W poniedziałek podczas posiedzenia sejmowej komisji nadzwyczajnej odbywa się wysłuchanie publiczne w sprawie złożonych w Sejmie projektów dotyczących prawa spółdzielczego oraz spółdzielni mieszkaniowych.

Większość uczestników wysłuchania stanowią przedstawiciele Krajowej Rady Spółdzielczej, związków rewizyjnych oraz prezesi spółdzielni mieszkaniowych, a nie ich członkowie - powiedziała PAP zasiadająca w prezydium komisji posłanka PO Lidia Staroń. "Przyjechali do Warszawy, prawdopodobnie za pieniądze spółdzielców, i przedstawiają oczywiste, z góry wiadome stanowisko do projektów, które są korzystne dla zwykłych mieszkańców, a niekorzystne dla prezesów spółdzielni" - podkreśliła. Porównała to wysłuchanie do walnego zgromadzenia, organizowanego przez zarząd spółdzielni, na którym - jak zaznaczyła - szeregowi członkowie mają mało do powiedzenia.

Również Posłanka PiS Gabriela Masłowska oceniła, że z poniedziałkowego wysłuchania publicznego "nie wynika nic merytorycznego", dominuje na nim chaos i ogromna sprzeczność interesów. Według niej konieczna jest nowelizacja obecnej ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych. Jej zdaniem projekt autorstwa PO wprowadza pozytywne zapisy, jednak - jak mówiła PAP - także groźne rozwiązania dotyczące przyszłości spółdzielczości, a także ich członków. "Mocą ustawy, bez woli członków będzie można przekształcić spółdzielnię mieszkaniową we wspólnoty. To nie jest konstytucyjne rozwiązanie" - powiedziała. Przypomniała, że członkowie wspólnot mieszkaniowych odpowiadają całym swoim majątkiem za straty wspólnoty.

Podczas wysłuchania publicznego prezesi spółdzielni mieszkaniowych krytykowali często propozycję PO, dotyczącą powstawania wspólnot mieszkaniowych. Podkreślali, że mieszańcy spółdzielni to w dużym stopniu emeryci i renciści. Ich zdaniem powstawanie wspólnot przyczyni się do wzrostu kosztów utrzymania lokali. Przekonywali, że w spółdzielniach wykonuje się więcej prac remontowych, niż we wspólnotach i nie są one obciążone odsetkami od kredytów. Ich zdaniem, projekt PO prowadzi do likwidacji spółdzielni, a zarządzającymi wspólnotami będą wyspecjalizowane firmy nastawione na zysk.

Zdaniem prezesa spółdzielni mieszkaniowej w Legionowie Szymona Rosiaka, spółdzielnie mieszkaniowe są jedyną formą prawną sprzed 1989 r., która nie została "zdemolowana". Według niego, dzięki swojej pozycji na rynku nie mają one problemu ze sprzedażą mieszkań. "Ludzie nam ufają. Wiedzą, że nie zostawimy ich; będziemy remontować mieszkania" - powiedział.

Rosiak, który reprezentuje też Krajowy Związek Rewizyjny Spółdzielni Mieszkaniowych RP, ocenił, że projekt PO likwiduje spółdzielnie. "Zapisy projektu pozornie wskazują, że ludzie będą mieli więcej do powiedzenia, a w rzeczywistości ograniczą gospodarcze funkcjonowanie spółdzielni" - podkreślił.

Grzegorz Jakubiec z komisji ds. spółdzielczości w Business Centre Club przekonywał, że skoro państwo nie pomaga sektorowi spółdzielczemu, to niech przynajmniej mu nie przeszkadza. Podkreślił, że spółdzielnie zatrudniają tysiące pracowników, płacą za nich składki ZUS i podatki. Według niego nie jest prawdą, że opłaty w spółdzielniach są wyższe, niż we wspólnotach mieszkaniowych. "Różnica polega na tym, że właściciele mieszkań we wspólnocie płacą podatek od nieruchomości i opłatę za wieczyste użytkowanie bezpośrednio do gminy. Z kolei za lokale spółdzielcze członkowie wnoszą opłaty do spółdzielni, która przekazuje je do gminy" - podkreślił Jakubiec.

Członek koszalińskiej spółdzielni mieszkaniowej Waldemar Humel przekonywał natomiast, że spółdzielnie muszą zostać poddane kontroli zewnętrznej. Ocenił, że zarządzają nimi w większości "ludzie o patologicznych cechach". Jego zdaniem jawność działań prezesów spółdzielni to jedno z najważniejszych rozwiązań proponowanych przez PO. Ocenił, że projekt PO jest najbardziej racjonalny; oddaje spółdzielnie ich członkom.

Członek jednej ze spółdzielni mieszkaniowej Andrzej Cieślikowski zwrócił uwagę, że w spółdzielniach są lekceważone prawa ich członków. "Niepokornych straszy się sądem, wykluczeniem, odbierając godność i prawa, a nawet nieraz dach nad głową" - powiedział. Ocenił, że opłaty za lokale nie są jasno określone, a mieszkańcy mają problem z ich zrozumieniem. Dodał, że w przetargach na remonty wygrywają nierzadko firmy, które proponują wyższe koszty, niż przedsiębiorstwa lokalne.

Cieślikowski podkreślił, że związki rewizyjne prowadzą negatywne kampanie dotyczące znajdujących się w Sejmie projektów ustaw o spółdzielniach mieszkaniowych; blokują korzystne zmiany dla ich członków.

Posłowie PO swoje pomysły na funkcjonowanie spółdzielni mieszkaniowych zapisali w projektach dwóch ustaw: jeden to projekt całkiem nowej ustawy o spółdzielniach, która miałaby zastąpić obecne prawo spółdzielcze z 1982 r. Miałyby się w niej znaleźć ogólne regulacje dotyczące wszystkich rodzajów spółdzielni w Polsce, w tym również mieszkaniowych. Drugi projekt dotyczy tylko spółdzielni mieszkaniowych. Najwięcej kontrowersji budzi pomysł ws. wyodrębniania wspólnoty mieszkaniowej.

Jak mówiła wcześniej PAP Staroń, w nieruchomościach wybudowanych przez spółdzielnie po lipcu 2007 roku powstały już wspólnoty mieszkaniowe. To znaczy, że ci mieszkańcy już korzystają z ustawy o własności lokalu (posiadają odrębne prawo do lokali, czyli pełną własność). Projekt PO zakłada, by tymi przepisami zostali objęci wszyscy spółdzielcy.

W Sejmie znajduje się również projekt autorstwa PiS, który wprowadza możliwość przekształcania spółdzielczych praw do lokalu - zarówno tych lokatorskich, jak i własnościowych - w odrębną własność bez konieczności sporządzania aktu notarialnego. PiS chce, by można było ustanowić odrębną własność nie tylko, jak dziś na mieszkania, ale i na garaże spółdzielcze.

Według projektu PiS lokatorzy będą mogli zwoływać zebranie, na którym zdecydują, na co trafią wydatki z Funduszu Remontowego na konkretną nieruchomość. Jak przekonuje PiS, obecnie plan remontów jest ustalany przez radę nadzorczą, a lokatorzy nie mają na to wpływu.

Z kolei projekt SLD dotyczący spółdzielni mieszkaniowych jest wzorowany na ustawie z 1920 r. Posłowie SLD proponują m.in., by członkom spółdzielni, którzy mają prawo do spółdzielczego lokatorskiego prawa do mieszkania, pozostawić wybór - czy chcą je przekształcić w spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, czy w prawo odrębnej własności. O tym, jak długo ma trwać kadencja rady nadzorczej i przez ile kolejnych kadencji można być jej członkiem, miałby decydować statut spółdzielni, a nie - jak dziś - ustawa.

W Sejmie znajdują się również trzy projekty dotyczące prawa spółdzielczego, autorstwa PO, Ruchu Palikota i PSL oraz dwa senackie projekty nowelizacji ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych.