Pod koniec września 2016 roku NFZ wszczął w opatowskim szpitalu dodatkową kontrolę dotyczącą spełnienia wymogów pracy lecznicy po cofnięciu kontraktu na anestezjologię. Chodziło o konieczność zapewnienia jednego łóżka intensywnej terapii z całodobowym dyżurem specjalisty oraz podpisanie umowy z jednym z pobliskich szpitali, posiadającym oddział i anestezjologii i intensywnej terapii. 

Kontrola miała zakończyć się w tym tygodniu. Jak poinformowała w piątek 6 października 2016 rzeczniczka świętokrzyskiego oddziału NFZ Beata Szczepanek, zostanie ona przedłużona.

- Zdecydowaliśmy, że będziemy chcieli powołać biegłych lekarzy, konsultantów z zakresu anestezjologii i intensywnej terapii, by z medycznego punktu widzenia sprawdzili, czy warunki, w jakich obecnie funkcjonuje szpital, mogą stanowić zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów czy też nie” – powiedziała. 

 


- Możemy sprawdzić szpital pod kątem wszelkich umów, dokumentacji. Wiadomo, że nie ocenimy decyzji medycznych - dyspozycji, diagnoz.(...) Chodzi o to, czy ten szpital, a więc wszystkie oddziały, mogą funkcjonować bez oddziału intensywnej opieki medycznej - dodała rzeczniczka. Gdyby stwierdzono zagrożenie dla życia lub zdrowia pacjentów, szpital mógłby być zamknięty. 

NFZ wszczął kontrolę w opatowskiej lecznicy w połowie lipca 2016, na podstawie zawiadomienia pacjentów. Po kilku dniach urzędnicy złożyli do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa poprzez niezapewnienie pełnej obstawy specjalistów anestezjologii na oddziale anestezjologii i intensywnej terapii w szpitalu. Pierwsze analizy wykazały wówczas, że w czerwcu 2016 przez kilkanaście dni dyżurował tam lekarz, który nie spełniał wszystkich kryteriów specjalizacji. Dalsze kontrole wykazała duże braki kadrowe na tym oddziale, także w lipcu i sierpniu 2016, dlatego wymówiono jego finansowanie. 

W szpitalu w Opatowie znajduje się jeszcze pięć oddziałów: wewnętrzny, chirurgii ogólnej, ginekologiczno-położniczy, dziecięcy i noworodkowy. 

Prokuratura prowadzi kilka postępowań, związanych z opatowskim szpitalem. Prokuratura Rejonowa w Opatowie prowadzi śledztwo związane z ewentualnym narażeniem życia lub zdrowia pacjentów lecznicy, ze względu na możliwość niezapewnienia odpowiedniej obsady personelu medycznego na szpitalnych oddziałach. 

Poza NFZ zawiadomienia w tej sprawie złożyli także: świętokrzyska posłanka PiS Anna Krupka i lekarz, który pracował w szpitalu. W ramach tego śledztwa badane są też sprawy śmierci trzech pacjentów lecznicy. Śledczy oczkują na wnioski pokontrolne NFZ.
- To nie zamknie od razu sprawy. To postępowanie na pewno będzie długotrwałe – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Kielcach, Daniel Prokopowicz. 

Prokuratorzy sprawdzają też, czy doszło do błędów medycznych w przypadku zgonu czterech innych pacjentów szpitala. Na podstawie zawiadomienia dyrekcji lecznicy, Prokuratura Regionalna w Krakowie bada sprawę śmierci młodej kobiety po cesarskim cięciu, kolejne dwa przypadki sprawdza Prokuratura Okręgowa w Kielcach, a czwarty - dotyczący śmierci 35-latki – opatowska prokuratura. Część z tych spraw śledczy podjęli z urzędu. 

We wczesnej fazie jest postępowanie w sprawie podejrzenia nieprawidłowości w szpitalu, których mogła się dopuścić osoba z kierownictwa lecznicy. 

Spółka „Centrum Dializa” z Sosnowca dzierżawi szpital od powiatu opatowskiego od września 2015 roku.
 
Cztery szpitale spośród sześciu zarządzanych przez spółkę kontrolowała Państwowa Inspekcja Pracy. Poza Opatowem, w Białogardzie (województwo zachodniopomorskie), Pszczynie (województwo śląskie) i Łasku (województwo łódzkie). Kontrola, której rezultaty upubliczniono pod koniec września 2016 wykazała nieprawidłowości, między innymi zawieranie umów cywilnoprawnych zamiast umów o pracę, pracę lekarzy bez wymaganego odpoczynku, nieterminowe wypłacanie wynagrodzenia. 

Główny Inspektor Pracy Roman Giedrojć poinformował, że inspektorat po kontroli skierował do prokuratury trzy zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Dotyczą one kwestii uporczywego naruszania praw pracownika oraz niezapewnienia odpowiedniego bezpieczeństwa i higieny pracy. 

W Szpitalu Powiatowym w Białogardzie 8 sierpnia 2016, podczas czwartej doby swego dyżuru zmarła 44-letnia anestezjolog, która pracowała także w Opatowie. Nie była ona etatowym pracownikiem, prowadziła jednoosobową działalność gospodarczą. 

Śledztwo w sprawie śmierci lekarki prowadzi koszalińska prokuratura. Jak poinformowali w środą 5 października 2016 śledczy, specjalistyczne badania wykazały, że w organizmie lekarki znajdowały się lekarstwa o dość mocnym działaniu, służące uśmierzeniu bólu, a dawka leków wskazała, że nie były wzięte doraźnie. Sekcja zwłok wykazała, iż bezpośrednią przyczyną zgonu lekarki była niewydolność krążeniowo-oddechowa; prokuratura chce ustalić, co ją wywołało. 
W białogardzkim szpitalu trwa też kontrola zachodniopomorskiego NFZ. (pap)