W opublikowanym w środę corocznym raporcie amerykańska organizacja obrony praw człowieka podkreśla, że rok 2015 był dziesiątym rokiem z rzędu, gdy odnotowano regres wolności na świecie. Ubiegły rok charakteryzowały takie zjawiska jak prześladowanie opozycjonistów, masowa migracja i zamachy terrorystyczne. Te dwa ostatnie były powodem wzrostu ksenofobii w największych demokracjach.

Biorąc pod uwagę przestrzeganie praw politycznych i obywatelskich Freedom House zaklasyfikował 86 krajów i obszarów jako "wolne", 59 uznał za "częściowo wolne", a 50 za "nie wolne". W tych ostatnich żyje 2,6 mld ludzi, czyli 36 proc. światowej populacji. Ponad połowa tych ludzi mieszka w Chinach.

Polska została uznana za kraj "wolny", podobnie jak rok wcześniej. Jednak nasz kraj wymieniono, wraz z dziewięcioma innymi, wśród "państw, które należy obserwować w 2016 roku". "Pierwsze działania rządu Prawa i Sprawiedliwości w 2015 roku, w tym próby umieszczenia zwolenników partii w głównych instytucjach, wzbudzają poważne obawy o drogę Polski" - napisano w raporcie.

Najwięcej krajów z kategorii "nie wolne" leży na Bliskim Wschodzie, w Afryce Północnej, Afryce Subsaharyjskiej i w Eurazji, gdzie żadnego z krajów nie uznano za "wolny". W 2015 roku regres demokracji i praw człowieka nastąpił w 72 krajach i był największy od 10 lat.

Sytuacja poprawiła się w 43 państwach, a pozytywne trendy zaobserwowano w Burkina Faso, Birmie, Nigerii i Sri Lance, czyli tam, gdzie w ubiegłym roku odbyły się wybory.

Spowolnienie chińskiej gospodarki i niższe ceny surowców zbierają swe żniwa - podkreślił wiceszef ds. badań Freedom House i współautor raportu Arch Puddington. "W wielu krajach z autorytarnymi rządami spadek przychodów związanych ze spadającymi cenami surowców sprawiły, że dyktatorzy nasilali represje polityczne w kraju i atakowali tych, których uważają za wrogów z zagranicy" - oświadczył.

"Kraje demokratyczne znalazły się pod presją ataków terrorystycznych i bezprecedensowej liczby uchodźców, problemów wynikających z konfliktów regionalnych, takich jak wojna domowa w Syrii" - dodał.

W raporcie podkreślono niemoc Europy przy radzeniu sobie z rosnącą liczbą osób ubiegających się o status uchodźcy, co oprócz problemów gospodarczych było pretekstem dla populistów, by występować przeciwko Unii Europejskiej i liberalnym, uniwersalnym wartościom, jakie reprezentuje.

Według Freedom House w 2015 roku nie poprawiła się sytuacja kobiet na świecie. Wśród "nielicznych przykładów postępu" organizacja wymieniła udział pań w wyborach w Arabii Saudyjskiej czy depenalizację cudzołóstwa w Korei Południowej. "Te ograniczone działania, które okrzyknięto zwycięstwami, pokazują, jak nisko jest poprzeczka podczas oceniania postępów dotyczących równouprawnienia" - dodano.

Najgorsza sytuacja jeśli chodzi o przestrzenie praw politycznych i obywatelskich panuje w Syrii, Tybecie, Somalii, Korei Północnej, Uzbekistanie, Erytrei, Turkmenistanie, Saharze Zachodniej, Republice Środkowoafrykańskiej, Sudanie, Gwinei Równikowej i Arabii Saudyjskiej - wynika z raportu. (PAP)