Na projekt zagłosowało w 2014 roku ponad 3,5 tys. osób. Tor ma 930 metrów długości pętli i zlokalizowany jest na Krywlanach. Trasę można dowolnie kształtować, bo między odcinkami głównymi są jezdnie łącznikowe.

Tor ma służyć fanom motoryzacji przede wszystkim do amatorskiej jazdy w celach szkoleniowych i sportowych oraz do doskonalenia techniki; oprócz kierowców samochodów, będą mogli z niego w przyszłości korzystać również motocykliści i prowadzący gokarty.

Obiektem zarządza Białostocki Ośrodek Sportu i Rekreacji, a jazdy będą płatne. Jak podał magistrat, przykładowy koszt uczestnictwa w tzw. jazdach swobodnych własnym samochodem, to 100 zł za ok. 40 minut.

Zastępca prezydenta Białegostoku Adam Poliński przyznał w rozmowie z PAP, że to jedna z droższych inwestycji w ramach budżetu obywatelskiego miasta ale i nietypowa, co wymagało zebrania doświadczeń i na etapie projektowania, i wykonawstwa.

Przypomniał, że projekt przeszedł ewolucję; początkowo był planowany tor szutrowy, motocrossowy. "Biorąc pod uwagę trudności z lokalizacją, kolizje z zielenią, ustalono z wnioskodawcami, że będzie to tor w takim kształcie, w jakim go realizujemy" - dodał Poliński.

Zwrócił przy tym uwagę, że w związku z budową pasa startowego na lotnisku Krywlany (w piątek władze miasta podpisały umowę z wykonawcą - PAP) nie będzie możliwości korzystania przez osoby uczące się jeździć z terenu w tym miejscu.

"Ta przestrzeń, która w niedzielę jest wykorzystywana na giełdę samochodową, a w ciągu tygodnia była, w taki nieformalny sposób, używana często do doskonalenia jazdy, w związku z budową pasa startowego zniknie" - powiedział.

Dodał, że biorąc pod uwagę założenia budżetu obywatelskiego, Tor Wschodzący Białystok (taką ma nazwę) można uznać za idealny pomysł. "Który może nie wynika z takich podstawowych potrzeb, ale tak naprawdę jest odpowiedzią na potrzeby tysięcy, bo tak to trzeba mówić, ludzi" - powiedział Poliński.(PAP)