Wniosek o zatrzymanie Romana Polańskiego nie spełnił wymogów formalnych, w związku z tym prokuratura amerykańska będzie musiała zrobić to ponownie - tak wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski komentuje informację o wniosku rządu USA ws. reżysera, który przyjechał do Warszawy na otwarcie MHŻP.
Więcej: USA do Polski: zatrzymajcie Polańskiego>>>

Czwartkowa "Gazeta Wyborcza" napisała, że do Prokuratury Generalnej wpłynął wniosek rządu USA o zatrzymanie Romana Polańskiego, który od 36 lat jest ścigany za gwałt na nieletniej.

"Skomentuję tak, że rzeczywiście prokuratura amerykańska jest niesłychanie zdeterminowana, natomiast to przestępstwo przedawniło się w Polsce, tak że tutaj taki wniosek ekstradycyjny na pewno nie doprowadziłby do ekstradycji (...). Co innego z takim prewencyjnym zatrzymaniem, tutaj ja nie jestem specem od tego, jak ta procedura działa, i to trzeba by było wyjaśnić. Natomiast na razie ten wniosek w ogóle trafił po angielsku, nie spełnił wymogów formalnych, w związku z tym prokuratura amerykańska będzie to musiała zrobić ponownie. Nie spodziewałbym się ekstradycji" - mówił w czwartek w TVN24 Trzaskowski.

"Według prawa jest tak, że możemy dokonywać ekstradycji, jeżeli to przestępstwo również jest dalej ścigane w Polsce, a ono już w Polsce nie jest ścigane" - powiedział wceszef resortu.

Proszony o ocenę zaproszenia Polańskiego na uroczystość otwarcia Muzeum Historii Żydów Polskich, Trzaskowski powiedział: "Można było się spodziewać, że to doprowadzi do pewnych niezręczności. Natomiast Roman Polański położył olbrzymie zasługi, jeśli chodzi o polską kulturę, w związku z tym rozumiem, że można tutaj mieć problem z podjęciem jednoznacznej decyzji".

O formalnej stronie wniosku strony amerykańskiej w TVP Info mówił szef NIK, były minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski. "Procedura tutaj jest bardzo przejrzysta, w tej procedurze uczestniczy prokuratura, sąd, a na końcu, z ostatecznym zdaniem, minister sprawiedliwości" - powiedział.

"W tej procedurze to sąd ocenia, czy wydać polskiego obywatela. I teraz bardzo ważna informacja: jeżeli sąd oceni, że nie powinniśmy go wydać, sprawa się kończy. Jeżeli zaś nawet oceni, że polski obywatel, Roman Polański ma polskie obywatelstwo, powinien zostać wydany, i tak ostateczną decyzję podejmuje minister sprawiedliwości i nie jest związany opinią sądu" - mówił Kwiatkowski.

W 1977 r. Polańskiemu postawiono w USA kilka zarzutów, w tym gwałt na 13-latce po upiciu jej szampanem i podaniu narkotyku. Reżyser przyznał się do seksu z nieletnią, choć utrzymywał, że odbyło się to za jej przyzwoleniem. Gdy został zwolniony z aresztu za kaucją, w obawie przed wieloletnim więzieniem wyjechał z USA.

Polański (autor takich filmów jak "Nóż w wodzie", "Dziecko Rosemary", "Chinatown", "Pianista", "Pisarz widmo") mieszka obecnie we Francji ze swoją żoną, francuską aktorką Emmanuelle Seigner, i ich dziećmi.

Z obawy przed aresztowaniem Polański nie odebrał nagrody Oscara przyznanej mu za reżyserię filmu "Pianista" w 2002 roku.