Jak przypomniał prof. Przemysław Oszukowski, prezes-elekt Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, choć program Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy funkcjonuje w Polsce od 2005 r., to ciągle zgłasza się do niego jedynie 25 proc. uprawnionych kobiet. Tymczasem, aby przyniósł on efekty w postaci spadku zachorowań i umieralności na inwazyjnego raka szyjki, zgłaszalność powinna wynosić co najmniej 70 proc.

Jego zdaniem statystyki świadczą o tym, że wysyłane kobietom imienne zaproszenia na cytologię nie wywołują odzewu.

Wiceminister zdrowia Agnieszka Pachciarz podkreśliła, że resort zdaje sobie sprawę, iż program przesiewowych badań cytologicznych wymaga jeszcze wielu udoskonaleń. Jej zdaniem trzeba popracować nad zaproszeniami wysyłanymi paniom, bo do jednych lepiej trafią takie, które są bardziej kolorowe i przyjazne, a do innych takie, które mają bardziej oficjalną formę.

Podkreśliła jednocześnie, że aby program przyniósł efekty, musi upłynąć więcej czasu. Statystyki już teraz wskazują, że liczba zachorowań na raka szyjki macicy wśród Polek spada. Jeszcze 5 lat temu na nowotwór ten zapadało rocznie ok. 4 tys. pań, a w 2009 r. - 3102.

Prof. Beata Śpiewankiewicz, kierownik Kliniki Nowotworów Narządów Płciowych Kobiecych w Centrum Onkologii w Warszawie zwróciła uwagę, że wzrasta odsetek pacjentek, zwłaszcza młodych, które zgłaszają się do jej ośrodka we wczesnym stadium raka szyjki macicy. Jednak kobiety z obszarów wiejskich ciągle docierają na terapię w zaawansowanym stadium choroby, kiedy lekarze mogą jedynie stosować leczenie paliatywne, czyli przedłużać im życie.

Jej zdaniem wczesne wykrywanie tego nowotworu na wsiach i w mniejszych miejscowościach może się poprawić jedynie wówczas, gdy do pobierania cytologii dopuści się wykwalifikowane położne i pielęgniarki, poprzez umożliwienie im podpisywania kontraktów z Narodowym Funduszem Zdrowia (NFZ) na wykonywanie rozmazów cytologicznych.

Prof. Oszukowski przypomniał, że w niektórych regionach Polski nie ma ani jednego ginekologa, który miałby podpisany kontrakt z NFZ. To znacznie utrudnia dostęp do badań cytologicznych. Zaangażowanie w program położnych pozwoliłoby to zmienić - uznali eksperci.

Zdaniem dr. Janusza Medera, prezesa Polskiej Unii Onkologii, lepsze efekty od wysyłania zaproszeń do kobiet mogłoby przynieść wynagradzanie lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej (POZ) i pielęgniarek za skuteczne nakłanianie kobiet do cytologii.

Onkolog zwrócił też uwagę na to, że bardzo ważne byłoby dopuszczenie możliwości realizacji przesiewowych badań cytologicznych w mobilnych punktach pobrań wymazów (np. w cytobusach).

Dr Jerzy Giermek, dyrektor Centralnego Ośrodka Koordynującego Programy Wczesnego Wykrywania Raka Piersi oraz Profilaktyki i Wczesnego Wykrywania Raka Szyjki Macicy ocenił, że szansę na to stwarza rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie systemu resortowych kodów identyfikacyjnych oraz szczegółowego sposobu ich nadawania, które wchodzi w życie 31 maja 2012 r.

Ekspert podkreślił ponadto znaczenie jakości badań cytologicznych. Ocenił, że kontrola jakości badań wykonywanych w ramach programu jest dobra. Inaczej jest jednak w przypadku badań cytologicznych wykonywanych u ginekologa w ramach porady lekarskiej. Dlatego NFZ powinien wymagać od ginekologów, z którymi podpisuje kontrakt na cytologię w ramach porady, by wymazy były oceniane w akredytowanych laboratoriach. Chodzi o unikanie takich sytuacji, że u kobiety, które kilka miesięcy wcześniej robiła cytologię, diagnozuje się zaawansowanego raka szyjki.

Minister Pachciarz podkreśliła, że ciągle trudno utrzymać kontrolę jakości nad cytologią wykonywaną w gabinetach prywatnych. Dlatego niezbędna jest edukacja specjalistów ginekologów na temat tego problemu.

Podsumowując posiedzenie komisji senator, prof. Alicja Chybicka, prezes Polskiego Towarzystwa Pediatrycznego powiedziała, że aby walka z rakiem szyjki macicy w Polsce przyniosła wymierne efekty, konieczne są działania wielotorowe. Powinny one obejmować edukację dzieci, młodzieży i rodziców na temat profilaktyki zdrowotnej, przesiewowe badania cytologiczne, ale też szczepienie nastoletnich dziewczynek przeciw wirusowi brodawczaka ludzkiego (HPV), który przyczynia się do rozwoju większości przypadków raka szyjki macicy. (PAP)