Ulotki i specjalnie przygotowaną na wybory gazetkę kandydaci PO rozdawali na głównym deptaku Rzeszowa oraz przy centrach handlowych. W materiałach są zamieszczone informacje dotyczące m.in. kompetencji rady miasta, przedstawieni są też wszyscy kandydaci.

Jak podkreśliła Kaźmierczak, bezpośrednia forma komunikacji z wyborcą jest najbardziej skuteczna.

„Ludzie pytają i przedstawiają swoje problemy, a my staramy się na nie odpowiadać. Z pierwszych rozmów wynika, że mieszkańcy najbardziej boją się tego, co powstanie w ich okolicy, obok bloku w którym mieszkają - czy będzie to park czy jakiś zakład przemysły. To wszystko dlatego, że nie ma planów zagospodarowania przestrzennego. Dlatego chcemy się tym zająć w przyszłej kadencji” - mówiła.

Dodała, że równie ważne jest, aby stworzyć w Rzeszowie dobre warunki do tworzenia nowych miejsc pracy i przyciągniecie nowych inwestorów.

Wśród innych postulatów PO jest m.in. powrót gabinetów stomatologicznych do rzeszowskich szkół.

Kaźmierczak liczy na siedem mandatów w nowej radzie miasta, czyli o dwa więcej niż w wyborach cztery lata temu.

Platforma popiera w walce o fotel prezydenta Rzeszowa dotychczasowego włodarza miasta Tadeusza Ferenca, który startuje z własnego komitetu wyborczego, a jest wspierany także m.in. przez SLD i PSL. Oprócz niego startują również były prezydent miasta i poseł PiS Andrzej Szlachta oraz Krzysztof Prendecki z Kongresu Nowej Prawicy i liderka Twojego Ruchu na Podkarpaciu Marta Niewczas.

W wyborach samorządowych w 2010 r. Ferenc wygrał w I turze - uzyskał 53,25 proc. głosów. Kolejne miejsca w wyborach na prezydenta miasta zajęli wtedy: Jerzy Cypryś (PiS) - 34,86 proc., Andrzej Dec z PO - 7,59 proc., Wiesław Walat (KWW Rzeszowianie Razem) - 2,77 proc., Jerzy Maślanka (Komitet Wyborczy Nasz Dom Rzeszów) - 1,53 proc. Z kolei do rady miasta cztery lata temu KWW Tadeusza Ferenca "Rozwój Rzeszowa" wprowadził 11 radnych, PiS - 9, a PO – 5.(PAP)