Uczelnie zarabiają na przyszłych studentach
Rodzice maturzystów zapłacą od 85 zł do 150 zł za rekrutację dzieci na studia, chociaż nie będą znali jeszcze wyników egzaminów dojrzałości.Wnoszone przez maturzystów opłaty mogą być dla uczelni zauważalnym zastrzykiem gotówki.
Jak informuje Rzeczpospolita termin składania dokumentów rekrutacyjnych na studia na niektórych uczelniach minie przed ogłoszeniem wyników matur. Chętni będą musieli wnieść opłatę rekrutacyjną, nie wiedząc, ile punktów otrzymali z egzaminu dojrzałości. Część kandydatów z pewnością zrezygnowałaby z rekrutacji na wymagające opłat kierunki, wiedząc, że otrzymali ich niewiele lub wręcz nie zdali. Takie praktyki stosują m.in. uniwersytety medyczne w Gdańsku, Wrocławiu i Poznaniu. W efekcie na ich konta wpływają miliony.
– Biorąc pod uwagę fakt, że na jedno miejsce przypada nawet kilkunastu kandydatów, wnoszone przez nich opłaty mogą być dla uczelni zauważalnym zastrzykiem gotówki. W części rankingów popularność uczelni mierzy się też liczbą kandydatów na miejsce. Takie wczesne zamykanie rekrutacji może je zafałszowywać, gdyż studenci muszą kierować się odczuciami z egzaminu a nie realną ocen – mówi Rzeczpospolitej Mateusz Mrozek, przewodniczący Parlamentu Studentów RP.
Katarzyna Wójcik
Więcej na ten temat przeczytasz w serwisie Rzeczpospolita - tutaj>>>>




