Chodzi o prezesa największej olsztyńskiej spółdzielni mieszkaniowej Wiesława B., który odmówił ujawnienia wysokości swoich zarobków mieszkańcowi spółdzielni Wiesławowi Szmitowi. W połowie września sąd rejonowy, który w pierwszej instancji rozpoznawał sprawę, uznał winę prezesa i ukarał go 2 tys. zł grzywny.
Apelację wniósł obrońca prezesa; w pisemnym jej uzasadnieniu poprosił sąd apelacyjny o uchylenie sprawy i skierowanie jej do ponownego rozpoznania. We wtorkowym wystąpieniu przed sądem adwokat zasugerował, by wysłać w tej sprawie zapytanie prawne do Sądu Najwyższego.
„Choć mamy tu do czynienia z wykroczeniem, rzecz dotyczy de facto sprawy fundamentalnej, moim zdaniem sąd karny musi tu rozstrzygać kwestie konstytucyjne” – argumentował mecenas Jerzy Sołdan i precyzował, że jego zdaniem wykluczają się w tej sprawie kwestie ujawniania wrażliwych danych osobowych i prawo obywatela (tu: spółdzielcy) do informacji.
„To paradoks: spółdzielca ma prawo pytać, ale czy to znaczy, że spółdzielnia ma mu ujawniać wszystkie dane, bo on ma do tego prawo, np. o przyczynach zadłużenia lokatorów?” – pytał Sołdan i na dowód opowiedział o lokatorce, która zalega z opłatami, bo ma chorą psychicznie córkę, a mężowi - byłemu esbekowi - obniżono emeryturę.
Pełnomocnik Wiesława Szmita, który wnosił o utrzymanie wyroku sądu rejonowego, odpowiedział, że nikt nie pyta o wrażliwe dane mieszkańców, tylko zarobki prezesa, który „po bizantyjsku” kieruje „Pojezierzem”.
„Problem w tej sprawie wynika z tego, że zarobki prezesa są nieprzyzwoicie wysokie i prezes nie chce, by skromnie żyjący lokatorzy dowiedzieli się, że zarabia np. dwadzieścia średnich emerytur” – argumentował pełnomocnik Szmita.
Szmit domaga się od prezesa „Pojezierza” kopii uchwał organów spółdzielni dotyczących jego zarobków, argumentując, że prezes dostaje pensję m.in. z wpłacanych przez niego opłat. Szmit powołuje się przy tym na informacje zamieszczone na stronach Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych, który twierdził, że takie informacje nie podlegają ochronie.
Zanim sprawa prezesa "Pojezierza" trafiła do organów ścigania, a następnie do sądu, Szmidt kilkakrotnie wysyłał zapytania do spółdzielni o wysokość pensji prezesa, ale nigdy nie dostał satysfakcjonującej odpowiedzi.
Skazując we wrześniu Wiesława B. sąd rejonowy stwierdził, że w świetle orzecznictwa i Trybunału Konstytucyjnego, i Sądu Najwyższego, i Naczelnego Sądu Administracyjnego wysokość zarobków prezesa spółdzielni mieszkaniowej nie jest tajna.
Przykład Szmita sprawił, że inni mieszkańcy olsztyńskich spółdzielni mieszkaniowych zaczęli pytać o dochody prezesów. Wniosek o ukaranie kolejnego prezesa, który odmówił podania wysokość pensji, jest w sądzie, sprawa ma być rozpoznana w grudniu. (PAP)