Emanuel zmierzy się w drugiej turze z Jesusem "Chuy" Garcią, byłym radnym Chicago, a obecnie członkiem władz hrabstwa Cook. Emanuel zdobył 45,4 proc. głosów, a Garcia 33,9 proc. - podano po przeliczeniu 98,6 proc. oddanych głosów. Wybory odbyły się przy bardzo niskiej frekwencji.

Po raz pierwszy od zmiany ordynacji wyborczej w 1995 roku w Chicago konieczna będzie druga tura w wyborach burmistrza. Cztery lata temu Rahm Emanuel zwyciężył już w pierwszej turze, zastępując na stanowisku Richarda M. Daleya, który rządził miastem przez 22 lata.

"Przeszliśmy długą drogę, ale jeszcze trochę przed nami. To pierwszy etap tej ważnej dla miasta podróży. Dziękuję tym, którzy na mnie głosowali" - mówił Emanuel po ogłoszeniu wyników.

Wspierany przez Obamę urzędujący burmistrz zebrał 15 mln dolarów na swoją kampanię, z czego 7 mln wydał na telewizyjne ogłoszenia wyborcze. Jeden z ostatnich spotów nawiązywał do ubiegłotygodniowej wizyty prezydenta USA w Chicago.

Jako burmistrz Emanuel musiał się zmierzyć z pierwszym od 25 lat strajkiem nauczycieli w 2012 roku oraz podjąć niepopularną decyzję o zamknięciu 50 szkół publicznych, z których większość znajdowała się w biedniejszych dzielnicach zamieszkanych głównie przez czarnoskórych i Latynosów. Burmistrz tłumaczył, że zamknięto placówki, które nie osiągały zadowalających wyników w nauczaniu.

Za niewystarczające uznano jego działania w walce z przestępczością, kiedy w 2012 roku w Chicago doszło do ponad 500 morderstw. Jednak w ubiegłym roku ich liczba spadła do 407 i było to najmniej od 1965 roku. Problemem Chicago jest też rosnąca liczba strzelanin. Ofiarą przemocy padł nawet 17-letni syn Emanuela, który w grudniu został napadnięty pod swoim domem; napastnicy ukradli mu telefon komórkowy.

W kampanii wyborczej Emanuel chwalił się, że udało mu się przyciągnąć do Chicago wielu inwestorów i zatrzymać odpływ mieszkańców z tego trzeciego co do wielkości miasta USA. W latach 2000-2010 populacja Chicago skurczyła się o 200 tys. mieszkańców, od 2011 roku pozostaje stabilna na poziomie 2,7 mln. Oponenci zarzucali Emanuelowi, że skupia się na dzielnicach zamieszkanych przez najbogatszych i dyskryminuje mieszkańców uboższych rejonów Chicago.

Emanuel powrócił z Waszyngtonu do swego rodzinnego miasta jesienią 2010 roku, po rezygnacji z zajmowanego stanowiska szefa kancelarii Białego Domu. Wcześniej przez trzy kadencje sprawował mandat kongresmena, reprezentując piąty okręg wyborczy w Chicago. Lobbował m.in. za ustawami zmierzającymi do zniesienia wiz dla Polaków. W latach 90. był jednym z głównych doradców ówczesnego prezydenta USA Billa Clintona.

58-letni Garcia od początku miał największe poza Emanuelem poparcie wśród kandydatów. Urodził się w Meksyku i jest bardzo popularny wśród Latynosów, którzy stanowią 30,5 proc. mieszkańców Chicago. W wyborach poparły go związki zawodowe. W 1992 roku Garcia został pierwszym w Illinois stanowym senatorem pochodzenia latynoskiego. Po nieudanych staraniach o reelekcję w 1998 roku wycofał się z polityki, założył organizację non profit Enlace Chicago i zaczął wykładać nauki polityczne na University of Illinois. W 2010 roku wygrał wybory do władz hrabstwa Cook; na jego obszarze leży Chicago.

We wtorkowych wyborach mieszkańcy Chicago wybierali także 50 radnych. Nie powiodło się polonijnej kandydatce Annie Góral, która - tak jak cztery lata temu - przegrała w 23. okręgu. "Bez względu na mój wynik następnej osobie, która będzie próbowała swoich sił w amerykańskiej polityce, na pewno będzie dużo łatwiej, bo będzie mogła skorzystać z doświadczeń takich osób jak ja, które już przez to przeszły" - powiedziała Góral w rozmowie z PAP.

Chicago jest podzielone na 50 okręgów wyborczych, w których utworzono ponad 2 tys. punktów do głosowania. Miasto oferuje wiele ułatwień językowych, także w języku polskim. Dodatkowo w niektórych lokalach wyborczych można liczyć na pomoc osoby mówiącej po polsku.

(PAP)