Chodzi o inicjatywę, dzięki której obywatele Unii Europejskiej będą mogli zgłaszać propozycje zmiany istniejącego prawa europejskiego lub zupełnie nowej legislacji.
"Powiem za Bronisławem Geremkiem: stworzyliśmy Europę, teraz musimy stworzyć Europejczyków i dodam, że Europa nie istnieje bez aktywnych Europejczyków. Inicjatywa to wielka szansa na to, aby obywatele mogli zabrać głos, być bardziej aktywni, mieć bezpośredni wpływ na Europę, a tym samym stwarzali siebie" - powiedziała europosłanka PO Róża Thun z komisji kultury i edukacji PE. Przywołała nieżyjącego już europosła Geremka, gdyż propagował on ideę referendów europejskich włączających obywateli w konstrukcję UE. Inicjatywa obywatelską ma zbliżyć obywateli do UE, dając im bezpośredni wpływ na prawo europejskie.
Według przyjętych przepisów, wniosek w ramach inicjatywy obywatelskiej będzie nadawał się do rozpatrzenia, jeśli spełni kilka warunków.
Inicjatywę obywatelską może zgłosić komitet organizacyjny składający się z obywateli UE, pochodzących z co najmniej siedmiu państw członkowskich. Podpisać inicjatywę mogą obywatele UE posiadający czynne prawo wyborcze (w Polsce nabywa się je w wieku 18 lat). Wniosek musi być poparty przez co najmniej 1 mln obywateli z co najmniej jednej czwartej 27 państw członkowskich.
Ponadto tylko osoby fizyczne będą miały prawo do poparcia inicjatywy obywatelskiej. Te rygorystyczne wymogi wprowadzono, by nowa inicjatywa nie okazała się rajem dla lobbystów lub eurosceptyków, którzy mogliby ją nadużywać do własnych celów. Dodatkowo przewidziano zakaz kwestionowania we wnioskach "wartości europejskich". Oznacza to, że np. inicjatywa obywatelska, by przywrócić karę śmierci jest z góry skazana na porażkę - w ogóle nie będzie rozpatrywana.
Zgodnie z postulatami PE zdecydowano, że wniosek będzie wstępnie oceniany z formalnego punktu widzenia już przy rejestracji inicjatywy obywatelskiej, a więc jeszcze przed ewentualnym zebraniem 1 mln podpisów. "W ten sposób unikniemy ogromnego rozczarowania obywateli, którzy po trudnej operacji zebrania tylu podpisów dowiedzieliby się, że wszystko poszło na marne" - powiedział poseł Rafał Trzaskowski (PO), wiceprzewodniczący komisji konstytucyjnej PE.
Jeśli wniosek po sprawdzeniu wszystkich formalnych wymogów zostanie uznany za nadający się do rozpatrzenia, KE będzie mieć cztery miesiące, by ocenić jego treść i zdecydować, co z nim dalej zrobić. Czy sporządzić wniosek ustawodawczy, czy przeprowadzić jakieś dodatkowe badanie, czy też nie podejmować w ogóle żadnych działań. Jakąkolwiek decyzję KE podejmie, będzie musiała ją uzasadnić.
KE udostępni program komputerowy, pomocny do zbierania podpisów drogą internetową. Organizatorzy będą mieć rok na zebranie koniecznych podpisów. Potem KE zorganizuje przesłuchanie publiczne na temat zgłoszonej inicjatywy.
Pierwsze inicjatywy obywatelskie będzie można zgłaszać dopiero w 2012 roku, gdyż większość państw poprosiła o 12-miesięczny okres przejściowy na wdrożenie rozporządzenia.
Jakie petycje mogą trafić do KE? Niewykluczone, że powtórzona zostanie petycja zwolenników przeniesienia Parlamentu Europejskiego do jednego miasta; dziś europosłowie krążą między Strasburgiem a Brukselą.
Już pojawiła się zresztą pierwsza inicjatywa, pod którą zebrano milion podpisów na terenie UE. W zeszłym tygodniu z inicjatywą przeciw uprawom roślin genetycznie modyfikowanych do Komisji Europejskiej wystąpiły wspólnie dwie organizacje pozarządowe, Greenpeace oraz Avaaz.

Inga Czerny (PAP)