To część konkluzji, jakie przedstawiono po piątkowym spotkaniu odpowiedzialnego za kulturę członka zarządu woj. opolskiego Grzegorza Sawickiego, związków zawodowych działających w opolskim teatrze oraz prezesa Związku Artystów Scen Polskich (ZASP) Olgierda Łukaszewicza.

Spotkanie miało miejsce w związku ze złą sytuacją finansową, w jakiej znalazł się obchodzący w tym roku 40-lecie działalności Teatr im. Jana Kochanowskiego. Instytucja, wskutek m.in. ze spadających w ostatnich latach wpływów z podatku CIT, na ten rok dostała 4,6 mln zł tzw. dotacji podmiotowej z budżetu regionu na działalność - o 1,2 mln zł mniej niż w 2014 r. Podobne cięcia dotknęły też inne jednostki kultury podlegające opolskiemu urzędowi marszałkowskiemu.

Sytuacja teatru była jednak gorsza, bo placówka ub. rok budżetowy zakończyła z 1,5 mln zł długu. Został on – jak mówił w niedawnej rozmowie z PAP dyrektor placówki Tomasz Konina - spłacony na początku tego roku. Spłata ta jednak uszczupliła tegoroczny budżet. Sawicki mówił PAP, że jeśli nie znajdą się oszczędności, pieniędzy starczy teatrowi tylko do sierpnia.

Po piątkowym spotkaniu, w którym nie uczestniczył Konina, Sawicki mówił, że urząd rozpisze konkurs na nowego dyrektora. Kontrakt obecnego kończy się we wrześniu. Sawicki zapowiedział, że aby do tego czasu wybrać nową osobę, procedura konkursowa musi ruszyć w kwietniu. Nie wiadomo jeszcze, czy ogłoszony zostanie konkurs na jedno czy dwa stanowiska, bo mają zostać rozdzielone funkcje dyrektora artystycznego i finansowego.

Konina w ramach prowadzonej od końca ub.r. restrukturyzacji wypowiedział obowiązujący w teatrze układ zbiorowy, w którym znajdują się zapisy dot. wynagrodzeń i dodatków. Trwają prace nad nowym regulaminem pracy i wynagrodzeń. Sawicki mówił, że chciałby, by negocjacje ze związkami zawodowymi w tej sprawie przeprowadził niezależny mediator, a nie obecny dyrektor. „W naszej ocenie możliwości negocjacyjne dyrektora z pracownikami się wyczerpały” – powiedział Sawicki.

Mówił, że mediatorem mógłby być np. ktoś zaproponowany przez samorząd województwa czy ZASP. Zaznaczył jednak, że aby mediator mógł podjąć pracę, obecny dyrektor teatru musi się na to zgodzić.

Członek zarządu woj. opolskiego, pytany o ewentualne odwołanie dyrektora mówił, że możliwości w tym zakresie są ograniczone, a poza tym „nie widzi obecnie takiego sensu”. Tłumaczył, że odwołanie mogłoby nastąpić, gdyby Konina sam zrzekł się funkcji lub gdyby udowodniono mu np. naruszenie dyscypliny finansów.

Po piątkowym spotkaniu zapowiedziano też wprowadzenie zmian w statucie teatru – prócz rozdzielnia ról dyrektora artystycznego i administracyjnego, także np. rozszerzenie kompetencji rady artystycznej i powołanie rady pracowniczej. Adam Ciołek ze Związku Zawodowego Aktorów Polskich, działającego w opolskim teatrze podkreślił, że ważne dla przyszłości placówki było zapewnienie, iż w umowie o pracę przyszłego dyrektora miałaby zostać zapisana minimalna wysokość dotacji na kolejne lata dla placówki, co zapewniłoby jej stabilną pracę.

Łukaszewicz z kolei podkreślał m.in., że działania artystyczne Koniny w ostatnich latach „spotykały się z wielkim uznaniem środowiska teatralnego” i owocowały licznymi zaproszeniami dla opolskiego teatru na festiwale krajowe i zagraniczne. „Ale jest jeszcze pytanie o to, w jakim dialogu pozostaje ta lokalna instytucja z własną publicznością” – mówił prezes ZASP. Tłumaczył, że w takiej sytuacji, w jakiej jest opolski teatr, należy też postawić pytanie, „ile samorząd dopłaca do jednego spektaklu” i „ile razy możemy ryzykować przedstawienie o dużych aspiracjach i ambicjach artystycznych, komentowane przez kręgi artystyczne i intelektualne, a na ile to, które spełnia oczekiwania miejscowe”. „Dyrektor Konina świadomie (…) balansował pomiędzy propozycją farsową a ambitną” – uznał Łukaszewicz.

Szef ZASP mówił także w piątek, że rozmawiał z Koniną i ten powiedział mu, iż „nie zamierza startować w kolejnym konkursie” na dyrektora. Z Koniną nie udało się PAP w piątek skontaktować. (PAP)

kat/ gma/