Studia tylko dla najlepszych?
Jeżeli uczelnie nie przestaną obniżać progów, których przekroczenie umożliwia na nich naukę, rząd powinien je powstrzymać. Tak twierdzą akademicy. Z roku na rok chętnych na studia jest coraz mniej. Z jednej strony odpowiada za to demografia (spada liczba uczniów), z drugiej zmiana preferencji maturzystów. Zmniejsza się odsetek tych, którzy chcą kontynuować naukę. W rezultacie w 2014 r. liczba osób przyjętych do szkół wyższych była o 87 tys. mniejsza niż dwa lata wcześniej.

Jak informuje Dziennik Gazeta Prawna na brak kandydatów nie skarżą się jedynie największe i najbardziej renomowane uczelnie. Uniwersytet Wrocławski (UWr) chwali się, że zarejestrował więcej maturzystów niż przed rokiem.
– Mamy ponad 20,7 tys. zgłoszeń na studia stacjonarne pierwszego stopnia i jednolite magisterskie. To o 3 tys. więcej niż podczas poprzedniej rekrutacji. Wciąż trwa nabór na kierunki zaoczne. O jedno miejsce na chemii i toksykologii sądowej (nowość) stara się ponad 17 chętnych – informuje DGP Jacek Przygodzki z UWr.
Mniejsze uczelnie muszą jednak rywalizować o kandydatów. Jak? Niektóre obniżają progi przyjęć (minimalną liczbę punktów, które trzeba zdobyć na maturze, by dostać się na wybrany wydział). Przykładowo, w zeszłym roku Uniwersytet Przyrodniczy w Lublinie był zmuszony zmniejszyć je na niektórych kierunkach o kilkanaście punktów. O ile spadną one w tym roku, jeszcze nie wiadomo. Wyniki pierwszej tury rekrutacji większość szkół poda w przyszłym tygodniu.
Eksperci zadają sobie pytanie, jak daleko niektóre uczelnie są w stanie się posunąć. Zwłaszcza że zdarzały się już przypadki, gdy studia były oferowane – wbrew prawu – osobom bez matury.
Więcej informacji znajdziesz w serwisie Dziennik Gazeta Prawna>>>>




