Raport Future Ready Lawyer 2026
Zmień język strony
Prawo.pl

Mika-Kozak: Szanse na ekstradycję Ziobry do Polski mniejsze niż przypuszczamy

Szansa na sukces polskiego wniosku o ekstradycję b. ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobry jest odroczona w czasie i niepewna, a to dlatego, że procedura po stronie USA jest długotrwała, nie obowiązuje w niej zasada wzajemnego uznawania, jak przy ENA, a sąd federalny będzie m.in. oceniał, czy zarzuty stawiane politykowi są uprawdopodobnione. Polska prokuratura powinna jednak wyjaśnić same kulisy otrzymania przez Ziobrę wizy i ewentualny udział w tym np. przedstawicieli polskich mediów - mówi Anna Mika-Kozak, karnistka, rzecznik dyscyplinarna Izby Adwokackiej w Warszawie, Kancelaria Kulpa&Kozak.

anna mika kozak

Patrycja Rojek-Socha: Pani Mecenas, były minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro sam poinformował, że jest już w Stanach Zjednoczonych. Minister Waldemar Żurek zapowiada wniosek o ekstradycję. Jakie są szanse, że zakończy się sukcesem?

Anna Mika-Kozak: Szczerze? Niewielkie. Szanse są, ale będzie to trudne, żeby móc procedurę ekstradycyjną wobec Ziobry zakończyć sukcesem. A składa się na to kilka czynników. Przede wszystkim – przypomnijmy – procedura będzie toczyć się na podstawie umowy z 1999 roku i – mogę powiedzieć ze swojej praktyki, bo byłam pełnomocnikiem pani Małgorzaty Papały i znam sprawę Edwarda Mazura – że jest to proces bardzo długotrwały i, co istotne, różni się od procedury związanej z Europejskim Nakazem Aresztowania.

Czytaj: Prokuratura Krajowa: Obecnie nie ma potwierdzenia, że Ziobro wyjechał poza strefę Schengen>>

Anna Mika-Kozak: Wydanie Polsce Romanowskiego i Ziobry szybko nie nastąpi>>

Jak taka procedura w praktyce wygląda?

Pierwszy element to oczywiście wniosek o ekstradycję – występują z nim minister sprawiedliwości i minister spraw zagranicznych do Departamentu Stanu; istotne są załączone do wniosku dokumenty. To jest pierwszy etap i na tym etapie Departament Stanu bada jedynie, czy jest umowa z Polską w tym zakresie, jakie są podstawy tej umowy – czyli mówimy o kontroli formalnej. Jeśli wszystko jest w porządku, przekazuje sprawę do sądu federalnego. Sąd z kolei bada przesłanki negatywne. Analizuje, czy sprawa jest polityczna, następnie czy występuje podwójna karalność, czyli czy te czyny są w Stanach i w Polsce karane. I po trzecie – strona polska musi uprawdopodobnić popełnienie przestępstwa.

 

Co może być największym wyzwaniem?

Powiem tak – wszystko. W najgorszym przypadku sąd stwierdzi, że ekstradycja nie jest możliwa, bo spełnione są wszystkie trzy negatywne przesłanki. Trudno będzie wykazać, że sprawa nie jest polityczna, skoro zarzuty są skierowane wobec osoby, która pełniła funkcję publiczną i polityczną. Polityczny aspekt będzie mocno eksponowany. W przypadku oceny podwójnej karalności może być nieco lepiej, ale pozostaje kwestia uprawdopodobnienia popełnienia tego przestępstwa. Dodatkowo problematyczne może być dla sądu federalnego to, że nie ma prawomocnego postanowienia o zastosowaniu tymczasowego aresztowania ani ENA.

Czy to oznacza, że sąd federalny będzie analizował materiał dowodowy?

No właśnie – to jest zasadnicza różnica między procedurą ENA a ekstradycją. Mamy w tym przypadku większą samodzielność sądu. ENA – przypomnę – działa na podstawie zasady wzajemnego uznawania. Sędzia federalny natomiast zapozna się z przedstawioną mu dokumentacją i oceni, czy popełnienie czynów przez polityka zostało wystarczająco uprawdopodobnione. Zresztą, jeśli nawet uzna, że są podstawy do wydania, to to nie kończy sprawy. Bo jest jeszcze quasi apelacja - habeas corpus,  którą mają obie strony. Zarówno strona reprezentująca b. ministra, jak i prokurator federalny, który będzie reprezentował państwo polskie, będą mieć możliwość odwołania. Jeśli i w tym przypadku sąd federalny zdecyduje o wydaniu, to sprawa ponownie trafi do Departamentu Stanu i sekretarz stanu USA – w tym momencie Marco Rubio – zdecyduje o tym, czy do wydania polityka na podstawie ekstradycji dojdzie, czy nie. Do tego dochodzą kwestie biurokracji, terminów, opóźnień, nieodpisywania na wnioski, przekazywania bądź nieprzekazywania korespondencji – co rzeczywiście utrudnia i wydłuża całe postępowanie.

Czy jest zatem możliwość zastosowania zabezpieczenia i zatrzymania b. ministra?

Oczywiście, że tak. Wraz z wnioskiem o ekstradycję ministerstwo powinno wnieść o zastosowanie środka zabezpieczającego z uwagi na obawę, że polityk ucieknie czy będzie się ukrywać. Natomiast w mojej ocenie są nikłe szanse na powodzenie takiego wniosku. Do tego musiałaby być dobra wola ze strony USA. Na pewno – powtórzę – wniosek o ekstradycję musi być bardzo dobrze udokumentowany. Natomiast co innego jest w tej sprawie zaskakujące: że b. minister dostał wizę według kryteriów, które w przypadku zwykłego obywatela, by to uniemożliwiły, plus to, że zamierza pracować w Stanach na podstawie tej wizy jako korespondent telewizji Republika. To świadczy o tym, że w tej sprawie decydowały argumenty polityczne i to na najwyższych szczeblach w USA. Inną sprawą jest sama kwestia podstawy ubiegania się o wizę.

To znaczy?

Jak rozumiem, polityk otrzymał wizę, bo zamierza podjąć w Stanach pracę jako korespondent. Ktoś musiał mu dać podstawę do takiej przesłanki. W polskim kodeksie karnym mamy przecież przestępstwo polegające na nakłanianiu do utrudniania lub utrudnianiu postępowania karnego. I w tym przypadku, moim zdaniem, prokuratura powinna zbadać w śledztwie, czy ktoś nie popełnił przestępstwa. Jaką rolę odegrała propozycja objęcia przez ministra funkcji korespondenta, czy przyczyniła się do uzyskania przez niego wizy.

Pani Mecenas wspomniała, że problemem może być też kwestia tego, że zarzuty nie zostały Zbigniewowi Ziobrze formalnie ogłoszone.

Fakt, że decyzja o nich została wydana, ale nie zostały politykowi ogłoszone, będzie dla sądu federalnego niezrozumiały. My, zgodnie z naszą procedurą, uznajemy, że zostały one przedstawione. Natomiast Amerykanie mogą na tym – mówiąc kolokwialnie – utknąć i będzie to wymagać wyjaśnienia. Zresztą myślę, że największym błędem po polskiej stronie było to, że nie zakończyła się procedura wydania za b. ministrem ENA. Nie rozumiem, co spowodowało aż tak duże opóźnienie w rozpatrzeniu sprawy przez polski sąd, ale to wiąże się z konkretnymi konsekwencjami. Przykładowo b. wiceminister sprawiedliwości Marcin Romanowski, za którym zostało wydane ENA, musiał „zniknąć" – dlaczego? Bo Węgry, ze względu na wydany ENA, są zobowiązane do zabezpieczenia jego miejsca pobytu. Nie mogą dopuścić do jego ucieczki do czasu rozpatrzenia przez ich sąd wniosku o ENA. To, że sądy w Polsce nie zdążyły z rozpatrzeniem ENA wobec Ziobry jest zaskakujące.

 

Polecamy książki prawnicze