Projekt ustawy o Narodowym Instytucie Wolności - Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego (NIW-CRSO) został skierowany do prac w komisji polityki społecznej we wtorek. W pierwszym czytaniu, na poprzednim posiedzeniu Sejmu, zgłoszono wniosek o odrzucenie go.

Komisja miała zebrać się we wtorek rano; jej posiedzenie przełożono na wtorkowe popołudnie, jednak punkt dotyczący NIW-CRSO wykreślono z porządku posiedzenia i przeniesiono na środę.

Podczas posiedzenia w środę rozpoczęto dyskusję nad projektem; zgłoszono wnioski o wysłuchanie publiczne, część posłów wskazywała jednak, że debatowanie o projekcie dotyczącym organizacji pozarządowych bez ich przedstawicieli jest niedopuszczalne. Uczestnictwo gości w posiedzeniu komisji było niemożliwe ze względu na wprowadzone czasowo ograniczenia, jeśli chodzi o wejście do Sejmu. Na wniosek Sławomira Piechoty (PO), który zaproponował, by spróbować podjąć działania umożliwiające przedstawicielom organizacji udział w posiedzeniu, komisja przerwała prace do czwartku.

Czwartkowe posiedzenie, z udziałem przedstawicieli organizacji, rozpoczęło się od ponowienia wniosków o wysłuchanie publiczne przez Agnieszkę Ścigaj (Kukiz'15) i Monikę Wielichowską (PO). Dzień wcześniej wnioski o wysłuchanie zgłosiły Kukuz'15, PO i Nowoczesna, jednak przewodnicząca komisji Beata Mazurek (PiS) nie poddała ich pod głosowanie z powodu - jak wyjaśniła - błędów formalnych. W czwartek przychyliła się do argumentacji posłanek PO i Kukuz'15 i wnioski przegłosowano. Komisja na wysłuchanie się jednak nie zgodziła.

Podczas czwartkowego posiedzenia komisja rozpatrzyła 27 z 53 artykułów ustawy. Przed godz. 14, na którą zaplanowane były sejmowe głosowania, przewodnicząca po konsultacji z prezydium zdecydowała się przerwać posiedzenie i - jak powiedziała - "wrócić do niego prawdopodobnie we wrześniu". Trwające posiedzenie Sejmu jest ostatnim przed wakacyjną przerwą. Kolejne zaplanowano na 12-15 września.

Komisja zgodziła się na wprowadzenie kilku poprawek, m.in. zaproponowanych przez posłów na wniosek organizacji pozarządowych. Np. wycofano się zapisu, że członkowie Rady Narodowego Instytutu muszą mieć 5-letnie doświadczenie zawodowe oraz wyższe wykształcenie. Argumentowano, że takie przepisy wykluczyłyby z możliwości zasiadania w Radzie wielu przedstawicieli III sektora. Przyjęto także poprawkę Piechoty, by Rada opiniowała regulamin Instytutu.

Nie zgodzono się natomiast m.in. na poprawkę Ścigaj, by siedzibą Instytutu był Kraków. Jak argumentowała posłanka, w projekcie mowa jest o potrzebie decentralizacji, zatem takie umiejscowienie Instytutu byłoby uzasadnione. Pełnomocnik rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego Adam Lipiński tłumaczył, że to by podniosło koszty funkcjonowania Instytutu i utrudniłoby kontakty z nim.

Niektórzy przedstawiciele organizacji pozarządowych krytykowali również preambułę. Dyrektorka Fundacji Batorego Ewa Kulik-Bielińska oceniła, że jest ona pewnego rodzaju deklaracją światopoglądową, pokazuje też, jakie organizacje nie będą wspierane przez Instytut. Jej zdaniem przy ustawie technicznej jest ona bezzasadna, a jej treść jest zadziwiająca; w tym kontekście wskazała m.in. na brak odwołania do wartości, na których budowane było społeczeństwo obywatelskie w Polsce, choćby do Solidarności i ruchów opozycyjnych z lat 70.

Zupełnie inne zdanie wyraził prezes Krajowego Sztabu Ratownictwa Społecznej Sieci Ratunkowej Jerzy Płókarz, który podziękował za tę preambułę. Jego zdaniem jest ona potrzebna i odwołuje się do właściwych wartości.

Wicepremier Piotr Gliński odpowiedział, że nie jest to ustawa wyłącznie techniczna, raczej kompetencyjna. Podkreślił, że społeczeństwo obywatelskie to społeczeństwo wartości. Przekonywał, że preambuła jest potrzebna i pisana była na większym poziomie ogólności, dlatego nie ma w niej mowy o "Solidarności", ale jest odwołanie do solidarności.

Wniosek o wykreślenie preambuły złożyła Wielichowska, komisja go jednak nie poparła.

Kulik-Bielińska krytykowała też tytuł ustawy. Argumentowała, że to nie rząd ma rozwijać społeczeństwo obywatelskie, powinno się ono rozwijać samo, a rząd ma je jedynie wspierać i taka powinna być jej zdaniem nazwa nowej instytucji: Centrum Wspierania Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego.

Wielichowska zapowiedziała wniosek o zmianę nazwy w drugim czytaniu projektu.

Dyskusja chwilami była burzliwa, przedstawiciele organizacji mieli bardzo wiele uwag do projektu. Kulik-Bielińska zarzucała jego autorom, że chcą przejąć kontrolę nad III sektorem i decydować, jak będzie tworzone społeczeństwo obywatelskie. "Zwracam się do pana Adama Lipińskiego, bo mamy wspólną przeszłość opozycyjną: czy naprawdę o taką Polskę walczyliście, żeby społeczeństwo obywatelskie było w ten sposób traktowane?"- pytała.

Narodowy Instytut Wolności – Centrum Rozwoju Społeczeństwa Obywatelskiego ma wspierać organizacje pozarządowe i rozdzielać przeznaczone dla nich środki; nowa instytucja funkcjonująca przy Kancelarii Prezesa Rady Ministrów przejmie zadania Departamentu Pożytku Publicznego w Ministerstwie Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej - obecnie odpowiedzialnego za III sektor. Projekt powołujący Instytut został przygotowany przez biuro pełnomocnika rządu ds. społeczeństwa obywatelskiego.

Na mocy projektu ma też powstać Komitet ds. Pożytku Publicznego, który ma wzmocnić współpracę między ministerstwami w zakresie współpracy z organizacjami pozarządowymi. Jego przewodniczący będzie członkiem Rady Ministrów, a w jego składzie będą reprezentacji poszczególnych resortów w randze sekretarzy stanu. Komitet ma m.in. opiniować wszystkie projekty, które w jakikolwiek sposób dotyczą społeczeństwa obywatelskiego.

Nadzór nad Instytutem ma sprawować przewodniczący Komitetu; miałby on także m.in. powoływać dyrektora Narodowego Instytutu. Przy Instytucie ma również działać 11-osobowa Rada - jako organ opiniodawczo-doradczy.

W projekcie planowano, że Narodowy Instytut rozpocznie działanie od początku września br.

Wcześniej, podczas dyskusji nad zasadnością wniosków o wysłuchanie publiczne Gliński przekonywał, że nie ma na nie czasu, bo ustawa powinna być uchwalona szybko, by Instytut mógł zacząć działać jesienią. Tłumaczył, że czas jest ważny, by nie było przerwy w finasowaniu organizacji.(PAP)