Wojewódzka Inspekcja Sanitarna w Łodzi zorganizowała w piątek 28 października 2016 roku konferencję "Dopalacze - dlaczego są tak niebezpieczne" skierowaną między innymi do przedstawicieli podmiotów leczniczych, władz oświatowych, pracowników stacji sanitarno-epidemiologicznych i kadry pedagogicznej szkół, przedstawiającą działania podejmowane w ramach walki z dopalaczami.

- Kontrolujemy miejsca stacjonarnej sprzedaży dopalaczy, rekwirujemy oferowany w nich towar, zamykamy sklepy i wydajemy decyzje administracyjne, które sankcjonują nasze działania. W tym roku w 19 sklepach w regionie przeprowadziliśmy 100 kontroli, w trakcie których pobraliśmy 118 próbek do identyfikacji zawartych w nich substancji. W 145 przypadkach wydano decyzje administracyjne dotyczące dalszych postępowań w sprawie dopalaczy - podkreśliła wojewódzka inspektor sanitarna Urszula Sztuka-Polińska.

W ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy na wprowadzających do obrotu tzw. nowe narkotyki służby sanitarne nałożyły kary w łącznej wysokości 1,6 mln zł.

Z badań inspekcji sanitarnej wynika, że w dopalaczach można znaleźć "cały przekrój substancji uzależniających, które jednocześnie są bardzo szkodliwe dla ludzkiego organizmu". Proces badania próbek dopalaczy trwa dość długo, nie tylko z powodu skomplikowania samych badań. Inspekcja musi też wykazać, że zawarte w nich związki czynne są substancjami zakazanymi.

- Lista substancji zakazanych jest co jakiś czas modyfikowana - to są ustawy i rozporządzenia, do których musi ustosunkować się Sejm. Dopiero na tej podstawie możemy wykazać, że właściciel punktu sprzedaży dopalaczy prowadzi działalność przestępczą - wyjaśniła Sztuka-Polińska.

Zdaniem wojewódzkiego konsultanta w dziedzinie toksykologii klinicznej dr Zbigniewa Kołacińskiego, leczenie osób zatrutych dopalaczami stanowi duże wyzwanie dla Oddziału Ostrych Zatruć Instytutu Medycyny Pracy w Łodzi - nie tylko ze względu na dużą liczbę, czyli ponad 1176 przypadków zatruć tym substancjami.

- Ich stan kliniczny wymaga precyzyjnego nadzoru; monitorowania w warunkach intensywnej terapii. Absorbuje więc duże siły i środki, a jeśli jest to ciężkie zatrucie, z powikłaniami - także ogromne pieniądze, bo doba leczenia jednej osoby sięga około 2 tys. zł. Ci pacjenci wprost paraliżują naszą działalność, dlatego część z nich - około 300-400 osób - jest hospitalizowana w innych oddziałach - zaznaczył.

Zdaniem dr Kołacińskiego około 30 procent trafiających na toksykologię pacjentów jest w stanie ciężkim.
- Nowe narkotyki mają to do siebie, że paraliżują układ immunologiczny, dlatego często już w ciągu pierwszej doby po ich zażyciu występują ciężkie infekcje płucne. To wymaga bardzo bogatej antybiotykoterapii, leczenia respiratorem. Ale są też uszkodzenia wielonarządowe - nerek, wątroby. Odrębnym problemem są uszkodzenia neurologiczne - można wymienić tu cały szereg jednostek chorobowych, przez które ludzie ci wypadają z normalnego życia społecznego - dodał.

Jedna trzecia osób zatrutych dopalaczami to osoby uzależnione, regularnie wracające na toksykologię. Według dr Kołacińskiego, "rekordzistą" był pacjent leczony z zatrucia przez kilka godzin, który - po wypisaniu ze szpitala - został do niego przywieziony już po 40 minutach.

- Tyle czasu zajęło mu odnalezienie dilera i przyjęcie narkotyku. Inni pacjenci są przez nas hospitalizowani dwa-trzy razy w tygodniu - podkreślił toksykolog.

Łódzka Państwowa Inspekcja Sanitarna od 2015 r. prowadzi w gimnazjach na terenie województwa kampanię edukacyjną "Dopalaczom mówimy STOP - wybieramy zdrowie". W minionym roku szkolnym spotkania edukacyjne odbyły się w 258 gimnazjach - wzięło w nich udział ponad 33 tys. uczniów, a także 18 tys. rodziców i opiekunów. 
- Te działania przynoszą efekty, ponieważ obserwujemy, że liczba zatruć w grupie wiekowej uczniów gimnazjalnych zmniejsza się. Najpoważniejszym problemem są obecnie zatrucia osób w przedziale wiekowym 20-25 lat - poinformował rzecznik łódzkiej inspekcji sanitarnej Zbigniew Solarz. (pap)