Koniński sąd, rozpatrując apelację od czerwcowego wyroku sądu pierwszej instancji, uznał, że dziennikarze napisali prawdę i działali w ramach dozwolonej krytyki. Pełnomocniczka Grzeszczaka nie wykluczyła złożenia kasacji.

Wicemarszałek Sejmu Eugeniusz Grzeszczak wystąpił przeciwko dwóm dziennikarzom z prywatnym aktem oskarżenia oraz pozwem cywilnym po artykule „Ujawniamy kolejną aferę PSL-u”, który ukazał się w „Kurierze Słupeckim” w sierpniu 2012 roku.

W czerwcu br. Sąd Rejonowy w Słupcy (Wielkopolskie) skazał dziennikarzy na kary grzywny w zawieszeniu, nawiązkę i zamieszczenie sentencji wyroku w lokalnej prasie.

Sąd Okręgowy w Koninie rozpatrywał apelację od tego wyroku. Sąd uznał, że dziennikarze napisali prawdę, działali w ramach dozwolonej krytyki; chronią ich przepisy polskie i europejska konwencja praw człowieka.

„Sąd uniewinnił dziennikarzy od zarzutu postawionego im przez pełnomocników Eugeniusza Grzeszczaka. Wyrok jest prawomocny, przysługuje od niego kasacja do Sądu Najwyższego” – powiedział w środę PAP rzecznik Sądu Okręgowego w Koninie sędzia Robert Kwieciński.

Redaktor naczelny i wydawca "Kuriera Słupeckiego" Janusz Ansion powiedział PAP, że jest zadowolony z wyroku. „Sąd oparł się w dużej mierze na nowych standardach europejskich, jakimi powinni się kierować politycy, i według których powinni pracować dziennikarze. Politycy powinni być odporni na krytykę dziennikarską, a dziennikarze powinni odważniej dochodzić swoich tez, powinni sprawdzać tę władzę. Wyrok pięknie wpisuje się w nowego ducha dziennikarstwa, który - moim zdaniem - zaczyna się w Polsce odradzać” – powiedział.

W sierpniu 2012 roku "Kurier Słupecki" napisał, że Michał Grzeszczak, syn polityka PSL, na początku 2011 r. uruchomił firmę, na konto której zaczęły wpływać dziesiątki tysięcy złotych z kasy PSL. W sumie - według artykułu - Eugeniusz Grzeszczak, szef sztabu wyborczego PSL i jednocześnie kandydat do parlamentu, tylko przez dwa miesiące zasilił konto firmy Michała Grzeszczaka kwotą przekraczającą 121 tys. zł.

„Jest mi przykro, że sąd pierwszej instancji, w moim mieście, popełnił tyle kardynalnych błędów. Niemal cały wyrok został podważony. W obliczu wszystkich informacji, które zostały ujawnione w trakcie tego procesu, Grzeszczak powinien podać się do dymisji. Czarno na białym widać, jak sprzecznie informował media, sąd o tym, jak działał w czasie kampanii wyborczej” – powiedział PAP Ansion.

Pełnomocniczka Eugeniusza Grzeszczaka, mec. Monika Brzozowska powiedziała w środę PAP, że po otrzymaniu uzasadnienia wyroku zapadnie decyzja o ewentualnym złożeniu kasacji.

Równolegle w sądzie w Koninie toczy się postępowanie cywilne w tej sprawie przeciwko wydawcy pisma i dziennikarzowi; Grzeszczak domaga się od nich przeproszenia w krajowych i lokalnych mediach, oraz zadośćuczynienia w kwocie 30 tys. zł.