Rozdział dotyczący regulacji, który jest jedną z najistotniejszych części negocjowanej od 2013 roku umowy między Stanami Zjednoczonymi i Unią Europejską w sprawie Transatlantyckiego Partnerstwa Handlowo-Inwestycyjnego (TTIP), po raz pierwszy ujrzał światło dzienne ponad rok temu.

Teraz Komisja Europejska po przedyskutowaniu jego założeń z organizacjami obywatelskimi, zrzeszeniami biznesowymi oraz stowarzyszeniami konsumenckimi zdecydowała się zaprezentować nową wersję. Tekst, który był wstępnie omawiany z Amerykanami podczas lutowej, 12 rundy negocjacji dotyczących TTIP, znalazł się w poniedziałek na stronach internetowych KE.

Dowiedz się więcej z książki
Prawo Europejskie
  • rzetelna i aktualna wiedza
  • darmowa wysyłka od 50 zł

 

Współpraca regulacyjna jest kluczową kwestią w planowanej transatlantyckiej umowie o wolnym handlu. Teraz w UE i w USA obowiązują różne normy, a firmy ponoszą dodatkowe koszty, żeby je spełnić, jeśli chcą eksportować swe towary. TTIP ma usunąć te bariery regulacyjne.

W czasie negocjacji pojawiło się jednak wiele obaw, zwłaszcza ze strony organizacji pozarządowych, że takie podejście może oznaczać obniżenie wyższych (w niektórych obszarach) unijnych standardów i zrównanie ich z amerykańskimi.

Nowa wersja rozdziału o współpracy regulacyjnej to odpowiedź KE na te zastrzeżenia. W projekcie podkreślono, że zapisy w tej sprawie nie mogą mieć wpływu na przyjmowanie, utrzymywanie i wdrażanie przez obie strony działań, które mają służyć celom polityki publicznej.

Wskazano też, że współpraca regulacyjna nie może mieć wpływu na dostarczanie czy wspieranie usług w interesie publicznym, takich jak dotyczące wody, edukacji, ochrony zdrowia czy usług społecznych. Biorący udział w konsultacjach wyrażali obawy, że TTIP uniemożliwi np. renacjonalizację wodociągów (jeśli jakaś gmina chciałby tego dokonać) czy przyczyni się do prywatyzacji szpitali.

Współpraca regulacyjna ma się odbywać na zasadzie dobrowolności. Jeśli któraś ze stron uzna, że w danym obszarze nie chce iść w kierunku unifikacji, nie będzie musiała tego robić.

Przykładem (choć nie rozstrzygnięto, że tak się stanie) może być podejście do organizmów modyfikowanych genetycznie, których uprawę i sprzedaż UE szczegółowo uregulowała. Unijne prawo pozwala wprawdzie na import i uprawianie niektórych odmian, ale zasady dotyczące GMO są dużo bardziej rygorystyczne niż te w USA.

Unijna propozycja przewiduje przygotowywanie rocznego planu regulacji na poziomie centralnym, który mógłby mieć wpływ dla każdej ze stron. Plan - jak zapewnia KE - nie będzie miał żadnego wpływu na legislatorów, którzy mają zachować pełną suwerenność jeśli chodzi o przyjmowanie przepisów.

Z projektu rozdziału regulacyjnego wypadły na razie zapisy dotyczące powołania wspólnego unijno-amerykańskiego ciała ds. współpracy regulacyjnej (Regulatory Cooperation Body - RCB). Jego zadaniem miało być m.in. omawianie nowych inicjatyw w sprawie współpracy regulacyjnej czy przygotowywanie wspólnych propozycji dotyczących międzynarodowych regulacji. Pomysł ten spotkał się jednak z krytyką, dlatego nie jest przesądzone, czy KE będzie się go trzymała. "Musimy poczekać na decyzję" - mówił w poniedziałek chcący zachować anonimowość urzędnik KE.

Komisja Europejska zaproponowała natomiast zupełnie nowy rozdział TTIP dotyczący dobrych praktyk regulacyjnych; wcześniej zapisy w tej sprawie znajdowały się po prostu w rozdziale o współpracy regulacyjnej. Propozycja przewiduje np. udostępnianie informacji o tym, jak każda ze stron przygotowuje i zmienia regulacje. Mówi też m.in. o zapewnieniu transparentności oraz konieczności dania każdemu (niezależnie czy będzie to osoba lub podmiot z UE czy USA) prawa do przedstawienia swojej opinii w sprawie planowanych rozwiązań. Projekt przepisów przewiduje, że obie strony mają brać pod uwagę otrzymany wkład do planowanych regulacji.

Źródła unijne podały, że propozycje te zostaną szerzej omówione podczas 13. rundy negocjacyjnej dotyczącej TTIP, która zaplanowana jest na kwiecień.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka (PAP)