Poniedziałkową konferencję w Sejmie pt. "Zamówienia publiczne w szkołach wyższych" zorganizował senator RP i rektor Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Chełmie, prof. Józef Zając. W spotkaniu uczestniczyli przedstawiciele publicznych uczelni i państwowych urzędów.
 
Jak przypomniał prezes Urzędu Zamówień Publicznych (UZP) Jacek Sadowy, ustawa Prawo zamówień publicznych (Pzp) ma gwarantować wykonawcom możliwość ubiegania się o zamówienia publiczne, a jednocześnie ograniczać ryzyko korupcji przy wydawaniu pieniędzy budżetowych. W związku z tym wszystkie instytucje państwowe, także instytuty naukowe i uczelnie, muszą rozpisywać przetargi na wszystkie zakupy i zlecenia warte więcej niż 14 tys. euro.
 
Obecni na spotkaniu przedstawiciele uczelni skarżyli się na problemy z realizacją zamówień. Zwrócili uwagę m.in., że stosowanie procedury przetargowej np. przy zakupie odczynników chemicznych czy specjalistycznego oprogramowania komputerowego znacznie wydłuża czas realizacji badań. To zmniejsza konkurencyjność polskich naukowców wobec kolegów zza granicy.
 
Dyrektor Jagiellońskiego Centrum Rozwoju Leków prof. Stefan Chłopicki podkreślił, że „dla konkurencyjności wyników liczy się szybkość”.
 
Jak tłumaczył, dzięki dofinansowaniu nauki z Unii Europejskiej instytucje badawcze mają dużo pieniędzy na infrastrukturę, np. budowę laboratoriów. Natomiast zamówienie dla nich nawet drobnego wyposażenia np. odczynników czy komputerów wymaga ogłoszenia przetargu. Zdarza się, że na sprzęt zakupiony w drodze przetargu trzeba czekać miesiącami.
 
"Ta ustawa opóźnia proces badawczy" - podsumował prof. Jan Środoń z Instytutu Nauk Geologicznych Polskiej Akademii Nauk w Krakowie.
 
Rektor Politechniki Warszawskiej (PW), prof. Janusz Szmidt mówił: "Chodzi o to (…) żeby dobrze wydać pieniądze. Żeby prowadzone przez nas badania naukowe były na jak najwyższym poziomie".
 
Naukowiec zauważył, że realizację przetargów przez uczelnie państwowe utrudnia brak pieniędzy na zatrudnianie specjalistów, którzy mogliby się zająć tylko i wyłącznie obsługą tych procedur. "Takie służby bardzo drogo kosztują. Uczelni publicznych po prostu na to nie stać" – mówił Szmidt.
 
Zatrudnianie takich ekspertów może być jednak - w opinii prezesa Sadowego - dobrym rozwiązaniem problemów z zamówieniami publicznymi na uczelniach. "Czy opłaca się nie mieć wykształconych służb, skoro - jak słyszę - kupują państwo coś, co później się do niczego nie nadaje? Czy problem tkwi w prawie, czy w samym sposobie zamawiania? Może warto zainwestować w rozwój, by ograniczyć przypadki niewłaściwego wykorzystania zamówień publicznych?" – pytał rektorów.
 
 Obecny na konferencji Ernest Chołuj z Biura Dyrektora Generalnego w ministerstwie nauki powiedział, że resort zdaje sobie sprawę, iż naukowcy mają poważne problemy w zakresie stosowania Pzp i dysponowania środkami.
 
Dodał, że najczęściej powtarzający się postulat naukowców, jaki jest zgłaszany do jego resortu, dotyczy podniesienia progów, od których istnieje obowiązek stosowania ustawy Pzp w zakresie badań naukowych, prac rozwojowych i usług związanych z badaniami naukowymi. Przypomniał, że minister nauki Barbara Kudrycka stara się, aby próg przetargowy na finansowanie specjalistycznej infrastruktury laboratoryjnej wzrósł z 14 tys. euro do 130 tys. euro.
 
Jak poinformował Chołuj, w latach 2012-2015 na infrastrukturę naukowo-badawczą na uczelniach ministerstwo nauki planuje przeznaczyć ok. 10 mld zł, z czego 7 mld zł będzie pochodziło z funduszy strukturalnych, a 3 mld - z budżetu.
 
PAP - Nauka w Polsce