Jak poinformowała we wtorek szefowa leskiej prokuratury Maria Chrzanowska chodziło m.in. o publikacje wniosków z niejawnej opinii psychologicznej. Powodem umorzenia śledztwa jest „niewykrycie sprawcy”.

„Przesłuchani dziennikarze TVN i redaktorzy naczelni tej stacji nie wskazali konkretnej osoby odpowiedzialnej za weryfikację i publikację materiałów prasowych, zawierających informacje z procesu, który toczył się z wyłączeniem jawności” – wyjaśniła Chrzanowska.

O wydanie opinii brzozowski sąd zwrócił się wiosną 2010 roku, żadna ze stron procesu nie kwestionowała konieczności jej wydania. Oczekiwanie na nią opóźniało zakończenie procesu. Obszerna i szczegółowa opinia wpłynęła do sądu w lutym 2011 r. Jej treść jest niejawna. Dotyczyła m.in. relacji Bartka z rodziną, rówieśnikami, mieszkańcami miejscowości, także z grupą ministrantów i ewentualnego wpływu księdza na zachowanie chłopca; relacji duchownego z rówieśnikami Bartka.

Opinię przygotował Instytut Ekspertyz Sądowych w Krakowie. Była to jedyna instytucja, która zgodziła się na przygotowanie tego typu dokumentu. Inne instytucje odmawiały głównie ze względu na wiek chłopca; takie opinie są bowiem zazwyczaj wydawane w stosunku do osób dorosłych.

O ujawnieniu objętych tajemnicą informacji prokuraturę zawiadomiło Chrześcijańskie Stowarzyszenie Troski o Media „Świadectwo”. Ponadto obrońca księdza Stanisława K. na jednej z rozpraw złożył wniosek o zawieszenie procesu właśnie z powodu ujawnienia telewizji i innym mediom niejawnych informacji.

Sąd nie uwzględnił tego wniosku. Uznano jednak, że protokół z tej rozprawy nosi znamiona zawiadomienia o przestępstwie i z urzędu przesłał go do prokuratury.

Śledztwo dotyczące publikacji niejawnych informacji trwało od wiosny 2011 roku. Wzywani na przesłuchanie dziennikarze zasłaniali się tajemnicą dziennikarską; zostali przesłuchani dopiero po uprawomocnieniu się orzeczenia sądu w Krośnie, który uznał, że w tym wypadku nie mogą powoływać się na tajemnicę zawodową.

Proces b. proboszcza parafii w Hłudnie, ks. Stanisława K. rozpoczął się w lipcu 2008 roku. Duchowny został oskarżony o psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-latkiem i doprowadzenie go tym do targnięcia się na życie, a także o znęcanie się nad trójką innych dzieci.

Proces na wniosek prokuratury i pełnomocnika pokrzywdzonych został utajniony. Taką decyzję sąd uzasadnił wówczas obawą, że na procesie mogłoby dojść do niepokojów społecznych, ponieważ osoba księdza i stawiane mu przez prokuraturę zarzuty budziły antagonizmy i kontrowersje. Zwrócił też uwagę na dobro pokrzywdzonych dzieci i prawo rodziny zmarłego Bartka do szacunku i spokoju.

W lutym br. Sąd Rejonowy w Brzozowie skazał Stanisława K. na dwa lata w zawieszeniu na pięć lat za psychiczne i fizyczne znęcanie się nad 13-letnim Bartkiem i trzema innymi dziewczynkami. Jednak, w opinii sądu I instancji, nie było to przyczyną samobójstwa chłopca, co zarzucała duchownemu prokuratura. Od tego wyroku odwołała się obrona, prokuratura i oskarżyciele posiłkowi.

W sierpniu br. Sąd Okręgowy w Krośnie uchylił ten wyrok i skierował sprawę do ponownego rozpoznania w I instancji. Termin rozpoczęcia procesu nie został jeszcze wyznaczony.

Do tragedii doszło w połowie grudnia 2007 r. w miejscowości Hłudno. Chłopiec powiesił się na drzewie. Zostawił list, w którym miał oskarżyć miejscowego proboszcza o bezpodstawne posądzenie go o kradzież. Napisał w nim też, że nie chce już być "gwałcony" przez tego "pedofila", ale wyrazy te później zamazał.

Śledztwo w tej sprawie brzozowska prokuratura wszczęła kilka dni po śmierci chłopca. Zgromadzony materiał dowodowy nie potwierdził jednak, by chłopiec był molestowany przez duchownego. Biegły z zakresu grafologii potwierdził autentyczność listu pozostawionego przez Bartka.

Ks. Stanisław K. na swoją prośbę, niedługo po tragedii, odszedł z parafii Hłudno.

Agnieszka Pipała (PAP)