Brak zawarcia umowy z uczelnią może się okazać korzystny dla studenta
To uczelnie, a nie osoby, które podejmują naukę, tracą na tym, że nie podpiszą kontraktu. Te szkoły wyższe, które unikają zawierania kontraktów, same sobie szkodzą. Niepodpisanie kontraktu powoduje, że uczelnia nie ma podstaw do żądania od studenta opłat mówi Paweł Kowalski, radca prawny z Kancelarii Prawniczej Rachelski i Wspólnicy. Z tym zgadza się resort nauki.
Wbrew powszechnej opinii brak zawarcia umowy może się okazać korzystny dla studenta. Z orzeczenia Sądu Rejonowego we Wrocławiu wynika, że uczelnia nie może żądać opłaty, jeśli nie zawarła umowy z uczącym się, nawet jeśli korzystał on z jej usług (sygn. akt VIII C 873/13). Nie wystarczy też jedynie ustne porozumienie. Artykuł 160 ust. 3 ustawy z 27 lipca 2005 r. – Prawo o szkolnictwie wyższym , wskazuje bowiem wprost, że warunki odpłatności za studia lub usługi edukacyjne uczelnia określa w umowie zawartej ze studentem w formie pisemnej.
Ewentualne zarządzenie rektora uczelni, na które powoływała się strona, czy też regulamin studiów nie mogłyby stanowić skutecznej podstawy domagania się odpłatności za studia od pozwanej osoby – wskazał sąd w uzasadnieniu wyroku.
Zaznaczył, że nie można wykluczyć, iż student wyraził zgodę tylko na nieodpłatną naukę. A brak porozumienia oznacza, że nie ma podstaw do skutecznego obciążenia studenta kosztami kształcenia.
Zdania są jednak podzielone. Zdaniem Piotra Pokornego, przewodniczącyego komisji prawnej PSRP, mimo wszystko umowy są korzystniejsze dla studentów niż ich brak, bo przynajmniej wiedzą oni, na jakie warunki się godzą, podejmując studia.
Urszula Mirowska-Łoskot
Żródło: www.edgp.gazetaprawna.pl




