Problem plagiatu staje się coraz poważniejszy. Jedną z przyczyn narastania zjawiska plagiatu jest nieumiejętność korzystania przez piszących z zasobów Internetu. "Studenci plagiatują, bo nie nauczono ich wykorzystywania źródeł internetowych" - powiedziała PAP prorektor Akademii Pomorskiej w Słupsku, prof. Joanna Bernagiewicz. Uczelnie i wydziały walczące z plagiatami mają coraz więcej pracy. 18 instytucji, które otrzymało tytuł uczelni lub wydziału "walczączego z plagiatami" ma powody do zadowolenia.

Nagrodzone certyfikatem uczelnie i wydziały kontrolują wszystkie prace licencjackie i magisterskie pod kątem niesamodzielności. Komputerowy system porównuje tekst pracy z zasobami internetu i bazy prac oraz publikacji, którymi wymieniają się szkoły. Program wskazuje fragmenty, które pokrywają się z innymi tekstami lub są z jakiegoś innego powodu podejrzane. Promotor wtedy musi ocenić czy są to we właściwy sposób użyte cytaty, błędy w ich przytoczeniu czy świadoma próba przywłaszczenia sobie cudzej pracy.

"Kiedy promotor widzi, że praca zawiera wiele treści niepodpisanych, ściągniętych z innych źródeł, wówczas zgłasza do mnie podejrzenie, że został popełniony plagiat. I tu już działa ustawa prawo o szkolnictwie wyższym, mianowicie rektor ma obowiązek zgłoszenia takiego podejrzenia do organów ścigania" - opisywała prof. Bernagiewicz.

Przyznała, że takie przypadki miały miejsce na jej uczelni, jednak, według niej, policja i prokuratura nie są przygotowane do zajmowania się takimi sprawami. "Te postępowania są najczęściej umarzane. (...) Nie ma wyraźnego poszkodowanego. Czasami są to źródła z internetu, nieopatrzone żadnymi nazwiskami" - mówiła prorektor. Jak dodała, niewiele można zrobić jeżeli podejrzany o plagiat student nie stawia się na wezwania policji, bo np. przebywa za granicą. "Prorektor, promotor, operatorzy systemu, wszyscy są wzywani na policję w charakterze świadków; składamy zeznania. Natomiast samego obwinionego nie ma" - mówiła.

Jej zdaniem, próby oszukiwania przy pisaniu prac to częściowo wynik tego, że na wcześniejszych etapach kształcenia młodzież nie jest uczona przestrzegania praw autorskich. Prace w gimnazjach i liceach często są pisane z wykorzystaniem wielu źródeł internetowych i przychodzący na studia młodzi ludzie są do tego przyzwyczajeni. "To jest nowy problem. To jest rzeczywiście temat do przemyślenia, jak kształtować postawy już u dzieci, które korzystają z internetu. Bo dorosły człowiek jest już ukształtowany, ma 20 lat i popełnił wiele plagiatów w gimnazjum i liceum, tworząc różne prace zaliczeniowe, prezentacje maturalne itp." - podkreślała prof. Bernagiewicz.

Prezes firmy, dostarczającej uczelniom oprogramowanie antyplagiatowe Sebastian Kawczyński zapewniał, że programu nie da się oszukać. Sposobem na przemycenie nie swojego tekstu nie jest np. zamiana małych liter na wielkie, ani podmiana spójników.

"Nieskuteczny jest też opisywany w internecie sposób podmiany czcionek z łacińskich na identycznie wyglądające czcionki w innych językach, np. słowo cytryna, w którym zamiast łacińskiego "c" użyto np. "es" z cyrylicy. System wykrywa taką sytuację, że różne czcionki występują w jednym słowie, zamienia je w 90 proc. przypadków skutecznie na właściwe i sprawdza tekst poprawnie, a w każdym przypadku zaznacza, że taka podmiata miała miejsce i do osoby oceniającej raport należy ustalenie czy to jest niepokojące czy nie" - powiedział Kawczyński. Nie zadziała też, jak zapewniał, rekomendowany przez niektórych sposób, czyli wstawienie zamiast spacji liter, których kolor został zmieniony na biały. Program w takiej sytuacji wskaże promotorowi, że w tekście występuje nienaturalnie długie słowo.

Jak poinformował prezes, z systemu korzysta 127 uczelni, a 50 z nich wymienia się bazami danych prac, które na tych uczelniach zostały obronione, z których treścią również można porównać sprawdzany tekst.

Prorektor ds. studenckich Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Gorzowie Wielkopolskim dr Beata Orłowska podkreśliła, że przede wszystkim to promotor jest gwarancją tego, aby praca studenta była samodzielna i aby ewentualne cytaty zostały wykorzystane prawidłowo.

"Należy się powoływać na literaturę, na materiały służące poparciu tez pracy. Natomiast kwestia właściwego użycia tych zapożyczeń jest (...) pod kontrolą promotorów" - powiedziała dr Orłowska. Jej zdaniem, promotor nawet bez użycia specjalnego programu komputerowego wie, czy praca jest samodzielna. "Promotor zna pracę. Jeżeli student pracuje nad nią cały czas z promotorem, to promotor też jest w stanie stwierdzić czy ta praca powstała samodzielnie czy spadła z kosmosu. Nie widzi studenta przez trzy semestry i raptem ten przynosi mu gotową pracę do obrony. Nie oszukujmy się, każdy z nas prowadząc pracę ma świadomość kiedy ona powstaje samodzielnie, a kiedy już na starcie jest podejrzana" - powiedziała prorektor.

Certyfikaty uczelniom i wydziałom walczącym z plagiatami wręczono w środę podczas seminarium "Reforma szkolnictwa wyższego a jakość kształcenia i ochrona własności intelekturalnej". Seminarium zorganizowała Fundacja im. Fresnela i firma Plagiat.pl. (PAP)

 

]]>