Deklaracja miała miejsce podczas wiecu zwolenników kurdyjskiego referendum niepodległościowego na stadionie w mieście Zachu na północy Iraku.

Jak podał portal Rudaw, Barzani oznajmił również, że nie zaakceptuje żadnej "alternatywy", która nie gwarantuje Kurdom niepodległego państwa. Dodał, że jest to coś, czego "(Kurdowie) żądają od światowych mocarstw od samego początku".

Jak podano w oświadczeniu regionalnego rządu Kurdystanu, w czwartek przedstawiciele USA, Wielkiej Brytanii oraz ONZ "zaprezentowali Barzaniemu alternatywę dla referendum". Według dokumentu przywódca Kurdów stwierdził, że "decyzja o odłożeniu referendum nie jest w jego władzy (...) i musi być podjęta wspólnie przez mieszkańców autonomicznego regionu Kurdystanu". Dodał, że "kurdyjscy liderzy powinni spotkać się niebawem, by przedyskutować alternatywę".

Parlament Iraku przegłosował w czwartek odwołanie gubernatora prowincji Kirkuk Nadżmuddina Karima. Gubernatora odwołano wkrótce po tym, gdy ta zasobna w ropę naftową prowincja, o zwierzchność nad którą rząd w Bagdadzie rywalizuje z autonomicznym regionem kurdyjskim na północy Iraku, postanowiła wziąć udział w wyznaczonym na 25 września referendum w sprawie kurdyjskiej niepodległości.

W odpowiedzi na decyzję parlamentu w Bagdadzie Karim oświadczył, że jego odwołanie jest "bezprawne". "Pozostanę na urzędzie, a referendum odbędzie się tak, jak było to zaplanowane" - zaznaczył.

Kurdyjscy bojownicy, peszmergowie przejęli kontrolę nad prowincją Kirkuk w 2014 roku, gdy iracka armia została wypchnięta przez ofensywę sił IS z północnego i zachodniego Iraku. Dzięki temu tamtejsze pola naftowe nie wpadły w ręce islamistów.

Od 1991 roku iracki Kurdystan ma znaczną autonomię. Jego niepodległości sprzeciwiają się jednak nie tylko władze w Bagdadzie, ale również Turcja, Iran i Syria, gdzie tak jak w Iraku jest znaczna mniejszość kurdyjska i władze obawiają się nasilenia tendencji separatystycznych. Negatywne stanowisko wobec referendum zajęły również Stany Zjednoczone i państwa europejskie. (PAP)