Dodatkowe polisy są konsekwencją przepisów ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta. Zgodnie z nimi pacjenci mogą występować do wojewódzkich komisji orzekających o ustalenie odszkodowania za niewłaściwe leczenie. Suma ubezpieczenia wynosiłaby nie mniej niż 300 tys. zł (z uwagi na to, że jest to maksymalna wysokość świadczenia w przypadku śmierci pacjenta) i byłaby uzależniona od liczby łóżek w szpitalu i sumy ubezpieczenia w odniesieniu do jednego łóżka, która wynosi nie mniej niż 1 tys. zł.

„Z teoretycznego punktu widzenia takie ubezpieczenia są korzystne, bo ludzie mają prawo do uzyskania zadośćuczynienia za ewentualne poniesione szkody, natomiast to teoretyczne rozwiązanie trafia na grunt chronicznie niedoinwestowanej ochrony zdrowia” - powiedział PAP dyrektor szpitala Uniwersyteckiego Andrzej Kulig. „Mechanizm z obszaru gry wolnorynkowej został wprowadzony w mechanizm finansowania ochrony zdrowia, który przypomina bardziej gospodarkę nakazowo-rozdzielczą. Mamy do czynienia ze zderzeniem dwóch światów” - uważa Kulig.

Dyrektor Szpitala Uniwersyteckiego dodał, że placówce, która rocznie hospitalizuje ok. 70 tys. pacjentów i udziela 400 tys. porad ambulatoryjnych, udało się osiągnąć „przyzwoitą” kwotę ubezpieczenia i wynegocjować stawki niższe niż początkowo proponowało PZU, głównie dzięki audytowi. „Zostaliśmy poproszeni przez PZU o możliwość zrobienia audytu w szpitalu. Pokazali nam, gdzie robimy błędy, a gdzie jest dobrze. To było dla nas bardzo cenne. Wyciągnęliśmy z tego wnioski, poprawiany usterki” – mówił Kulig.

Krakowski Szpital Specjalistyczny im. Jana Pawła II jeszcze negocjuje z ubezpieczycielem. Zdaniem dyrektor tej placówki Anny Prokop–Staszeckiej to nie komisja, ale sąd i eksperci powinni rozstrzygać, czy pacjent został pokrzywdzony.

„Widzimy, że już teraz coraz więcej osób przychodzi do szpitala z roszczeniami, strasząc nas: wy mi za to zapłacicie” – powiedziała PAP Prokop-Staszecka. „Obecne rozwiązania mogą uderzyć jednak rykoszetem w pacjentów, bo szpitale nie będą przyjmować osób roszczeniowych, trudnych, z konfliktowymi rodzinami i będą ich odsyłać do innych placówek” – dodała.

„Wszyscy patrzą na finanse. To ubezpieczenie też sprzyja roszczeniom, a gdzie w tym wszystkim jest etyka i pacjent? Pacjent się gubi w procedurach, pieniądzach i ubezpieczeniach” – uważa Prokop-Staszecka. (PAP)

wos/ malk/ gma/