<p><strong><img alt="" align="left" width="336" height="235" src="/image/image_gallery?uuid=94696f3d-5734-48e9-af00-3c60503b3c9c&groupId=10136&t=1291627374434" />Nie wszyscy z nas zdają sobie sprawę z tego, iż rocznie kserowanych jest blisko 5 mln stron publikacji, głównie tych o charakterze naukowym i specjalistycznym. Tylko ten proceder stanowi ok. 90 % wszystkich kserowanych w Polsce materiałów. Z nielegalnym masowym kopiowaniem książek wydawnictwa walczą od lat i niestety ciągle przegrywają. <br />Warto jest zatem na moment zastanowić się nad tym, czy przy kserowaniu książek nie jest przypadkiem łamane prawo autorskie. <br /></strong><br /><strong>Jaki ten student zły <br /></strong><br />Nie od dzisiaj wiadomo, iż studenci wszystkich uczelni kserują dosłownie wszystko – notatki, różnego rodzaju opracowania i materiały, podręczniki, skrypty czy też ćwiczenia. <br />To właśnie uczelniane punkty ksero stanowią największą bolączkę wydawnictw walczących o ochronę praw autorskich. Ma na to wpływ wiele czynników.<br />Pierwszym i chyba najważniejszym z nich jest fakt, iż niestety książki akademickie są pozycjami drogimi i bardzo często jest ich niewiele na rynku wydawniczym. <br />Kolejnym jest fakt, iż biblioteki uczelniane albo w ogóle nie posiadają w swoich zbiorach potrzebnej pozycji, a jeśli zdarzy się, że już jest, to bardzo często w niewystarczającej liczbie egzemplarzy. Często też nowsze pozycje są wypożyczane pracownikom uczelni i tak czy siak student nie ma do nich dostępu. Uczelnie tłumaczą się tym, iż nie posiadają wystarczającej ilości środków na zakup odpowiedniej liczby książek co związane jest z ilością studentów lub też po prostu z zainteresowaniami.<br />Często zdarza się również, że to sami prowadzący zajęcia zanoszą do punktu ksero określoną pozycję i w ten sposób udostępniają ją swoim studentom do kserowania.<br />Jak widać, czynników sprzyjających oddawaniu książek do ksero jest naprawdę dużo i są one bardzo urozmaicone. Pamiętać jednakże należy, iż czasami student kseruje, bo po prostu nie ma innego wyjścia, jeśli chce dobrze zdać egzamin czy zaliczenie.<br /><strong><br />I tak nakręca się błędne koło<br /></strong><br />Książek niezbędnych do nauki jest mnóstwo, jednak w ciągu ostatnich kilkunastu lat nakłady książek naukowych spadły kilkakrotnie. Tak niskie nakłady z kolei przekładają się na ich wysokie ceny.<br />Powodem tego jest fakt, iż niewielu uczniów i studentów je kupuje. Przyczyna tego zaś jest bardzo prosta - polskiego studenta nie stać na kupienie nowego podręcznika akademickiego. <br />Student studiów dziennych nie ma albo wcale możliwości zarabiania albo ma ją w bardzo ograniczonym stopniu. Studenci zaoczni i wieczorowi z kolei wprawdzie często pracują, ale większość z zarobionych pieniędzy przeznaczana jest na opłacenie czesnego. Poza tym, studiowanie niektórych dziedzin, takich jak np. prawo czy administracja wiąże się z tym, iż większość podręczników staje się szybko nieaktualna i nie może być mowy o ich późniejszym odsprzedaniu. Ponadto często do jednego przedmiotu potrzebnych jest więcej niż jedna pozycja książkowa, a takich przedmiotów w semestrze jest kilkanaście.<br />W ten sposób nakręca się niestety błędne koło: studenci, których nie jest stać na kupno nowego podręcznika akademickiego będą oznaczali mało sprzedanych książek, a to z kolei będzie się wiązało ze zmniejszaniem ich nakładów, co spowoduje w rezultacie wzrost ceny i tak w kółko. Problem ten ma zatem naprawdę duży wpływ na ilość kserowanych materiałów książkowych na polskich uczelniach. Niewątpliwie też stanowi niejako dobre usprawiedliwienie dla wszystkich tych, którzy z ksera w ogóle korzystają.<br /><br /><strong>(Nie)zakazane ksero<br /></strong><br />Z etycznego punktu widzenia kserowanie książek jest niedozwolone. Z prawnego punktu z kolei sprawa nie jest już taka jasna. Według wielu prawników, przepisy mogą być różnie interpretowane. O tym, czy faktycznie doszło do złamania prawa, za każdym razem decyduje tak naprawdę dopiero Sąd.<br />Niewątpliwie naruszeniem prawa autorskiego jest utrwalanie lub zwielokrotnianie cudzego utworu w wersji oryginalnej bez stosownego uprawnienia albo wbrew jego warunkom. Tego typu zachowanie traktowane jest jako złamanie majątkowego prawa autorskiego. Zgodnie z obowiązującą ustawą regulującą zagadnienia związane z prawem autorskim (art. 117) za tego typu działania grożą takie sankcje jak: grzywna oraz ograniczenie lub także pozbawienie wolności do lat dwóch.<br />Niestety przepisy te bardzo często pozostają jedynie tzw. „przepisami papierowymi”, gdyż sądy karne rzadko osądzają właścicieli punktów ksero. Często ich zachowania uznawane są za czyny o niewielkiej szkodliwości społecznej i przez to nie stanowią już przestępstwa.<br />Jednakże przy tym wszystkim nie można zapominać o <strong>art. 23 pkt. 1 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych, który stanowi, iż bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego</strong>. <br />Przepis ten nie upoważnia do budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno-urbanistycznego oraz do korzystania z elektronicznych baz danych spełniających cechy utworu, chyba że dotyczy to własnego użytku naukowego, który nie jest związany z żadnym celem zarobkowym. Z uwagi na jego sformułowanie nie ma znaczenia czy student skserował całą książkę czy tylko jej część. Nie ma również znaczenia forma w jakiej została skopiowana, czyli możliwe jest jej zeskanowanie, zrobienie zdjęcia, przepisanie czy też skserowanie przy pomocy kserokopiarki.<br />Zakres własnego użytku osobistego obejmuje z kolei korzystanie z pojedynczych egzemplarzy utworów przez krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego. <br />W doktrynie prawa zwraca się uwagę, że własny użytek osobisty dotyczy wszelkich form korzystania z utworu, z wyjątkiem budowania według cudzego utworu architektonicznego i architektoniczno – urbanistycznego. <br />W praktyce jednakże największe znaczenie w zakresie tzw. dozwolonego użytku prywatnego ma kopiowanie utworów chronionych, które dokonywane jest z użyciem własnego albo wypożyczonego egzemplarza.<br />Trzeba jednak pamiętać, że zgodnie art. 35 Prawa autorskiego każdy dozwolony użytek nie może naruszać normalnego korzystania z utworu lub godzić w słuszne interesy jego twórcy. Cel właściwego użytku osobistego nie został bliżej określony i tym samym może to być każdy cel: rozrywkowy, kolekcjonerski, naukowy czy też archiwalny.<br />Przepis ten stanowi zatem taki swoisty kruczek prawny i może być podstawą obrony niejednego studenta.<br /><br /><strong>Legalna książka = legalna wiedza<br /></strong><br />Wydawnictwa, które na kserowaniu książek tracą każdego roku ogromne pieniądze, postanowiły rozpocząć walkę o legalną książkę. Utworzone zostało porozumienie „Legalna książka = Legalna wiedza”.<br />Wydawnictwa z plagą kserowania walczą również przy pomocy policji, która kontroluje poszczególne punkty ksero.<br />Nielegalnemu kserowaniu przeciwstawiły się również największe domy wydawnicze, takie jak: Wydawnictwo Naukowe PWN, LexisNexis, C.H. Beck, Scholar, Wolters Kluwer i Universitas, które założyły stowarzyszenie pod nazwą „Polska Książka”. <br />W jego ramach zaś założyły „Grupę Walczącą o Przestrzeganie Prawa na Uczelniach”, gdyż to właśnie przede wszystkim na uczelniach wyższych i wokół nich kwitnie proceder nielegalnego kserowania.<br />Wydawnictwa postanowiły uderzyć w uczelnie, na początek wysyłając listy, w których informują rektorów, że łamią oni prawo. Takie specjalne listy zostały wysłane do władz większości polskich uczelni jeszcze w maju.<br />Ponadto wydawcy zdecydowali się na umieszczanie w prasie ogłoszeń. W ogłoszeniach tych znajdują się ostrzeżenia, że wykorzystane zostaną wszelkie "środki ochrony prawnej" do walki z tymi, którzy łamią prawa autorskie. <br />Prowadzone były również różnego rodzaju akcje, takie jak: „Ksero to zero” czy też „Mniej niż ksero”, w których wydawcy obniżali ceny podręczników, by zachęcić uczniów i studentów do ich zakupu.<br />Wydawcy książek naukowych niestety zaczynają już grozić procesami cywilnymi, gdyż w nich sędzia nie może uznać niewielkiej szkodliwości społecznej czynu jak to ma miejsce w procesach karnych. <br /><strong><br />Detektyw na tropie łamania prawa autorskiego <br /></strong><br />Walka o legalną książkę często niestety przypomina swoistą walkę z wiatrakami. Wydawnictwa prześcigają się w różnych pomysłach, które spowodować mają zmniejszenie ilości kserowanych pozycji książkowych. Poza tymi wymienionymi wyżej znaleźć można również i te całkiem nietypowe. Przykładem tego niewątpliwie jest ostatni pomysł szefów największych wydawnictw naukowych, którzy w październiku zdecydowali się na zatrudnienie agencji detektywistycznej. <br />Na razie wiadomo jedynie, iż jej zadaniem ma być wyłapywanie przypadków łamania praw autorskich w szkołach wyższych.<br />Polska Izba Książki z kolei planuje wynająć firmę informatyczną, której zadaniem będzie wyłapywanie pirackich egzemplarzy podręczników akademickich, które następnie zamieszczane są nielegalnie w internecie. <br />A co się stanie z tymi znalezionymi?<br />Otóż po wykryciu nielegalnego obrotu pirackimi egzemplarzami prowadzone będą rozmowy z osobami odpowiedzialnymi za ich zamieszczenie w sieci. Dopiero, gdy nie odniosą one skutku, sprawa taka trafi następnie do sądu. Jak się okazuje wiele zagranicznych wydawnictw i organizacji tak właśnie zrobiło. <br />A w innych krajach europejskich tego typu wysiłki przyniosły bardzo dobre efekty.<br /><br /><strong>Przecież wiedza jest bezcenna<br /></strong><br />Nie ulega wątpliwości, iż kserowanie książek jest dużo tańsze niż kupowanie nowych, których cena jest często naprawdę wysoka.<br />Kserowanie książek przez studenta na własny użytek, nawet w sytuacji, gdy zleca skopiowanie pracownikowi punktu ksero, któremu za to płaci nie jest jednakże łamaniem prawa. <br />Tak naprawdę prawdziwy problem zaczyna się w momencie, gdy tenże pracownik ksero skopiuje tę książkę kilka razy. A potem na prośbę innej osoby, by skserował właśnie tę pożądaną pozycję, sprzedaje od ręki gotowy egzemplarz. Wtedy zamawiający i kserujący łamią prawo autorskie, gdyż działają wspólnie i w porozumieniu.<br />Tak naprawdę trudno jest w niniejszej sprawie opowiedzieć się po którejś ze stron, bo każda ma swoje racje. <br />Po jednej stronie jest autor, który poświęcił na przygotowanie tej pozycji często wiele lat pracy i z pewnością mnóstwo godzin, a z drugiej strony stoi student, który bardzo chciałby mieć swój własny egzemplarz książki (zwłaszcza z dziedziny, która go szczególnie interesuje), ale często go na to nie stać.<br />Mam wrażenie, że w tej całej walce o prawa autorskie gdzieś po drodze zagubiono sens wydawania książek (zwłaszcza tych naukowych).<br />Niewątpliwie jest nim wiedza, dzięki której poszerzamy swoje horyzonty i poznajemy nowe dziedziny. I bez znaczenia jest czy nabędziemy ją za pomocą książek nowych czy też tych kserowanych… bo przecież zdobyta wiedza jest bezcenna. <br /><br />Z pozdrowieniami dla studentów przygotowujących się powoli do sesji :-) <br /><br /><strong>Agnieszka Domagała <br />Prawnik w Kancelarii Radcy Prawnego mgra Stanisława Wyląg w Tarnowskich Górach<br /></strong></p>