Wicepremier, minister nauki i szkolnictwa wyższego Jarosław Gowin w środę 20 stycznia 2016 w radiu RMF FM powiedział, że rozpoczął rozmowy z ministrem zdrowia na temat odpłatności za studia medyczne. Mówił, że warto rozważyć rozwiązanie, zgodnie z którym lekarze odpracowywaliby studia.

- W sytuacji ogromnego drenażu polskiego budżetu, czyli portfeli nas wszystkich, wynikającego z emigracji dużej rzeszy lekarzy, warto rozważyć taki projekt, żeby studia medyczne były płatne, żeby ich koszt był w 100 procentach pokrywany przez państwowe stypendia, ale te stypendia trzeba byłoby przez pewien okres odpracowywać - mówił Gowin.

Z informacji przekazanej w czwartek 21 stycznia 2016 po południu wynika jednak, że resort nauki nie pracuje nad wprowadzeniem opłat za studia dla lekarzy.

"Informujemy, że w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego nie toczą się żadne prace nad wprowadzeniem odpłatności za studia medyczne, przy równoczesnym zapewnieniu studentom stypendiów pokrywających 100 procent kosztów kształcenia, a umarzanych następnie w ciągu kilku pierwszych lat pracy, pod warunkiem, że praca ta odbywa się na terytorium Polski" - czytamy w komunikacie przesłanym przez rzeczniczkę ministerstwa.

Według resortu trudno jednak "zamykać oczy na fakt, że wielu absolwentów studiów medycznych natychmiast po ich ukończeniu podejmuje pracę za granicą".

Ministerstwo przypomina, że wykształcenie lekarza kosztuje co najmniej 500 tys. zł. "W ocenie MNiSW fakt, że niezamożne społeczeństwo polskie bierze na siebie ciężar kształcenia kadr medycznych w najbogatszych krajach Europy, jest na dłuższą metę nie do zaakceptowania" - napisano w komunikacie.

MNiSW zauważa też potrzebę "wypracowania nowych rozwiązań systemowych, które poprawiłyby, trudną obecnie, sytuację materialną młodych lekarzy".

Wcześniej o tym, że resort zdrowia nie przewiduje wprowadzenia obostrzeń związanych z koniecznością odpracowania kosztów szkolenia lekarzy po jego zakończeniu, informowała rzeczniczka tego resortu Milena Kruszewska.

- Budzi to istotne wątpliwości natury prawnej, m.in. dotyczące nakazu pracy w określonym podmiocie przez określony czas w aspekcie przepisów kodeksu pracy oraz przepisów o swobodzie przepływu osób w UE - wyjaśniła Kruszewska.

Czytaj: Ministerstwo Zdrowia nie przewiduje odpracowywania przez lekarzy kosztów studiów>>>

Minister zdrowia Konstanty Radziwiłł w grudniu 2015 w Senacie mówił - zastrzegając, że to jego osobista refleksja - że na wielu polskich uczelniach medycznych więcej osób studiuje odpłatnie niż nieodpłatnie. Jak przekonywał, badania socjologiczne wskazują, że na bezpłatnych studiach uczą się najbogatsi, bo mają szansę łatwiejszego dostania się na studia.

- Jeśli rzeczywiście nie radzimy sobie z finansami na uczelniach, to ten ciężar powinien być rozłożony plus minus po równo na wszystkich, z możliwością przyznawania stypendiów itd., tak jak jest w wielu krajach na świecie - mówił minister.

Porozumienie Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy w odpowiedzi na słowa Gowina zaznaczyło, że rezydenci też są zainteresowani zatrzymaniem lekarzy w kraju, a każda propozycja tego dotycząca jest warta rozpatrzenia.

- Podkreślamy jednak, że są dodatkowe ważne aspekty, które należy wziąć pod uwagę. Podstawowym jest: ile powinien zarabiać młody lekarz (rezydent), aby proponowane "odpracowanie" studiów nie zajęło mu całego życia - czytamy w piśmie rezydentów. Poprosili oni wicepremiera Gowina o spotkanie w tej sprawie.

Z propozycją, by lekarze po zakończeniu rezydentury byli zobowiązani do pracy w Polsce przez określony czas, w grudniu 2015 wystąpiła do ministra zdrowia rzecznik praw pacjenta Krystyna Kozłowska.

Argumentowała, że część lekarzy po ukończeniu szkolenia w ramach rezydentury, finansowanego ze środków budżetowych, emigruje do krajów, w których zawód lekarza jest lepiej opłacalny. "Celowe jest uzależnienie uczestnictwa w takim szkoleniu od zobowiązania przyszłych specjalistów do przepracowania określonego czasu w Polsce, w systemie ubezpieczeń zdrowotnych" - oceniała Kozłowska.

Prezes Naczelnej Rady Lekarskiej Maciej Hamankiewicz przekonywał wówczas, że głównym czynnikiem emigracji lekarzy nie są warunki finansowe, ale nadmierna biurokracja i nierespektowanie dopuszczalnego czasu pracy lekarzy.

Hamankiewicz w piśmie do Kozłowskiej podkreślał, że zaświadczenia potrzebne do podjęcia pracy w innych krajach UE odbierają nie tylko rezydenci i młodzi lekarze, ale też doświadczeni specjaliści, co potwierdza, że przesłanki ekonomiczne nie są głównym powodem emigracji.

Czytaj: NRL: za granicę wyjeżdżają nie tyko młodzi lekarze>>>

Z informacji przekazanych rzecznikowi praw pacjenta przez konsultantów krajowych poszczególnych dziedzin medycyny wynika, że w Polsce najbardziej brakuje: pediatrów, chirurgów ogólnych, chirurgów dziecięcych, diabetologów, genetyków klinicznych, lekarzy rodzinnych, kardiologów dziecięcych, nefrologów dziecięcych, alergologów oraz geriatrów.

Na problem braku specjalistów zwracał uwagę też Radziwiłł, który zapowiedział przywrócenie podyplomowego stażu lekarskiego i zwiększenie liczby miejsc na studiach w języku polskim. Zapewniał też, że każdy lekarz po stażu będzie miał zagwarantowane miejsce na rezydenturze.(pap)

Dowiedz się więcej z książki
Porozumienie z pacjentem. Relacje i komunikacja
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł