Monika Sewastianowicz: Jak ocenia pan obecną dyskusję związaną z wykazem czasopism i jego wpływem ewaluację działalności naukowej?

Aleksander Temkin: To jest bardzo trudna sytuacja. Debata na ten temat mi się nie podoba. Uważam, że obie strony sporu zawiniły – z jednej strony to, co zrobiło ministerstwo było niedopuszczalne, resort sfaulował listę czasopism. Z drugiej strony krytycy pomysłów ministerialnych są dla mnie niewiarygodni.

Ministerstwo zrobiło rzecz, której zdecydowanie nie powinno zrobić – wywróciło do góry nogami cały wykaz czasopism tuż przed końcem okresu ewaluacyjnego. Tymczasem każde takie rozstrzygnięcie powinno mieć odpowiednią legitymizację środowiskową – a to takiej nie ma. Co najprawdopodobniej skończy się licznymi zaskarżeniami.

Nie bez znaczenia jest fakt, że resort poświęcił potrzebę systemowego wsparcia polszczyzny jako języka naukowego na rzecz wzmocnienia paru szczególnie zaprzyjaźnionych ośrodków naukowych. Nie oburzają mnie natomiast słowa ministra Bernackiego, że punktów dosypano, by uratować jak najwięcej ośrodków przed utratą uprawnień. Gdyby ministerstwo nic nie zrobiło, faktycznie wyniki ewaluacji byłyby katastrofą dla wielu uczelni. Przed czym zresztą przestrzegaliśmy od początku, już na etapie wdrażania reformy Gowina.

Czytaj: 
Wrzutka na liście punktowanych czasopism – niektóre nagle docenione>>
Komitet Nauk Prawnych PAN krytykuje ministra za ingerencję w listę czasopism>>
Nowa lista czasopism nie była konsultowana z PAN, ani z rektorami>>

 

 


Czym zawiniła ta druga strona?

Właśnie tym, że najgłośniejszymi krytykami działań ministerstwa okazują się właśnie osoby, które brały udział w projektowaniu rozwiązań wprowadzanych przez ustawę 2.0. Przyłożyli rękę do stworzenia tego całego systemu – często kierowały nimi wyłącznie interesy czysto lobbystyczne. Odpowiadają za to, że wiele ośrodków naukowych bez ministerialnych dosypek byłoby zagrożonych utratą uprawnień. Zresztą powiedzmy sobie szczerze – ten wykaz od początku budził spore wątpliwości. Lista ta -nawet stworzona zgodnie z przepisami rozporządzenia – tworzyła arbitralne hierarchie prestiżu i utrudniała rozwój wielu dyscyplin.

 

Krytyka ministerstwa za to, że wykaz zadziałał wstecz jest o tyle bezzasadna, że wszystkie poprzednie regulacje były ustalane w tym samym trybie i można im zarzucać to samo. Nawet jeżeli chodzi o parametryzację w poprzednich latach. Polskie uczelnie bezustannie musiały działać w tej irracjonalnej logice, no i to co zrobiło ministerstwo jest najbardziej drastyczne, ale po linii wszystkich poprzednich władz ministerialnych. Ewaluacja była totalnie rozgrzebana pół roku temu, rok temu a Komitet Kryzysowy Humanistyki Polskiej ostrzegał już w 2019 roku, że w 2021 dojdzie do kryzysu.

 

Czytaj także: 
Minister zapowiada dalsze zmiany na liście czasopism naukowych>>
Prof. Stec: Ewaluacja działalności naukowej tylko pozornie obiektywna>>

Ale w przypadku ostatnich działań ministerstwo złamało własne przepisy wykonawcze…

Ministerstwo powinno zmienić rozporządzenie albo poszukać większości parlamentarnej dla zmian systemowych. Bo oczywiście jest tak, że obecny system premiuje duże ośrodki akademickie, a skazuje na zagładę mniejsze uczelnie, które w wyniku ewaluacji mogą stracić autonomię. Obywatele mają równe prawa bez względu na miejsce zamieszkania.

 

Nie jest tak, że mieszkańcy województwa zachodniopomorskiego mają mniejsze konstytucyjne prawa od mazowieckiego. Państwo nie może zatem w imię anty-etatystycznej ideologii, interesów paru rektorów, szkół prywatnych doprowadzić do rozwiązania struktur akademickich, zapaści ośrodków kształcenia również, odpływu kadr. A tymczasem to jest sytuacja, która zostawiła po sobie ekipa Gowina, teraz trzeba po niej posprzątać, a nie wznosić obłudne okrzyki, które teraz słychać z ust co ważniejszych twórców tej ustawy.

 

  


Jakie działania trzeba podjąć?

Trzeba działać systemowo, w sposób transparentny - wesprzeć krajowy obieg naukowy i to nie przez arbitralne dosypywanie punktów wybranym czasopismom. Nie pomoże też to, co proponują różne uczelnie, to znaczy przywrócenie starej listy czasopism. Uważam, że to droga donikąd. Trzeba zrobić abolicję ewaluacyjną. Ta ewaluacja powinna mieć charakter testowy - proponujemy, żeby wszystkie ośrodki akademickie miały B+.

 

Zachowują uprawnienia, dostają takie same pieniądze...

Zasadniczo tak. W następnej kolejności trzeba wprowadzić kompleksowe rozwiązania oparte na kompromisie. Takie, które z jednej strony uchronią krajowy obieg naukowy niezwykle ważny dla rozwoju cywilizacyjnego w Polsce, a z drugiej nie będą arbitralne. Będą się cieszyły legitymizacją. Wierzę, że da się to zrobić i mam nadzieję, że inicjatywa zostanie podjęta. Moim zdaniem tylko w ten sposób da się naprawić obecną sytuację.

 

Aleksander Temkin – działacz społeczny, filozof. Założyciel (w 2013 r.) Komitetu Kryzysowego Humanistyki Polskiej (KKHM), działającego na rzecz reformy polskich uniwersytetów. Jeden z liderów protestów przeciw ustawie 2.0, zwanej „ustawą Gowina”.