"Fiskus może prosić operatorów telekomunikacyjnych, internetowych lub pocztowych o informacje w celu wykrywania przestępstw skarbowych albo zapobiegania im. Nie musi jednak takich okoliczności uzasadniać" – czytamy w artykule.

Od wejścia w życie reformy KAS w marcu br. uprawnienia do pozyskiwania danych mają głównie funkcjonariusze urzędów celno-skarbowych, wykonujący czynności operacyjno-rozpoznawcze. Dane mogą być przetwarzane przez nich bez wiedzy i zgody osoby, której dotyczą.

"W praktyce nad pozyskiwaniem informacji nikt nie sprawuje realnej kontroli" – alarmuje dziennik.

Formalnie kontrolę mają bowiem sądy okręgowe. jest ona "jednak nieefektywna i sprowadza się jedynie do przekazywania sądowi półrocznych sprawozdań. Sąd może de facto tylko zapoznać się z materiałami uzasadniającymi udostępnienie danych telekomunikacyjnych, pocztowych lub internetowych" - zauważa dziennik i przypomina, że "takie rozwiązanie krytykowała m.in. Krajowa Rada Sądownictwa" oraz generalny inspektor ochrony danych osobowych.

"Problem polega na tym, że przepisy pozwalające fiskusowi na inwigilację nadal nie spełniają standardów wynikających z konstytucji i prawa międzynarodowego" – wskazał w komentarzu dla "DGP" Łukasz Mróz, prawnik w Antas Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podaktowych.

"Ustawodawca dał skarbówce narzędzia, ale nic nie zrobił, by zwiększyć kontrolę nad ich stosowaniem" – argumentuje Mróz i dodaje: "Jest jeszcze jeden poważny zarzut: po zakończeniu czynności inwigilowanej osoby nie informuje się, że takie działania były w stosunku do niej prowadzone". "W połączeniu z presją wywieraną na urzędników może dochodzić do nadużywania uprawnień przez służby skarbowe" – zauważa. (PAP)

mars/