Jak podkreśliła w poniedziałek w rozmowie z PAP dyrektor łódzkiego Miejskiego Ośrodka Pomocy Społecznej Małgorzata Wagner, rosnący odsetek bezdomnych, którzy wybierają życie poza schroniskami i noclegowniami, oznacza konieczność zwiększenia zatrudnienia streetworkerów. Obecnie na ulicach Łodzi pracuje pięciu takich pracowników MOPS, zajmujących się pomocą bezdomnym. Zdaniem Wagner – to zadecydowanie za mało.

Z przeprowadzonej na początku roku akcji liczenia bezdomnych wynika, że na terenie Łodzi ich liczba zmniejszyła się w ciągu dwóch lat o 16 proc. Jednak aż 40 proc. z 999 osób bezdomnych żyje na ulicy - w pustostanach, na dworcach, w altankach - podczas gdy w 2013 r. odsetek ten wynosił 27 proc. Prawie połowa (49 proc.) korzysta ze schronisk i noclegowni.

"Chcemy, aby ta akcja stała się podstawą do stworzenia programu wychodzenia z bezdomności. Liczymy na pozyskiwanie środków na przeciwdziałanie wykluczeniu społecznemu w ramach nowego okresu dotowania unijnego" - dodała Wagner.

Według rzeczniczki łódzkiego MOPS Moniki Pawlak projekt programu zakłada m.in. przekazywanie mieszkań do remontu osobom bezdomnym posiadającym zatrudnienie.

"Wśród bezdomnych mieszkających w schroniskach są ludzie, którzy mają pracę, a więc także i możliwości samodzielnego utrzymania. Chcemy im pomóc, dając wędkę, a nie rybę, czyli przekazać mieszkanie komunalne wymagające remontu" – zaznaczyła Pawlak.

Dyrektor MOPS wyjaśniła, że stworzenie uniwersalnego programu wychodzenia z bezdomności jest trudne, ponieważ w większości przypadków życie na ulicy jest indywidualnym wyborem bezdomnych, którzy m.in. nie akceptują regulaminów schronisk i zasad ich funkcjonowania.

Najwięcej osób żyjących na ulicy – ok. 400 – przebywa w ścisłym centrum Łodzi. Ok. 400 miejsc oferują dwa schroniska dla bezdomnych. W Łodzi działa także świetlica i noclegownia dla bezdomnych. Popularną w zimie formą pomocy jest specjalny autobus, w którym można zjeść posiłek, umyć się i zmienić ubranie, kursujący codziennie od godz. 22 do 3. (PAP)