Czujniki zamontowano głównie na szkołach i budynkach jednostek gminnych, przede wszystkim w obrzeżnych dzielnicach miasta. Mierzą zawartość w powietrzu pyłów PM10 i PM2,5 - ich wysokie stężenia oznaczają alarm smogowy.

Na razie dane o stężeniach szkodliwych pyłów znajdują się na stronie internetowej firmy Airly (https://airly.eu/pl/), która wygrała przetarg na obsługę tyskiego systemu. Za miesiąc dane będą dostępne również na stronie urzędu miasta w Tychach.

Czujniki monitorujące jakość powietrza umieszczono w różnych częściach miasta: na terenie Ośrodka Wypoczynkowego Paprocany, a także przy ulicach: Katowickiej, Leśnej, Cmentarnej, Tołstoja, Zgrzebnioka, Jaroszowickiej, Jedności, Myśliwskiej i przy Placu Wolności.

"To pomoże nam określić, w których rejonach miasta jest największy problem ze smogiem, i tam zintensyfikować działania" - wyjaśniła w środę szefowa wydziału komunalnego, ochrony środowiska i rolnictwa Urzędu Miasta Tychy, Anna Warzecha.

W przyszłości tyski samorząd planuje rozbudowę systemu i zwiększenie liczby czujników w mieście, aby informacja o zanieczyszczeniach była możliwie kompletna.

Dotąd w Tychach działała tylko jedna stacja mierząca poziom zanieczyszczeń w powietrzu, należąca do Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, a także jedna stacja prywatna. Władze miasta postanowiły jednak monitorować stan zanieczyszczenia powietrza na terenie całego miasta.

Oprócz instalacji 10 czujników mierzących stężenia pyłów, samorząd kontynuuje Program Ograniczenia Niskiej Emisji, dający możliwość dofinansowania wymiany źródła ciepła na ekologiczne.

W ostatnich miesiącach wiele samorządów i instytucji w woj. śląskim zintensyfikowało działania służące walce ze smogiem. W kwietniu br. Sejmik Woj. Śląskiego przyjął uchwałę antysmogową, której projekt był efektem pracy powołanego przez marszałka zespołu ekspertów. Śląska uchwała jest drugą w kraju, po woj. małopolskim. Zakazuje używania od września br. najbrudniejszych paliw (w tym mułów węglowych i tzw. flotokoncentratów) oraz nakazuje stopniową wymianę przestarzałych instalacji cieplnych.

Władze regionu szacują, że działania przewidziane uchwałą będą oznaczały koszt rzędu 6-7 mld zł w ciągu 10 lat. Wynika to z szacunków, zgodnie z którymi pieców i kotłów typu „domowego” (o mocy do 1 MW) w regionie jest ok. 700 tys., a średni koszt wymiany jednej instalacji na klasę 5. wynosi 10 tys. zł. (PAP)