowanie wysiłków zmierzających do przybliżenia wiedzy naukowej zwykłemu człowiekowi jest godne pochwały, to ocenianie tego w ramach ewaluacji nauki budzi pewne wątpliwości.

- Pisma branżowe czy popularnonaukowe mogą mieć pośredni związek z nauką – zauważa prof. Krawiec. W takiej sytuacji – jak podkreśla – nie do końca będzie można już mówić o „ewaluacji jakości działalności naukowej”. Bardziej adekwatne będzie określenie: "ewaluacja jakości działalności" w danej dyscyplinie. Wskazuje też, że trudno będzie stworzyć listę czasopism, a nawet doprecyzować formę działalności popularyzatorskiej, która brana jest pod uwagę w ewaluacji.

- Czy taką działalnością popularyzującą naukę będzie artykuł w czasopiśmie popularnonaukowym? Opinia dla portalu Prawo.pl? Wpis na blogu? – zastanawia się prof. Krawiec.

Czytaj w LEX: Problemy oceny parametrycznej polskich czasopism naukowych z dziedziny nauk prawnych >>>

Czytaj w LEX: Ewaluacja działalności naukowej w myśl ustawy 2.0 >>>

Ewaluacja szyta na miarę i krok w stronę oceny uczelni zawodowych

Pomysł uwzględniania w ewaluacji publikacji w czasopismach branżowych pozytywnie ocenia prof. Piotr Stec z Uniwersytetu Opolskiego.

- To dobry i ciekawy pomysł. Będzie wymagał jednak doprecyzowania, bo o ile w naukach technicznych, prawie czy medycynie istnieją czasopisma kierowane do praktyków, o tyle nie ma ich np. dla filozofów czy politologów. Istnieją czasopisma popularnonaukowe, które też powinny być uwzględnione w ocenie, ale to jeszcze inna grupa – uważa. - Propozycja ta wskazuje, że MEiN zdaje sobie sprawę z tego, że ewaluacja w obecnym kryterium III nie zdała egzaminu i wymaga zmiany. Być może rezygnacja z oceny eksperckiej na rzecz parametryzacji (wykazania się określonymi osiągnięciami z wykazu) byłaby dobrym pomysłem? Uniknęlibyśmy wtedy zarzutu nieobiektywności ekspertów – wskazuje.

 

POLECAMY

Podkreśla, że z wypowiedzi ministra Bernackiego wynika też, że ministerstwo widzi potrzebę rezygnacji z modelu "one-size-fits-all" na rzecz ewaluacji dostosowanej do specyfiki poszczególnych dyscyplin. To też uznaje za dobry pomysł.

- Kolejnym logicznym krokiem byłoby wprowadzenie ewaluacji uczelni zawodowych. W ostatnich latach ministerstwo podjęło kroki na rzecz podniesienia prestiżu tego segmentu szkolnictwa wyższego, wprowadzając kategorię akademii nauk stosowanych. Następnym logicznym krokiem byłoby podniesienie poprzeczki dla tych uczelni i poddanie ich osobnej ewaluacji – wskazuje. A w tym wypadku współpraca z otoczeniem, w tym publikacje branżowe byłyby istotnymi miernikami ich działalności.

- Jednocześnie można by też pomyśleć o wypełnieniu luki w prawie i przyznania akademiom nauk stosowanych mającym odpowiednio wysokie wyniki w dostosowanej do nich ewaluacji prawa nadawania doktoratów zawodowych - DBA, EdD i DPS (Doctor of Professional Studies). Obecnie ten rynek jest zupełnie zderegulowany, a uczelnie prowadzą tego typu studia jako podyplomowe. Te zaś według ustawy są kwalifikacjami cząstkowymi – tłumaczy prof. Stec.

Czytaj w LEX: Wyniki ewaluacji działalności naukowej za lata 2017-2021 >>>

Nie każda publikacja ma znaczenie

Krytycznie do pomysłu wiceministra nauki podchodzi dr hab. Grzegorz Wierczyński, profesor Uniwersytetu Gdańskiego.  - Kryterium trzecie służy wykazaniu, że naukowcy zmieniają rzeczywistość, pomagają rozwiązać jakieś realne problemy, a nie tylko by zadrukować tony papieru. Pomysł, żeby publikacje w tzw. czasopismach branżowych wykazywać w ramach tego kryterium oznacza de facto, że takie publikacje przez sam fakt opublikowania wywierają tego typu zmianę. To oczywiście nieporozumienie. A już pomysł, że kryterium wyróżniającym takie publikacje ma być to, że nie zostały one poddane procedurze recenzji naukowej (bo tym się różni czasopismo „branżowe” od „naukowego”) jest wręcz oburzający – podkreśla prof. Wierczyński.

Prof. Jerzy Pisuliński, dziekan Wydziału Prawa i Administracji w Krakowie wskazuje, że pomysł wymaga doprecyzowania  - zwłaszcza zaś wskazania, czym dokładnie są czasopisma branżowe.

- Natomiast problem polega na tym, że kryterium III dotyczy oddziaływania na otoczenie społeczno-gospodarcze, przy czym w ostatniej ewaluacji trzeba było udowodnić oddziaływanie polegające na zmianie praktyki lub podjęcie określonych działań (rozpoczęcie praktyki) jako reakcji na prowadzone badania. Opublikowanie czegoś w branżowym czasopiśmie nie świadczy o jakimkolwiek oddziaływaniu na otoczenie społeczno-gospodarcze. Trzeba jeszcze wykazać, że np. doszło do zmiany praktyki, ale nie wskutek tej publikacji w czasopiśmie branżowym, ale publikacji naukowej – tłumaczy.

Funkcja w administracji nie jest tożsama ze wpływem

Według prof. Wierczyńskiego nietrafny jest też pomysł, by w ramach trzeciego kryterium uwzględniać to, że osoby z grona pracowników naukowych w danej uczelni, pełniły ważne funkcje w administracji publicznej.

- Po pierwsze – dlaczego wpływem ma być pełnienie funkcji publicznej, a nie może nim być pełnienie funkcji w gospodarce? Czy pracownik uczelni, który zostanie prezesem wielkiej międzynarodowej korporacji ma mniejszy wpływ na społeczeństwo i gospodarkę niż pracownik, który został wójtem? Po drugie, zazwyczaj jest tak, że pracownik, który objął ważną odpowiedzialną funkcję zmniejsza swoje zaangażowanie w pracę naukową. Ci najbardziej uczciwi biorą w takiej sytuacji urlop bezpłatny. I po trzecie – przecież pracownik, który objął ważną odpowiedzialną funkcję ma wpływ na praktykę danej instytucji i może tę praktykę zmienić powołując się na swoje wcześniejsze badania – argumentuje prof. Wierczyński. Wskazuje, że takie działanie i tak brane byłoby pod uwagę w trzecim kryterium.

- Moim zdaniem to nie trzecie kryterium wymaga zmian, wymaga ich nasza (naukowców) umiejętność wykazywania, że nasze badania pozytywnie zmieniają rzeczywistość. Dlatego Komisja Ewaluacji Nauki powinna opublikować raport z ewaluacji wskazując dobre i złe praktyki opisywania wpływu na otoczenie społeczno-gospodarcze - podsumowuje.