Informację o znalezionych zwłokach mężczyzn przekazali policji mieszkańcy kamienicy.

"Według ich relacji, jeden z tych mężczyzn wynosił w czwartek w nocy w trakcie ulewy swój dobytek z piwnicy, drugi mężczyzna mu w tym pomagał. Dzisiaj, gdy woda już opadła mieszkańcy zeszli do piwnicy i odkryli tam ciała obu mężczyzn. Na miejscu są policjanci i prokurator. Tak naprawdę dopiero sekcja zwłok ustali jednoznacznie przyczynę ich śmierci, niemniej jednak nie jest wykluczone, że to ulewy mogły się przyczynić do ich zgonu" - powiedziała PAP rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku, podkom. Aleksandra Siewert.

Jak poinformowała kierownik Referatu Prasowego Urzędu Miejskiego w Gdańsku Emilia Salach, sytuacja w mieście po wielogodzinnej ulewie wraca do normy.

"Wszystkie linie tramwajowe zostały już na powrót uruchomione. Niektóre z nich kursują po zmodyfikowanych trasach, ale komunikacja dociera do wszystkich dzielnic Gdańska. Przyczyną modyfikacji tras jest jedyny wyłączony jeszcze z ruchu fragment torowiska - na odcinku między Operą Bałtycką, a ulicą Mickiewicza. W tym rejonie trwa wypompowywanie wody z zalanego węzła Kliniczna-Hallera. Woda wypompowywana jest do podstawionych beczkowozów" - wyjaśniła.

Udrożnione zostało jedno z bardziej newralgicznych miejsc na komunikacyjnej mapie Gdańska - ruch samochodowy odbywa się już normalnie po al. Grunwaldzkiej w stronę Gdyni. Odpompowano wodę i posprzątano skrzyżowanie. Pas w stronę Gdańska jest jeszcze wciąż zamknięty dla ruchu, a służby pracują nad udrożnieniem go.

Z powodu skutków ulewy zamknięty będzie też w piątek Miejski Ogród Zoologiczny. Trwa sprzątanie terenu ZOO, tak aby w sobotę ogród mógł być udostępniony zwiedzającym. "Być może z użytku wyłączonych zostanie część tras, jednak ogród będzie pracował jak w każdy weekend. W piątek nie kursują w stronę ZOO żadne autobusy komunikacji miejskiej" - zastrzegła Salach.

Do godzin popołudniowych strażacy przeprowadzili w Gdańsku ponad 400 akcji. Z usuwaniem skutków ulewy walczy nadal prawie 150 strażaków, w działaniach bierze też udział 400 funkcjonariuszy policji, którzy kierują ruchem w wyznaczonych miejscach, a także monitorują stan zbiorników retencyjnych.

Salach dodała, że w nocy z czwartku na piątek w ciągu 14 godzin spadło w Gdańsku około 160 litrów wody na metr kwadratowy.

"To o blisko 30 litrów więcej, niż podczas pamiętnej ulewy w 2001 r. Mimo, iż dziś w nocy wody spadło więcej, straty w mieście są o wiele mniejsze, niż przed laty. Zadziałały zabezpieczenia, w które Gdańsk konsekwentnie inwestował w ciągu ostatnich 15 lat. Od 2001 roku miasto wydało na inwestycje związane z zabezpieczeniem przeciwpowodziowym i odprowadzaniem wód opadowych ok 374 mln zł. W roku 2016 planuje się wydać 14,6 mln zł zaś w roku przyszłym 20 mln zł" - podkreśliła.

Na terenie Gdańska znajdują się obecnie 42 zbiorniki retencyjne, pięć z nich w trakcie ulewy zostało uszkodzonych. W nocy wszystkie były wypełnione po brzegi. W zbiorniku "Kiełpinek", w kulminacyjnym momencie woda przekroczyła o pół metra koronę zbiornika.

"Zdaniem służb zabezpieczających miasto, to zbiorniki retencyjne pomogły w zatrzymaniu fali powodziowej. Intensywne opady skończyły się ok. godz. 2.00, ale fala powodziowa schodziła do godz. 8.00. W czwartek, w ciągu dnia, kiedy pojawiły się informacje o zbliżających się opadach, zbiorniki zostały opróżnione do minimum. Przy zbiornikach pracuje obecnie ponad pracowników Gdańskich Melioracji. Firma przygotowuje się na ewentualne kolejne opady" - nadmieniła Salach.

Salach dodała, że nie jest zagrożony piątkowy koncert szwedzkiego DJ-a Avicii na stadionie Energa Gdańsk. "Służby zapewniają, że w godzinach popołudniowych wszyscy spokojnie i bezpiecznie powinni dotrzeć na stadion" - poinformowała.

W Gdyni ulewa poczyniła szkody m.in. w zespole Miejskich Hal Targowych, gdzie woda z pękniętej kanalizacji deszczowej zalała podziemną część obiektu. Potoki wody zmyły część skarpy pomiędzy ulicami Łowicką i Sochaczewską. Mieszkańcy zagrożonych domów zostali ewakuowani. Nieczynna do odwołania, z powodu zalania kanału technicznego usytuowanego w dolnej stacji dolnej stacji, jest kolejka na Kamienną Górę. W Sopocie w piątek po południu otwarto dla ruchu ostatnią z zamkniętych tras - jeden odcinek ulicy Powstańców Warszawy.

Poprawiła się sytuacja w ruchu pociągów na terenie woj. pomorskiego.

"Poza komunikacją zastępczą na trasie Gdynia Główna–Gdańsk Osowa linie kolejowe, zarządzane w Trójmieście przez PLK, są przejezdne. Służby techniczne pracują na szlaku Gdynia Wielki Kack–Gdynia Główna, gdzie na linię kolejową osunęła się skarpa. Oczyszczenie trasy, odbudowa i udrożnienie szlaku zajmie kilka dni" - poinformował rzecznik prasowy PKP Polskie Linie Kolejowe S.A., Mirosław Siemieniec.

Dodał, że kursowanie pociągów przez Rumię w kierunku Wejherowa, z powodu wylania rzeki Zagórzanka, odbywa się jeszcze z ograniczeniem prędkości na stacji Rumia, sam stacja jest dostępna dla podróżnych. Pasażerowie mogą też już korzystać z zalanego wcześniej przejścia podziemnego pod Dworcem Głównym PKP w Gdańsku.

Z powodu obsunięcia w kilku miejscach skarp nadal wstrzymany jest jednak ruch Pomorskiej Kolei Metropolitalnej od stacji Gdańsk-Wrzeszcz do Gdańsk-Osowa. (PAP)