Książyk przedstawiał informację o sytuacji finansowej CZD posłom sejmowej komisji zdrowia. O pilne zwołanie takiego posiedzenia wnioskowali m.in. parlamentarzyści PiS po tym, jak dyrektor Centrum w liście do ministra zdrowia zwrócił się o pomoc placówce.

Szef CZD zapewnił, że po stronie Centrum od długiego czasu prowadzone są działania naprawcze m.in. reorganizacja prac niektórych klinik i przychodni. "Mamy zamiar przedstawić program naprawczy, który zmniejszy nasze koszty o 5 proc." - poinformował.

Dodał, że przychody CZD to rocznie ok. 270 mln zł, a koszty wynoszą 310 mln zł. Powtórzył też, że jednym z głównych powodów problemów finansowych Centrum jest niedoszacowana wycena świadczeń, podczas gdy Instytut zajmuje się głównie najcięższymi, kosztochłonnymi przypadkami medycznymi. Mówił też o wysokich kosztach diagnostyki. Przypomniał, że problemy finansowe wynikają również m.in. z przepisów dotyczących czasu pracy personelu medycznego, a także z wprowadzenia przez NFZ rozliczania przy pomocy jednorodnych grup pacjentów. "Jesteśmy w stanie zagrożenia" - stwierdził Książyk. Dodał, że zagrożone są m.in. dostawy leków.

Wiceminister zdrowia Sławomir Neumann zapewnił, że nie będzie zagrożenia ciągłości leczenia dzieci w CZD, a placówka ta "nie może upaść". Wyjaśnił, że podniesienie o 20 proc. wyceny procedur medycznych realizowanych w instytutach - o czym mówił Książyk - kosztowałoby ok. 1,4 mld zł. A na to - jak dodał - nie ma pieniędzy.

Zwrócił uwagę, że zaledwie 13 proc. procedur wykonywanych w CZD to wysokospecjalistyczne działania, których nie można wykonać w innych placówkach. Mówił też o potrzebie zmiany systemowej polegającej na oddzieleniu szpitali od działalności naukowo-badawczej instytutów. Dodał, że resort pracuje nad przygotowaniem takich zmian.

O złej sytuacji finansowej CZD jego szef napisał w liście do ministra zdrowia w ubiegłym tygodniu. Poza przyczynami zadłużenia, które wymieniał także podczas posiedzenia komisji, wskazał, że do odzyskania płynności finansowej niezbędny jest kredyt poręczony przez ministra skarbu państwa.

W odpowiedzi Książykowi minister zdrowia w poniedziałek na konferencji prasowej mówił, że CZD musi być dostosowane do realnych warunków funkcjonowania. Poinformował, że dyrektor Centrum ma czas do 21 września na przedstawienie planu restrukturyzacji. Zapewniał też, że nikt nie kwestionuje jakości świadczeń medycznych wykonywanych w tej placówce, a jedynie sposób zarządzania.

Zwrócił też uwagę na fakt, że w szpitalu tym wynagrodzenia pracowników wzrosły w ostatnich latach o 95 proc., gdy tymczasem przychody placówki wzrosły o 30 proc. Według raportu NIK, na który powoływał się Arłukowicz, CZD to instytut o najwyższym średnim wynagrodzeniu brutto na pracownika. Książyk uważa jednak, że poziom zatrudnienia w szpitalu nie jest głównym powodem jego problemów finansowych. Zastrzegł, że racjonalność zatrudnienia "była i jest powodem wnikliwej analizy".

Według raportu NIK przekazanego w środę, najbardziej zadłużone szpitale w Polsce to instytuty podległe Ministerstwu Zdrowia. Izba ocenia, że placówkom potrzebny jest kompleksowy plan naprawy, nie wystarczy "zastrzyk finansowy". "Kondycja finansowa pięciu z sześciu skontrolowanych przez NIK instytutów badawczych (w tym CZD) jest bardzo trudna: ich łączne zadłużenie wynosi 283 mln zł. Może to zagrażać istnieniu i działaniu instytutów w obecnej formie" - wskazała NIK. (PAP)