Szkoły zgłaszały się do niego dobrowolnie. W kraju zrobiło to ponad 10 tys. podstawówek, czyli blisko 80 proc. Dzieci dostały do rozwiązania dwa testy. Pierwszy badał umiejętności językowe, drugi matematyczne.

W opinii ekspertów dziewięciolatki wypadły lepiej niż się tego spodziewano. Na znacznie gorszą ocenę zasłużyła natomiast polska szkoła. Po sprawdzianie pojawiły się głosy, że pytania były zbyt trudne, że wykraczały poza podstawę programową i że niepotrzebnie zestresowano uczniów.

Najwięcej problemów dzieci miały z zadaniami tekstowymi, a to dlatego, że spora grupa maluchów nie czyta zadań z treścią, tylko patrzy na pojawiające się w nich liczby i automatycznie dokonuje na nich działań. Dlatego zadanie o wróblach (na drzewie siedziało 30 wróbli, większość odleciała z wyjątkiem sześciu, ile wróbli zostało), choć odpowiedź na nie zawarta była w pytaniu, sprawiło uczniom ogromny kłopot. Poprawnie odpowiedziało na nie zaledwie 30 proc. dziewięciolatków. Wielu odejmowało od siebie podane w zadaniu liczby, inni je dodawali, dzielili, a nawet mnożyli. Połowa uczniów nie potrafiła też obliczyć, jak długo Maciek odrabiał lekcje skoro zaczął o 14.25, a skończył o 15.17. (PAP)

mp/