Rodzic zwrócił się do Urzędu Miasta o zwrot kosztów dojazdów jego córki z miejsca zamieszkania do niepublicznej specjalnej szkoły podstawowej w roku szkolnym 2017-2018. Wnioskodawca przedłożył orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego. W odpowiedzi Wiceprezydent Miasta wskazał, że dziecku zapewniono możliwość kształcenia specjalnego w najbliższej szkole - publicznej specjalnej szkole podstawowej, w której możliwa jest realizacja zaleceń zawartych w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego. Decyzja o uczęszczaniu dziecka do innej szkoły specjalnej była zaś wyborem skarżącego.


 


 

Zapewnienie dojazdu obowiązkiem gminy

W piśmie wyjaśniono, że w przypadku dzieci wymagających kształcenia specjalnego obowiązkiem gminy jest zapewnienie bezpłatnego transportu i opieki w czasie przewozu niepełnosprawnym uczniom do najbliższej szkoły podstawowej, zapewniającej kształcenie specjalne, która dysponuje wolnymi miejscami. Zapewnia się także zwrot kosztów przejazdu takiego ucznia oraz jego opiekuna do szkoły, na zasadach określonych w umowie zawartej między prezydentem miasta a rodzicami, jeżeli dowożenie i opiekę zapewniają rodzice. Powyższe wynika z art. 39 ust. 4 pkt 1 i 3 Prawa oświatowego.
 

WSA: bezpłatny dojazd dziecka nie zawsze do najbliższej szkoły>>


Wiceprezydent Miasta podkreślił, że nie ma podstaw do uwzględnienia wniosku, skoro z miejsca zamieszkania do szkoły, do której dziecko uczęszcza odległość wynosi 5,3 km. Tymczasem bliższej miejsca zamieszkania znajduje się inna placówka oświatowa (tj. w odległości 2,7 km). Dowóz i zwrot kosztów dowozu do szkoły niepublicznej mógłby być zorganizowany przez gminę, gdyby chodziło o placówkę najbliższą w stosunku do miejsca zamieszkania dziecka. A tak w sprawie nie jest - zaznaczono.


Skarga do WSA

Wnioskodawca złożył do sądu administracyjnego skargę o stwierdzenie bezskuteczności zaskarżonej czynności. Jego zdaniem bezzasadnie odmówiono zwrotu kosztów przejazdu jego niepełnosprawnego dziecka do szkoły. Skarżący podkreślił, że jego córka uczęszcza do szkoły specjalnej, która jest dostosowana do indywidualnych psychofizycznych potrzeb dziecka. Organ nie ustalił jednak, czy położona bliżej od miejsca zamieszkania dziecka szkoła specjalna jest również tak przystosowana.

Zdaniem skarżącego, pojęcie „najbliższa szkoła” nie może być odnoszone tylko do kwestii położenia geograficznego. Pojęcie to odnosi się do rzeczywistej możliwości realizacji zaleceń orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego w danej szkole - podkreślił skarżący. Poza tym, to organ powinien wykazać okoliczności mające znaczenie dla rozstrzygnięcia sprawy, więc brak takich ustaleń obciąża organ.

Prezydent Miasta domagał się oddalenia skargi i wniósł o przeprowadzenie uzupełniającego dowodu z oświadczenia dyrektora szkoły i statutu tej szkoły. Wskazał, że brak było podstaw uwzględnienia wniosku, a uzasadnienie zaskarżonej czynności było wystarczające. Podniósł, że położona bliżej miejsca zamieszkania szkoła specjalna realizuje taki program, który odpowiada zaleceniom orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego dla córki skarżącego.


Odległość nie jest kluczowa

Wojewódzki Sąd Administracyjny ocenił skargę jako zasadną. W związku z tym stwierdził on bezskuteczność zaskarżonej czynności. Zdaniem sądu administracyjnego zaskarżona czynność została wydana bez poczynienia odpowiednich ustaleń przez organ.

W orzecznictwie przyjęto jeszcze na gruncie poprzednio obowiązującej ustawy o systemie oświaty (Dz. U. z 2016 r. poz. 1943 z późn. zm.), że szkołą najbliższą jest szkoła pozwalająca realizować zalecenia zawarte w orzeczeniu o niepełnosprawności dziecka, a zatem dostosowana do zdolności psychofizycznych ucznia. Takie zapatrywanie wyraził w szczególności NSA w wyroku z dnia 18 grudnia 2014 r. w sprawie I OSK 1961/14 (LEX nr 1636862). W art. 39 ust. 4 pkt 1 Prawa oświatowego również użyto pojęcia „szkoła najbliższa” - wskazał WSA.

WSA zaznaczył, że organ dokonując ustaleń, która szkoła specjalna jest „najbliższa”, odniósł się wyłącznie do kryterium geograficznego, wyliczając odległości od miejsca zamieszkania uczennicy do dwóch placówek. Organ nie wyjaśnił jednak, czy w szkole bliżej położonej pod względem geograficznym możliwe jest realizowanie programu odpowiedniego dla dziecka skarżącego. Akta administracyjne nie zawierają żadnych dokumentów, z których wynikałaby ta kwestia.

 

Można pozwać Skarb Państwa o niewypłacone dotacje oświatowe>>

Dopiero w odpowiedzi na skargę organ załączył status podstawowej szkoły specjalnej i oświadczenie dyrektora tej placówki, domagając się jednocześnie przeprowadzenia dowodu z tych dokumentów. Sąd administracyjny co do zasady nie może jednak prowadzić postępowania dowodowego. Orzeka on bowiem na podstawie ustalonego w sprawie stanu faktycznego, w oparciu o zgromadzony materiał dowodowy. Postępowanie dowodowe w sądzie administracyjnym może dotyczyć jedynie dowodów z dokumentów i może mieć wyłącznie charakter uzupełniający (art. 106 § 3 p.p.s.a.).

Prowadzenie dowodów przez sąd administracyjny nie jest obowiązkowe, a stanowi ono jedynie uprawnienie sądu. Na powyższe wskazał NSA w wyroku z dnia 25 września 2012 r. w sprawie II OSK 840/11 (LEX nr 1252207). Postępowanie dowodowe przed sądem administracyjnym nie może też prowadzić do rozpatrzenia sprawy, w tym do ustalenia stanu faktycznego. Do tego zaś zmierzały wnioski organu. Dokumenty, na jakie powołał się organ, powinny być natomiast zebrane przed wydaniem rozstrzygnięcia co do zasadności zgłoszonego wniosku - uznał WSA. Skoro organ nie zgromadził dowodów w kluczowej kwestii w sprawie, a więc co do tego czy w bliżej położonej szkole podstawowej uczennica może realizować odpowiedni dla siebie program kształcenia specjalnego, to skarga była zasadna. Należało więc stwierdzić bezskuteczność zaskarżonej czynności.

 

Wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Gliwicach z dnia 25 września 2018 r., IV SA/Gl 1165/17, LEX nr 2573635.