We wtorek późnym wieczorem za przyjęciem sprawozdania podkomisji głosowało czterech jej członków, przeciw było dwoje, nikt nie wstrzymał się od głosu.

Czytaj: „Iustitia”: ministerstwo nie chce konsultować zmian w sądownictwie>>

Do projektu wprowadzono liczne - zasugerowane przez sejmowe biuro legislacyjne - poprawki o charakterze redakcyjnym oraz ujednolicającym na przykład z przepisami niedawno uchwalonej nowelizacji ustawy o Krajowej Szkole Sądownictwa i Prokuratury.

Rozstrzygnięcie niektórych kwestii, w tym ostatecznej daty wejścia w życie nowych regulacji - obecnie określonej w projekcie na 1 lipca - przełożono na posiedzenie sejmowej komisji. "Wydaje się, że rzeczywiście 1 lipca nie jest datą możliwą do utrzymania" - przyznał Wojciech Ulitko z departamentu legislacyjnego resortu sprawiedliwości.

Czytaj: Sędziowie SN chcą zabrać głos ws. zmian w sądownictwie>>

Komisja sprawiedliwości i praw człowieka ma zająć się tym projektem w piątek.

Proponowana regulacja jest bardzo obszerna, liczy kilkadziesiąt stron. Projekt został złożony przez grupę posłów PiS w połowie kwietnia; w ubiegłym tygodniu Sejm skierował go do dalszych prac w komisji. Opozycja – PO i Nowoczesna - wnioskowały o odrzucenie go w pierwszym czytaniu, przekonując, że proponowane przepisy są niezgodne z konstytucją. W głosowaniu 25 maja wniosek ten nie zyskał akceptacji Sejmu.

W przepisach przejściowych projektu zapisano m.in. że prezesi i wiceprezesi sądów powołani na podstawie przepisów w brzmieniu dotychczasowym, "mogą zostać odwołani przez ministra sprawiedliwości, w okresie nie dłuższym niż 6 miesięcy od dnia wejścia w życie niniejszej ustawy, bez zachowania wymogów" określonych w przepisach o ustroju sądów. Przez pół roku ma istnieć też możliwość dokonania przez prezesów "przeglądu stanowisk funkcyjnych" w sądach, czyli m.in. przewodniczących wydziałów.

Przepis ten krytykowali posłowie opozycji z podkomisji. "Przepis jest sformułowany w taki sposób, że minister dostaje niespotykane do tej pory kompetencje do arbitralnego usuwania prezesów i wiceprezesów sądów" - zaznaczyła Kamila Gasiuk-Pihowicz (Nowoczesna). Biuro legislacyjne zaznaczyło zaś, że taka regulacja może budzić wątpliwości konstytucyjne.

Z kolei sędzia Waldemar Żurek z Krajowej Rady Sądownictwa mówił, że zapis ten - jeśli pozostanie w obecnej formie - może "mieć wpływ na to, jak postrzegana będzie Polska jako demokratyczne państwo prawa".

"Dziękuję za niezwykle ciekawą wymianę zdań. Myślę, że w piątek będziemy tę dyskusję kontynuować" - odpowiedział Bartłomiej Wróblewski (PiS).

LEX Sędzia 2017

Dziś prezesów sądów apelacyjnych oraz okręgowych powołuje minister sprawiedliwości, po zasięgnięciu opinii zgromadzeń ogólnych tych sądów. Prezesów sądów rejonowych powołują zaś prezesi sądów apelacyjnych, po zasięgnięciu opinii sędziów danego sądu rejonowego i prezesa przełożonego sądu okręgowego.

Projekt przewiduje odstąpienie od modelu powoływania prezesów sądów apelacyjnych i okręgowych po uzyskaniu opinii zgromadzeń ogólnych (a w przypadku ich negatywnej opinii - po uzyskaniu pozytywnej opinii KRS). Propozycja zakłada też - "dla wzmocnienia nadzoru zewnętrznego sprawowanego przez ministra sprawiedliwości" - odstąpienie od zasady powoływania prezesa sądu rejonowego przez prezesa sądu apelacyjnego z zastosowaniem procedury opiniowania kandydata - na rzecz powołania go przez ministra sprawiedliwości.

Zasadą ma być losowy przydział spraw sędziom, którzy mieliby być równo obciążani pracą. Poszerzony miałby być zakres oświadczeń majątkowych sędziów. Sędzia sądu rejonowego mógłby awansować bezpośrednio do sądu apelacyjnego. Wprowadzona ma być też możliwość delegacji sędziego do MSZ oraz Kancelarii Prezydenta RP.

Projekt krytykują środowiska sędziowskie, według których uzależnia on prezesów sądów od ministra "w sposób absolutny". "Sprawowanie funkcji prezesa oraz wiceprezesa sądu przez osobę powołaną w drodze wyłącznej decyzji ministra bez jakiegokolwiek, nawet minimalnego, wpływu samorządu sędziowskiego, budzi istotne zastrzeżenia z punktu widzenia zasady równowagi pomiędzy władzami" - pisał w swej opinii Sąd Najwyższy.

Marcin Jabłoński (PAP)