LEX do Egzaminu Aplikancie, przed Tobą egzamin zawodowy? Skorzystaj ze specjalnej oferty. Zamów bezpłatny dostęp do pakietu LEX Kancelaria Prawna Premium i LEX Kompas Orzeczniczy 2.0
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Włącz wersję kontrastową
Zmień język strony
Prawo.pl

Student woli kupić pracę dyplomową

Studenci coraz chętniej zlecają pisanie prac dyplomowych. Miejscem gdzie szukają autorów swoich prac jest internet. Panuje wśród studentów powszechne przekonanie, że to nic złego uważa Piotr Müller, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.

lekcje tablica 000001
Źródło: iStock

Prokuratura w Gorzowie Wielkopolskim oskarżyła 15 studentów o przywłaszczenie autorstwa prac dyplomowych. Zgodnie z art. 115 prawa autorskiego grozi im do trzech lat pozbawienia wolności. W wyniku postępowania na uczelni mogą też stracić tytuł magistra czy licencjata.

Zobacz: W Poznaniu orzeczono wyrok za kserowanie>>>

W gorzowskiej prokuraturze trwa postępowanie przeciw klientom firmy zajmującej się pisaniem prac dyplomowych na zlecenie. W jej siedzibie w Krakowie zabezpieczono 346 wzorów prac. Ich autorami były 24 osoby tam zatrudnione. Pisały głównie prace licencjackie i magisterskie. Jedno postępowanie dotyczy pracy ze studiów podyplomowych.
– W niektórych wypadkach po uprawomocnieniu się skazującego wyroku sądu do poszczególnych uczelni trafiły z prokuratury wnioski o wszczęcie postępowania administracyjnego stwierdzającego nieważność nadania tytułu zawodowego – mówi Magdalena Piasecka z Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.
I dodaje, że z usług tej firmy korzystali studenci zarówno z większości znanych i prestiżowych uczelni publicznych, jak i niepublicznych.
Proceder pisania prac na zlecenie bardzo trudno udowodnić, bo firmy zajmujące się tym deklarują, że sprzedają jedynie ich wzory. W regulaminach zastrzegają, że mogą one służyć studentom jedynie jako baza pod właściwą pracę dyplomową. W praktyce studenci rzadko zmieniają w nich choćby przecinek.
Uczelnie problem znają i piętnują, ale niewiele chce przyznać, że to ich studenci zlecali innym pisanie swoich prac dyplomowych.
– Piszą licencjaty, magisterki, a nawet doktoraty – opowiada Piotr Müller. – Panuje wśród studentów powszechne przekonanie, że to nic złego. Uważają wręcz za coś urągającego swej godności spędzanie tygodni w bibliotekach, kiedy za odpowiednią opłatą może ich w tym wyręczyć ktoś inny – tłumaczy.
Choć w raportach Polskiej Komisji Akredytacyjnej nigdy nie pojawił się wniosek, że studenci biorą udział w takim procederze, jej przewodniczącemu Markowi Rockiemu zjawisko jest doskonale znane.
– Studenci, którzy zlecają pisanie prac innym, wyrządzają ogromną krzywdę przede wszystkim sobie – zwraca uwagę. – Ich faktyczne umiejętności sprawdzi potem pracodawca. I oceni, czy absolwent uczelni oprócz dyplomu ma także odpowiednie kwalifikacje.
Źródło: Rzeczpospolita

Polecamy książki prawnicze dla studentów