W porządku czwartkowych obrad jest pierwsze czytanie pięciu projektów ustaw dotyczących związków partnerskich: jednego autorstwa PO i dwóch złożonych wspólnie przez kluby Ruchu Palikota i SLD. Pozostałe dwa projekty to przepisy wprowadzające do projektów RP i SLD.

Politycy Platformy deklarują, że chcą, by Sejm pracował nad wszystkimi projektami ustaw dotyczących związków partnerskich, zarówno autorstwa ich klubowego kolegi Artura Dunina, jak i złożonymi przez lewicę. To od ich poparcia będzie zależało, czy propozycje zostaną skierowane do komisji, czy zostaną odrzucone już w pierwszym czytaniu, ponieważ wnioski w tej sprawie zapowiedziały już PiS i Solidarna Polska.

Zdaniem szefa klubu PiS Mariusza Błaszczaka, wszystkie trzy projekty są sprzeczne z konstytucją, m.in. z art. 18, który ochroną i opieką Rzeczypospolitej Polskiej otacza małżeństwo, jako związek kobiety i mężczyzny.

Marszałek Sejmu Ewa Kopacz przyznała w środę, że była burzliwa dyskusja na temat związków partnerskich na wtorkowych posiedzeniach Prezydium Sejmu i Konwentu Seniorów. "Apelowałam do wszystkich klubów, aby dać sobie szansę i dyskutować, nie składać wniosków o odrzucenie w pierwszym czytaniu, ale skierować te projekty do komisji" - podkreśliła Kopacz. Według niej, nie można uciekać "nawet od trudnej dyskusji, dzielącej niekiedy kluby".

Z rozmów PAP z innymi politykami Platformy również wynika, że większość tego klubu chce, by Sejm pracował zarówno nad projektem Dunina, jak i projektami RP i SLD. Dyscypliny klubowej wśród posłów PO nie będzie. Głosowanie za odrzuceniem wszystkich propozycji już w pierwszym czytaniu zapowiada znany z konserwatywnych poglądów poseł Platformy Jacek Żalek. Tzw. prawe skrzydło PO w nieoficjalnych rozmowach deklaruje, że dysponuje około 40-50 głosami. Głosowanie ewentualnych wniosków o odrzucenie projektów w pierwszym czytaniu, jeśli takie ostatecznie będą - w piątek.

Projekt autorstwa posła Dunina ustawy o umowie związku partnerskiego zakłada, że dwie osoby - hetero- lub homoseksualne - mogłyby zawrzeć przed notariuszem, albo przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego umowę związku partnerskiego. Projekt reguluje też m.in.: kwestie dziedziczenia, wspólnego zaciągania kredytów oraz obowiązku alimentacyjnego.

W projekcie PO zapisano prawo dostępu do informacji medycznej o partnerze oraz prawo decydowania o pochówku. Partner - jako osoba najbliższa - podobnie jak małżonek będzie mógł odmówić zeznań w charakterze świadka. Projekt wprowadza trzyletni obowiązek alimentacyjny "w wysokości odpowiadającej usprawiedliwionym potrzebom" w sytuacji, gdyby jeden z partnerów - w wyniku rozwiązania umowy - "znalazł się w niedostatku".

Dwa projekty Ruchu i Sojuszu dają możliwość zawarcia związku zarówno osobom hetero-, jak i homoseksualnym; zakładają jednak różne rozwiązania w tej sprawie. Projekty różnią się od siebie szczegółami. Pierwszy z nich, wzorowany na francuskim modelu "PACS" ("Pacte Civil de Solidarite"), z góry określa, że partnerzy w związku "mają równe prawa i obowiązki; udzielają sobie wzajemnej pomocy i wsparcia, a także dbają o utrzymanie więzi pożycia". Drugi z projektów daje partnerom wolną rękę - oni sami mieliby określić w cywilno-prawnej umowie związku partnerskiego, jakie mają prawa i obowiązki osobiste i majątkowe względem siebie.

Oba projekty zakładają, że związek partnerski zostanie zawarty, gdy dwie osoby jednocześnie złożą przed kierownikiem Urzędu Stanu Cywilnego stosowne oświadczenia. Związek mogłyby zawierać wyłącznie osoby, które ukończyły 18. rok życia. Ustanie związku - zgodnie z obydwoma projektami - następowałoby w przypadku śmierci jednego z partnerów lub gdy partnerzy złożą przed kierownikiem USC oświadczenie o rozwiązaniu związku.

Pierwszy z projektów lewicy przewiduje ponadto, że partner może żądać rozwiązania związku przez sąd, jeżeli trwale i nieodwracalnie ustały "wszystkie więzi pożycia". Drugi projekt daje partnerowi możliwość złożenia w USC wypowiedzenia związku, który ustawałby po sześciu miesiącach.

Projekty RP i SLD umożliwiają też partnerom wspólne rozliczanie się z fiskusem; tego rozwiązania nie ma w projekcie PO, który - w przeciwieństwie do projektów RP i SLD - nie daje też prawa do renty po zmarłym partnerze, do zasiłku w związku z opieką nad chorym partnerem, objęcia ubezpieczeniem zdrowotnym partnera ani wspólnego rozliczania podatków.

Organizacje pozarządowe zrzeszone w koalicji "Partnerstwo dla związków" krytycznie oceniły projekt PO jako dający najmniej uprawnień partnerom i niespełniający oczekiwań środowiska, które czeka na te przepisy. Wyraziły też żal, że nie był on poddany konsultacjom społecznym; pozostałe dwa projekty powstawały we współpracy z zainteresowanymi organizacjami.

Wcześniej, w czwartek rano, posłowie zajmą się wnioskiem PiS o wotum nieufności wobec szefa resortu zdrowia. Jak wynika z uzasadnienia wniosku, Prawo i Sprawiedliwość zarzuca Bartoszowi Arłukowiczowi m.in. "fatalną politykę zdrowotną państwa", która - zdaniem polityków tego ugrupowania - doprowadziła do gwałtownie narastającego kryzysu. Autorzy wniosku wskazują na dezintegrację systemu opieki zdrowotnej, rosnące kolejki do świadczeń i utrudnienia w dostępie do leków. Jak napisano w uzasadnieniu wniosku, "po raz pierwszy od kilkudziesięciu lat dochodzi w Polsce do sytuacji, w której wstrzymano przyjęcia do leczenia planowego dzieci".

Poparcie dla wniosku PiS deklarują również pozostałe kluby opozycyjne: Ruch Palikota, SLD i Solidarna Polska. Bronić ministra zamierza koalicja rządząca. W czwartkowej debacie weźmie udział premier Donald Tusk, który - jak mówił w środę rano rzecznik rządu Paweł Graś - m.in. z tego powodu zrezygnował z udziału w 43. Światowym Forum Ekonomicznym w szwajcarskim Davos.

PiS próbuje odwołać Arłukowicza już drugi rok z rzędu - 27 stycznia 2012 koalicja PO-PSL odrzuciła poprzedni wniosek, który był pokłosiem przygotowanej przez resort zdrowia ustawy refundacyjnej. Sejmowa arytmetyka wskazuje, że obecny wniosek PiS o odwołanie ministra zdrowia podzieli los poprzedniego. Sejm wyraża wotum nieufności wobec ministra większością ustawowej liczby posłów (czyli 231 głosami). Koalicja PO-PSL ma w Sejmie 235 głosów. Dotychczas było ich 234, ale niedawno Stronnictwo zasilił poseł Solidarnej Polski Andrzej Dąbrowski.

W porządku czwartkowych obrad jest też informacja bieżąca - posłowie tym razem omówią tzw. Trójpak energetyczny, obejmujący projekty: ustawy Prawo energetyczne, ustawy Prawo gazowe oraz ustawy o odnawialnych źródłach energii, a także pytania w sprawach bieżących. (PAP)

 

mkr/ mok/ jra/