"Udało nam się podjąć ważną decyzję w sprawie akceptacji dyrektyw negocjacyjnych dotyczących umów o inwestycjach z Chinami i krajami ASEAN (Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej). Mandat (do negocjacji) z Chinami toruje drogę do szybkiego rozpoczęcia negocjacji podczas najbliższego szczytu UE-Chiny 21-22 listopada" - poinformował po spotkaniu ministrów w Luksemburgu litewski minister spraw zagranicznych Linas Linkeviczius.

"To okazja do znacznego pogłębienia i rozszerzenie naszych relacji (z Chinami) w dziedzinie inwestycji. Podpisanie umowy powinno pobudzić przepływ inwestycji poprzez stworzenie prawnej pewności i otwarcie nowych możliwości dostępu do rynku dla inwestorów unijnych i odwrotnie" - zaznaczył.

"Chiny to ważny partner, mamy tam trochę inwestycji, Chińczycy są coraz bardziej aktywni na kontynencie więc dobrze mieć prawne ramy współpracy. Nie mówię, że rezultat nastąpi szybko. Jednak widzę, że Chiny coraz bardziej chcą być częścią globalnej gospodarki, ale muszą poczynić ustępstwa (...) i zobaczymy co wydarzy się w następnych miesiącach i pewnie następnych latach" - powiedział komisarz UE ds. handlu Karel de Gucht. Zasygnalizował, że trudnym elementem rozmów może być dostęp do chińskiego rynku, ale jak zastrzegł rozmowy na ten temat są warunkiem negocjacji, bo UE nie jest zainteresowana tylko ochroną inwestycji.

Pytany o możliwość rozpoczęcia z Chinami umowy o wolnym handlu wskazał na przeszkody takie jak stosowanie przez Chiny subsydiów i tanich kredytów eksportowych. De Gucht zaznaczył, że aby rozpocząć negocjacje handlowe powinien być pewien wspólny poziom i wprowadzona dyscyplina w sprawach handlowych. "Na tym etapie rozpoczynanie negocjacji nie ma zbytniego sensu" - ocenił komisarz. Zapowiedział, że negocjacje umowy o inwestycjach wiele powiedzą na temat możliwości zawarcia umowy o wolnym handlu.

Z mandatu dla Komisji Europejskiej do rozpoczęcia negocjacji umowy inwestycyjnej z Chinami ucieszył się przewodniczący KE Jose Manuel Barroso i nazwał to "dobrym rozwojem wypadków".

UE chce dzięki umowie z Chinami osiągnąć lepszą ochronę inwestycji tak, by inwestorzy z UE nie byli dyskryminowani m.in. pod względem dostępu do sądów. Ponadto UE bardzo zależy na lepszym dostępie unijnych firm do chińskiego rynku i zniesieniu chociaż części ograniczeń np. w sektorze usług i produkcji. W China są bowiem obszary, gdzie nie są dopuszczane firmy z krajów trzecich. Ponadto obecnie firmy chcące inwestować w Chinach muszą obowiązkowo tworzyć joint ventures z chińskimi przedsiębiorstwami.

"Porozumienie o inwestycjach UE-Chiny połączy istniejące dwustronne umowy o ochronie inwestycji pomiędzy większością krajów UE i Chinami w jedno spójne porozumienie" - przekonuje KE. Ponadto głównymi celami umowy są redukcja barier inwestycyjnych, większy przepływ inwestycji i zwiększenie pewności prawnej jeśli chodzi o traktowanie inwestorów.

O ile obroty handlowe między UE a Chinami są imponujące i sięgają ponad 1 mld euro każdego dnia, to poziom inwestycji jest "znacznie niższy niż można by się spodziewać po dwóch najważniejszych blokach na planecie" - pisze Rada UE. Tylko 2,1 proc. ogólnych inwestycji zagranicznych UE jest lokowanych w Chinach. Dla porównania do Stanów Zjednoczonych trafia 30 proc. unijnych inwestycji.

Z Brukseli Julita Żylińska (PAP)