W wywiadzie dla litewskiej rozgłośni Żiniu Radijas szef rządu wyraził opinię, że "w obecnym parlamencie jest szansa na przyjęcie tej ustawy”, chociaż – jak zaznaczył – w największej partii politycznej, Litewskim Związku Rolników i Zielonych, jest wyraźny podział w tej kwestii.

Skvernelis powiedział, że brak legalizacji pisowni nielitewskich nazwisk w formie oryginalnej nie tylko utrudnia życie poszczególnym obywatelom, obciąża pracę sądów, bo coraz więcej osób drogą sądową odzyskuje prawo do oryginalnego zapisu swego nazwiska, ale też obciąża finansowo budżet państwa, gdyż coraz więcej osób wnioskuje o zwrot kosztów procesu w przypadku wygranej.

Premier przypomniał, że o przyjęcie ustawy o pisowni nazwisk zaapelował w tym tygodniu z litewskiej trybuny sejmowej marszałek Sejmu RP Marek Kuchciński. Skvernelis poinformował też, że podczas spotkania w marszałkiem „obie strony przyznały, że stwarzane sztucznie wszelkie konflikty i nieporozumienia są korzystne tylko dla naszego dużego sąsiada".

Kwestia pisowni nazwisk polskich w litewskich dokumentach jest dyskutowana w litewskim parlamencie od ponad 20 lat.

Obecnie w parlamencie jest kilka projektów ustaw o pisowni nazwisk i zdania są podzielone. Obóz konserwatywny dąży do uprawomocnienia zasady zapisu nielitewskiego nazwiska w formie oryginalnej na dalszych stronach paszportu, a na pierwszej stronie - zachowanie obecnie stosowanej zasady zapisu nazwiska w formie litewskiej. Obóz liberalny opowiada się za legalizacją pisowni nielitewskich nazwisk alfabetem łacińskim w wersji oryginalnej już na pierwszej stronie.

Premier Skvernelis, który posiada też mandat poselski, jest zwolennikiem zapisu oryginalnego nazwiska na pierwszej stronie dokumentu.

Z Wilna Aleksandra Akińczo (PAP)