Szkopek domagał się łącznie 2,5 mln zł odszkodowania oraz zadośćuczynienia za niesłuszny areszt i utracone korzyści. Prokuratura z kolei za wystarczające uznała przyznanie mu po 7 tys. zł za każdy miesiąc aresztu.

W czwartek sąd podkreślił, że podstawą przyznania zadośćuczynienia był prawomocny wyrok uniewinniający Szkopka. Sędzia Grzegorz Miśkiewicz w ustnym uzasadnieniu wskazał, że zasądzona kwota - po 10 tys. zł za każdy miesiąc aresztowania - jest wyższa niż w podobnych sprawach m.in. dlatego, że Szkopek jako komendant policji był osobą znaną w środowisku i w Wyszkowie. Sędzia powtarzał, że żadna kwota nie jest w stanie wynagrodzić doznanych krzywd.

Sąd uznał, że b. funkcjonariuszowi nie można przyznać odszkodowania, ponieważ on sam zrezygnował ze służby w policji na około dwa tygodnie przed zatrzymaniem. Decyzja Szkopka była suwerenna i nie można przypuszczać, że został on zmuszony do odejścia - wskazywał sędzia.

Po rozprawie pełnomocnik Szkopka mec. Andrzej Orliński zapowiedział zaskarżenie wyroku. W jego ocenie kwota zadośćuczynienia jest zbyt niska a sprawa odszkodowania jest kwestią precedensową i powinna zostać rozstrzygnięta przez sąd odwoławczy. "Jest to bardzo skomplikowane i sporne" - powiedział PAP Orliński. Prokuratura podejmie decyzję po analizie pisemnego uzasadnienia wyroku.

Sprawa Szkopka stała się głośna w mediach, gdy w kwietniu 2004 r. trafił on do aresztu. Warszawska prokuratura zarzuciła mu, że w latach 1999-2002, za 14,5 tys. zł łapówek, przekazywał gangsterom informacje, w wyniku czego policyjne akcje przeciw terroryzującej okolicę grupie Sławomira O., ps. Uchal, kończyły się fiaskiem.

Przed Sądem Rejonowym dla Warszawy-Śródmieścia prokurator wnosił dla Szkopka o sześć lat więzienia. Za wiarygodne uznał obciążające go zeznania świadka koronnego Wiesława P., ps. Koczis. Obrona i oskarżony domagali się uniewinnienia. Szkopek mówił, że Wiesław P. pomawia go, mszcząc się za to, że "był skuteczny".

W kwietniu 2009 r. sąd uniewinnił Szkopka uznając, że zeznania świadka koronnego - czyli byłego przestępcy - nie mogą być jedyną podstawą skazania. W październiku 2009 r. sąd okręgowy oddalił apelację prokuratury jako "oczywiście niezasadną". W 2010 r. Prokuratura Generalna wycofała kasację w tej sprawie.

Szkopek złożył do sądu pozew o odszkodowanie za niesłuszny areszt, w którym - z przerwami - spędził w sumie dwa lata. We wrześniu 2011 r. sąd przyznał mu 370 tys. zł zadośćuczynienia za "niewątpliwie niesłuszny" areszt; oddalił zaś wniosek o odszkodowanie. On sam chciał, by sąd przyznał mu łącznie 2,5 mln zł odszkodowania oraz zadośćuczynienia za niesłuszny areszt i utracone korzyści.

I Szkopek, i prokurator wnieśli apelacje. On podtrzymał żądanie 2,5 mln zł. Prokuratura oceniła, że sąd okręgowy zasądził mu kwotę "wygórowaną"; za wystarczające prokuratura uznała przyznanie mu po 7 tys. zł za każdy miesiąc aresztu.

SA zwrócił sprawę do SO, uznając obie apelacje za zasadne i nie przesądzając ostatecznej kwoty należnej Szkopkowi. Sędzia Iwona Konieczna uzasadniała, że zaskarżona przez pełnomocnika Szkopka odmowa przyznania mu odszkodowania nie została przez SO należycie uzasadniona.

Gang "Uchala" terroryzował Wyszków i okolice pod koniec lat 90. Źródłem jego dochodów były haracze od prowadzących działalność gospodarczą. Tych, którzy nie chcieli ulec, zastraszano, grożąc zabiciem, zamachem na rodzinę, podpaleniem. Przestępców obciążyły m.in. zeznania "Koczisa". Po postawieniu gangsterom zarzutów zaczęli przeciw nim zeznawać także zastraszani przedsiębiorcy.

Grzegorz Dyjak(PAP)

gdyj/ bos/ mow/