Wiceszef resortu kultury przedstawił podczas środowego posiedzenia sejmowej Komisji Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii informację o zarządzaniu własnością intelektualną w Polsce.
"Żyjemy w czasie, kiedy prawo autorskie za sprawą dokumentu ACTA stało się słowem często wymienianym, ale mam wątpliwości czy wszyscy o nim mówiący znają jego kontekst. Po raz pierwszy prawo autorskie zostało zdefiniowane w konwencji berneńskiej z 1886 r. i w zasadniczym zarysie nie zostało do dziś zmienione. Polska ratyfikowała konwencję w 1920 r., a w 1926 r. powstało pierwsze polskie prawo autorskie i tak naprawdę obowiązująca dziś ustawa z 1994 roku w zasadniczych tezach opiera się właśnie na tym prawie" - mówił Żuchowski.
Jak zaznaczył, prawo autorskie jest stale harmonizowane na poziomie europejskim, a "podstawowym dokumentem jest tu dyrektywa o prawie europejskim w społeczeństwie informacyjnym z 2001 roku". Dodał równocześnie, że obecnie w prawie polskim mamy zaimplementowane prawie wszystkie obowiązujące w Europie akty w tym zakresie.
"Mówię o tym, bo często są używane sformułowania, że musimy rozszerzyć pewne obszary prawa autorskiego. Przywoływana jest np. kwestia tzw. dozwolonego użytku osobistego. Obecnie jest to wyzwanie, zwłaszcza w płaszczyźnie internetu, ale wykładnia jest tu jednoznaczna - jeżeli ktoś w relacji towarzyskiej zawiązanej np. przez internet, legalny plik przekazuje znajomemu - to nie jest łamanie prawa. Ale, jeżeli umieszcza ten plik w internecie i dowolna osoba może z niego skorzystać, to już nie jest relacja towarzyska, ale łamanie prawa. Należy pamiętać, że jest to absolutny wyjątek, a prawo jednoznacznie mówi o monopolu twórcy w stosunku do jego artystycznych dokonań" - podkreślił wiceminister.

Więcej o projektach zmian w prawie autorskim>>>
http://konferencja.lex.pl/prawoautorskie/banery/1.jpg

W jego ocenie innym nadużywanym pojęciem jest tzw. domena publiczna, do której - jak wyjaśnił - należą wszystkie utwory, wobec których prawa autorskie wygasły, czyli jeżeli od czasu ich powstania upłynęło 70 lat. "Ale nie jest domeną publiczną sytuacja, kiedy jakiś utwór powstaje z użyciem środków publicznych, a w umowie nie ma klauzuli jednoznacznie określającej prawa autorskie i próbuje się to interpretować, że udział pieniądza publicznego pozwala na udostępnianie. Często mówi się też o dozwolonym użytku publicznym, czyli dostępności do utworów w bibliotekach czy w systemie oświaty, ale tu prawo autorskie wprowadza wyjątek" - powiedział.
Przypomniał, że jego resort nowelizując prawo autorskie w latach 2008-2010 zajął się także "newralgicznym punktem" związanym z wynagrodzeniami. "Zależało nam na stworzeniu konstrukcji, która pozwoliłaby na poziomie komisji prawa autorskiego ustalać tabele mówiące, ile korzystający z utworów muszą zapłacić tym, do których te prawa należą" - zaakcentował Żuchowski.
"Doktryna prawa autorskiego opiera się na zasadzie, że właściciele praw autorskich zawsze są słabsi i muszą egzekwować swoje należności. Sam się wielokrotnie przekonałem, że konieczne jest stworzenie prawa pozwalającego wyegzekwować te wynagrodzenia. W doktrynie silny jest brak harmonii pomiędzy właścicielami praw autorskich a korzystającymi z nich. Prawo musi być tak formułowane, by twórcy mogli pobierać właściwe wynagrodzenie za monopol do swoich utworów" - podsumował wiceminister kultury. (PAP)