Jak powiedziała w środę 22 listopada 2017 roku szefowa NSZZ "Solidarność" w tej placówce Stanisława Sankowska, spór zbiorowy trwał z pracodawcą od kilku miesięcy, a w niedawnym referendum strajkowym większość pracowników wypowiedziała się za strajkiem ostrzegawczym.

- Przerwiemy pracę we wtorek na dwie godziny. Naszym głównym postulatem jest podwyżka wynagrodzeń dla wszystkich pracowników po równo, czyli o 450 zł - powiedziała Sankowska.

Podkreśliła, że z powodu niskich wynagrodzeń z pracy w centrum rezygnują przede wszystkim specjaliści - między innymi psychologowie, kwalifikowani terapeuci uzależnień czy personel medyczny.

- Rotacja pracowników jest bardzo duża. Ludzie zwalniają się i szukają lepiej płatnej pracy - powiedziała szefowa związku zawodowego.

Wicedyrektor departamentu zdrowia w dolnośląskim urzędzie marszałkowskim Robert Adach potwierdził, że w opiece psychiatrycznej brakuje pieniędzy i samorząd województwa zastanawia się, czy nie wypowiedzieć kontraktu z NFZ od stycznia 2018 roku.

- Sytuacja jest trudna. Ludzie zarabiają tak mało, że na przykład w niektórych placówkach po kilkanaście osób musi otrzymywać dopłaty do pensji, by spełniała ona wymóg płacy minimalnej określonej przez ministerstwo - poinformował Adach.

Podkreślił, że we wszystkich placówkach psychiatrycznych prowadzonych przez samorząd dolnośląski koszty osobowe stanowią 80 procent kontraktu, dlatego nie można już znaleźć żadnych dodatkowych oszczędności.

- Na dodatek z 15 procedur psychiatrycznych aż pięć z nich mamy tu w regionie wycenionych najniżej w Polsce. Dlatego poważnie się zastanawiamy, czy od stycznia nie wypowiedzieć kontraktu z NFZ, bo nie jesteśmy w stanie zapewnić jego wykonania - powiedział Adach.(pap)

 [-OFERTA_HTML-]