Autorzy dokumentu uważają, że konstrukcja ogrodzeń na granicach, zamiast powstrzymać masowy napływ migrantów do Europy, jedynie spowodowała ich skierowanie na inne trasy lądowe i morskie.

Osoby, które chciały przekroczyć granicę w Grecji, Bułgarii i Hiszpanii opowiedziały członkom broniącej praw człowieka AI, że służby graniczne nie pozwoliły im przystąpić do procedury składania wniosku o azyl ani zaskarżyć decyzji o cofnięciu na granicy, co - zdaniem AI - stanowi naruszenie prawa międzynarodowego.

Czytaj: KE akceptuje przywrócenie kontroli granicznych przez Austrię i Niemcy>>>

"Tam gdzie są ogrodzenia, łamane są prawa człowieka. Nielegalne cofnięcia ubiegających się o azyl na granicy, bez otwarcia należytych procedur, stały się charakterystyczne dla każdej zewnętrznej granicy UE znajdującej się na szlakach migracyjnych" - powiedział dyrektor Amnesty ds. Europy i Azji Środkowej John Dalhuisen. Jego zdaniem nikt nie działa wystarczająco skutecznie, by te praktyki nie miały miejsca.

Według danych tej organizacji pozarządowej państwa członkowskie UE wybudowały ponad 235 km ogrodzeń na zewnętrznych granicach Wspólnoty, na co wydano ponad 175 mln euro.

"Globalny kryzys uchodźczy stanowi dla UE ogromne wyzwanie, jednak z pewnością nie zagraża jej istnieniu" - uważa Dalhuisen. Jego zdaniem Unia nie powinna odpowiadać "strachem i ogrodzeniami", a wartościami, których wyznawanie deklaruje.

Z danych Biura Wysokiego Komisarza NZ ds. Uchodźców (UNHCR) wynika, że od początku roku do UE dotarło ok. 800 tys. migrantów; dla porównania w całym 2014 roku przybyło ich ok. 280 tys. Od początku stycznia do końca października blisko 3,5 tys. osób utonęło, próbując dostać się na Stary Kontynent.(PAP)